Nasze Bieszczady

  • Blog
    • Poradniki
    • Wycieczki
    • Historia
    • Atrakcje
  • Grupa Dyskusyjna
  • O Nas

Dlaczego Musisz Zobaczyć Cerkiew w Smolniku?

Gallery26 marca 2016 2 komentarze BlogDawne wsie, Historia Bieszczadów, Smolnik nad Sanem

Dlaczego Musisz Zobaczyć Cerkiew w Smolniku?

Ktokolwiek jechał tzw. wielką bieszczadzką pętlą na trasie z Lutowisk do Ustrzyk Górnych po lewej stronie drogi mijał miejsce absolutnie unikatowe chyba nawet w skali światowej –  stoi tutaj cerkiew w Smolniku nad Sanem – dawna bojkowska świątynia pod wezwaniem Św. Michała Archanioła z 1791 r. wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Cerkiew w Smolniku stoi na wysokim wzniesieniu górującym wyraźnie nad okolicą. Otaczają ją sędziwe drzewa pamiętające pewnie jeszcze czasy kiedy w pobliskiej dolinie usadowiona wygodnie była nieistniejąca dzisiaj wieś Smolnik. Otaczają ją chylące się ku ziemi nagrobki niegdysiejszego cmentarza. Przyjeżdżający tutaj po raz pierwszy, a w szczególności ci, którzy nie są zaznajomieni z historią Bieszczadów, muszą niechybnie zadać sobie pytanie o to, jakie historie mogłoby opowiedzieć to niezwykłe miejsce? Z kolei ktoś planujący dopiero wyjazd w Bieszczady może zastanawiać się nad tym czy warto je odwiedzić? Spróbujemy odpowiedzieć na te pytania…

Smolnik nad Sanem

Istnieje co najmniej kilka teorii związanych z pochodzeniem nazwy wsi Smolnik nad Sanem. Jedni twierdzą, że pochodzi ona od słowa „smoła” jako, że w przeszłości miała istnieć tutaj osada smolarzy broniących granic tych ziem. Inni skłaniają się bardziej do tezy, że nazwa pochodzi od ciemnego koloru wody tutejszego strumienia zabarwionego wyciekami ropy naftowej. Niezależnie jednak od sprzeczności związanych z wywodzeniem nazwy wsi jej historia jest znana i dobrze udokumentowana.

cerkiew w smolniku

Osadnictwo na terenie Smolnika rozpoczęło się, podobnie jak w innych bieszczadzkich wsiach, w XV wieku. Obszary te zostały zasiedlone przez mieszkańców sąsiedniego Żurawina, których właścicielem był jeden z najmożniejszych rodów tych stron – Kmitowie. Smolnik zasiedlany był jednocześnie z siostrzaną wsią Procisne – historie obu tych osad były zresztą ze sobą bardzo ściśle związane. Obie zostały lokowane na prawie wołoskim, dwory obu osad sąsiadowały ze sobą i do końca swego istnienia obie posiadały wspólną cerkiew i parafię. Jedną z pierwszych, jeśli nie pierwszą, mapą, na której pojawia się Smolnik jest tzw. mapa von Miega przechowywana w Archiwum Wojennym w Wiedniu. Jej fragment doskonale ukazujący umiejscowienie wiejskich chat oraz pierwszych cerkwi prezentujemy po prawej stronie.

Smolnik wzmiankowany jest po raz pierwszy w roku 1580. W kolejnych latach raz po raz przechodził z rąk do rąk na drodze dziedziczenia, kupna, czy małżeństw pomiędzy możnymi rodami i dynamicznie się rozwijał pomimo przeróżnych nieszczęść czy trudności jak chociażby najazdy tatarskie. W kolejnych dekadach pojawiły się tutaj dwa tartaki parowe, cegielnia, garbarnia, olejarnia, mleczarnia oraz dwa młyny wodne. Smolnik stawał się powoli ważnym centrum lokalnego przemysłu drzewnegcerkiew w smolnikuo, miejscem osiedleń pracowników przybywających tutaj z odległych stron. Wygląd wsi w połowie XIX wieku prezentuje wspaniale mapa katastralna z 1852 roku przechowywana w Archiwum Państwowym w Przemyślu. Jej fragment widzimy po lewej stronie.

Rozwój Smolnika zahamowały działania I Wojny Światowej, po której jednak zniszczoną wieś odbudowano. Prawdziwe dziejowe wichry mające na zawsze zmienić Smolnik dosięgły go jednak dopiero z początkiem II Wojny Światowej. Już w 1939 roku tutejsze tereny przedzieliła biegnąca korytem Sanu granica niemiecko-radziecka rozbijając tym samym kulturową i historyczną jedność tych terytoriów. Po wojnie Smolnik znalazł się po raz kolejny na granicy, tym razem polsko-radzieckiej, która po raz kolejny oparta została o San.

Powojenne losy Smolnika wpisują się w szerszych konflikt narodowościowy nabrzmiewający od dekad na tych ziemiach. Działające tutaj ukraińskie podziemie nacjonalistyczne dążyło do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego, zaś rząd rodzącego się dopiero PRL zażarcie zwalczał wszelkie stronnictwa pro rusińskie. Ludowe Wojsko Polskie niecerkiew w smolniku mogąc sobie poradzić z nacjonalistami ukraińskimi zdecydowało się na rozwiązanie ostateczne – sięgnięto po kontrowersyjną, ale niezwykle skuteczną metodę jaką są przymusowe przesiedlenia. Po ich przeprowadzeniu Bieszczady opustoszały.

Bezpośrednio po wojnie wieś znalazła się poza granicami Polski, do której powróciła dopiero w roku 1951 w ramach tzw. wymiany terytoriów. W momencie ponownego włączenia Smolnika do terytoriów Polski na terenie wsi nikt już jednak nie mieszkał. Ostatnie pozostałe po przesiedlonych stąd Rusinach zabudowania rozebrano w latach 50.-60. XX wieku. Po dawnej wsi pozostały jedynie nieliczne oznaki niegdyś tętniącego tutaj życia: kamienne, przydrożne krzyże, fundamenty budynków, studnie, zdziczałe sady oraz samotna cerkiew na wzgórzu…

Cerkiew w Smolniku

Pierwsza Cerkiew w Smolniku wzmiankowana jest po raz pierwszy w dokumentach z lat 80. XVI wieku. Spłonęła ona prawdopodobnie w bliżej nie zidentyfikowanym w źródłach pożarze. Druga świątynia pochodziła z roku 1602 i spalona została z kolei przez Tatarów w roku 1672. Kolejną cerkiew, którą możemy podziwiać po dziś dzień, wzniesiono na nowym miejscu na wcerkiew w smolnikuzniesieniu w oddali od biegnącego dnem doliny potoku (poprzednie cerkwie wznoszono niżej, blisko dworu w Procisnem).

Zapiski z roku 1889 mówią o 337 Rusinach, 160 Polakach, 26 Niemcach i 1 osobie innej narodowości jako o mieszkańcach Smolnika. W roku 1921 według podań w Smolniku znajdowały się 82 domy i 520 mieszkańców (418 wyznania greckokatolickiego, 42 rzymskokatolickiego i 60 mojżeszowego).

Cerkiew odnowiono w roku 1921 jednak po ponownym włączeniu Smolnika do Polski opuszczony budynek pozostawiony na pastwę losu i szabrowników popadał coraz bardziej w ruinę.  Świątynia przetrwała tylko dzięki temu, że została zamieniona na magazyn siana.

Na całe szczęście dość szybko zaczęto dbać o konserwację tego niezwykłego zabytku. Już w roku 1969 obiekt wpisano do krajowego rejestru zabytków i wyremontowano jego dach. W roku 1974 świątynia została przekazana parafii rzymskokatolickiej w Lutowiskach. Od tego czasu pełni ona rolę kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem Wniebowzięcia NMP.

cerkiew w smolniku

Architektura cerkwi w Smolniku jest unikatem w skali naszego kraju. Jej styl należy zaliczyć do tzw. archaicznego bojkowskiego stylu prostego. Jego cechy charakterystyczne to trójdzielność świątyni orientowanej zgodnie z tradycją w kierunku wschodnim (podział na posadowione na planie kwadratu babiniec, nawę i prezbiterium). Środkowa część jest większa od pozostałych, a każdą z nich pokrywa charakterystyczny czterospadowy dach brogowy. Cała świątynia jest konstrukcji zrębowej.

Mimo tego, że w Bieszczadach przetrwała pewna ilość oryginalnych rusińskich cerkwi, świątynia w Smolniku jest jedną z trzech tego typu zachowanych do naszych czasów. Cerkwie archaicznego typu bojkowskiego zdobiły niegdyś wsie takie jak Caryńskie, Chrewt czy Wołosate – żadna z nich nie przetrwała jednak zawieruchy dziejowej XX wieku. Dziś styl podobny do cerkwi w Smolniku prezentuje jedynie cerkiew w Liskowatem oraz cerkiew z Grąziowej eksponowana w Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

cerkiew w smolniku

Z pierwotnego wyposażenia cerkwi niestety nie zachowało się do dzisiejszych czasów nic. W jej wnętrzu możemy za to podziwiać oryginalną polichromię prawdopodobnie z XVIII wieku. Przetrwała ona do dzisiejszych czasów ukryta za drewnianym ikonostasem. Uniknęła ona w ten sposób zniszczenia przez bielenie ścian cerkwi wapnem, które praktykowali włodarze tutejszego PGRu chcąc w ten sposób nadać budynkowi charakter magazynu. Kolejna zachowana polichromia znajduje się w kopule nad ołtarzem. Kilka ikon ze Smolnika przechowywanych jest w Muzeum Sztuki Ukraińskiej we Lwowie oraz w Muzeum w Łańcucie.

Dlaczego musisz zobaczyć cerkiew w Smolniku?

Cerkiew w Smolniku nad Sanem to miejsce jedyne w swoim rodzaju. Łączy ono w sobie chyba wszystko za co uwielbiamy Bieszczady: piękno przyrody i ukształtowania terenu, skomplikowaną historię, wielokulturowość i wielowyznaniowość, walory artystyczne i architektoniczne, niesamowitą aurę miejsca zagubionego na końcu świata. cerkiew w smolniku

Cerkiew w Smolniku warto odwiedzać wielokrotnie o różnych porach roku. Latem tonie ona w gąszczu zieleni, momentami trudno ją dostrzec pośród kłującej w oczy jaskrawej zieleni liści okalających ją drzew. Jesienią odpoczywa majestatycznie w miękkich, ciepłych promieniach słońca otoczona odcieniami czerwieni i żółci mających wkrótce opaść liści. Zimą jej ściany wydają się niemal czarne, stwarzają niezwykle posępne wrażenie otoczone łysymi drzewami na wzgórzu smaganym wiatrem. Nagły przebłysk zachodzącego słońca między chmurami wydobędzie z nich niespodziewanie na parę chwil odcienie ciepłego pomarańczu. Wiosną surowa sylwetka cerkwi kontrastuje niesamowicie z białymi krzewami tarniny pokrywającymi zbocza pobliskich wzniesień.

Słowem, jeśli jesteś osobą wrażliwą na piękno natury, potrafisz zatrzymać się w codziennym biegu i zadumać na chwilę nad meandrami historii, wówczas powinieneś podjąć ten trud, wdrapać się po stromej ścieżce na szczyt niewielkiego wzniesienia, na którym stoi cerkiew w Smolniku, stanąć u jej stóp i rozejrzeć się wokół po pustej dzisiaj dolinie, gdzie niegdyś spokojnie drzemały bojkowskie wsie. Ten jeden krótki rzut oka sprawi, że na pewno zrozumiesz za co kochamy Nasze Bieszczady…

Czyż Łopienka to nie najbardziej niezwykłe miejsce w Bieszczadach?

Gallery20 marca 2016 9 komentarzy BlogDawne wsie, Historia Bieszczadów, Łopienka

Czyż Łopienka to nie najbardziej niezwykłe miejsce w Bieszczadach?

Bieszczady to pod wieloma względami jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w naszym kraju. Niezatarte, magiczne wręcz wrażenie, pozostawia tutaj po sobie wszystko – ukształtowanie terenu, przyroda, historia tego skrawka ziemi. Pełno tu głębokich, niedostępnych dolin, uroczysk, jarów i wąwozów. Rzeki meandrujące wśród pustych dolin; niepodzielne królestwo natury, w którym człowiek jest jedynie gościem – wszystko to sprawia, że kto raz zakocha się w Bieszczadach będzie tu wracał raz po raz.

Wiele tu miejsc niepowtarzalnych – Krywe, Tworylne, Lutowiska, Bystre – te, i wiele innych, konkurują między sobą o miano najbardziej niezwykłej osobliwości Bieszczadów. Naprawdę niezwykle trudno byłoby jednoznacznie orzec, która miejscowość, nieistniejąca dziś wieś, czy masyw górski najbardziej zapadają w pamięć. Jest jednak jedno miejsce, o którym mówi się i słyszy niezwykle często – jest to dawna wieś Łopienka. Czy słusznie jest ona uznawana za bieszczadzką perełkę podkreślającą wszystkie aspekty niezwykłej historii Bieszczadów? Spróbujmy na to pytanie odpowiedzieć.

Dzieje wsi Łopienka

Łopienka została założona, podobnie jak inne bieszczadzkie wsie, na prawie wołoskim. Za okres lokowania wsi uznaje się lata poprzedzające 1543 rok. Wieś nosiła początkowo nazwę Lopinka i należała do klucza dóbr jednego z najpotężniejszych bieszczadzkich rodów – Balów z Hoczwi.

Przez kolejne stulecia wieś przechodziła z rąk do rąk na drodze dziedziczenia, nie wpływało to jednak znacząco na monotonne, znojne życie mieszkańców wsi – Bojków. Codzienne życie w tej i innych bieszczadzkich wsiach ułopienkasadowionych w głębokich, odosobnionych dolinach biegło przez wieki tym samym, niezmiennym, zgodnym z porami roku rytmem. Ciężką pracę urozmaicały kolejne wydarzenia religijne, obrzędy, tradycje związane z odwiecznym cyklem przyrody.

Wieś składała się z wzniesionych wzdłuż potoku bojkowskich chat (tzw. chyży), dworu oraz cerkwi. Typowy układ bojkowskiej wsi możemy zobaczyć na przechowywanej do dziś w Archiwum Państwowym w Przemyślu mapie Łopienki z połowy XIX wieku. Jej fragment prezentujemy po prawej stronie.

Centralnym punktem każdej bojkowskiej wsi była cerkiew. W Łopience już w roku 1757 została ufundowana murowana cerkiew parafialna pod wezwaniem Św. Paraskewii. Umieszczono w niej ikonę Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus, która już w tamtym okresie uchodziła za cudowną. Pierwsze wzmianki o niej wg. różnych badaczy pochodzą z przełomu lat 50. i 60. XVIII wieku.

Przez kolejne stulecia wieś przechodziła wszelkie koleje losu związane z historią Polski. Przez wiele dziesięcioleci należała zatem do aułopienkastro-węgierskiej prowincji – Galicji. Nie ominęły jej liczne na tych obszarach epidemie, spustoszyły ją również działania I Wojny Światowej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości znalazła się na terenach nowo utworzonej II RP.

Dalsze losy Łopienki, podobnie jak całych Bieszczadów i znacznej części Polski południowo-wschodniej, zmierzały po równi pochyłej w kierunku wydarzeń mających doprowadzić do całkowitego wyludnienia i opuszczenia tej wsi o wielowiekowej historii.

Po zakończeniu II Wojny Światowej, zaognieniu uległ zarysowany już wcześniej konflikt ukraińsko-polski. Nacjonaliści ukraińscy dążyli do oderwania od Polski części terytoriów Beskidu Sądeckiego, Niskiego, Bieszczadów, Pogórza Przemyskiego i Roztocza zamieszkanych przez różne grupy etniczne Rusinów, w tym Łemków i Bojków. Rząd pozostającego pod protektoratem Moskwy PRL nie miał zamiaru zgodzić się na takie rozwiązania.

łopienka

Po kilku latach zmagań, które nie przyniosły rozwiązania strona polska zdecydowała się na radykalny krok mający raz na zawsze zażegnać spory na tle pochodzenia oraz przyczynić się do ujednolicenia narodowościowego powojennej Polski – rozpoczęto tzw. „Akcję Wisła”. W jej ramach przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę wysiedlenia rusińskich wsi. W wyniku tej operacji Bieszczady po polskiej stronie opustoszały niemal doszczętnie.

Łopienka, podobnie jak setki innych wsi, została całkowicie pozbawione swoich rdzennych mieszkańców. Zabudowania wiejskie powoli niszczały i były rozbierane dla pozyskania materiałów budowlanych przez ludność okolicznych osad. W roku 1954 z dachu popadającej w ruinę cerkwi zerwana została blacha, co dodatkowo przyspieszyło jej niszczenie. Wydawało się, że los Łopienki został raz na zawsze przypieczętowany…

Łopienka – cerkiew i jej odbudowa

Łopieńska cerkiew posiada długą i dobrze udokumentowaną historię. Na przestrzeni kilku stuleci zachowały się jej dokładne opisy oraz inwentaryzacje jej wyposażenia. Kolejne wzmianki o niej pochodzą z lat 1756, 1761, 1906, czy 1926. Nie ma za to zgodności co do tego kiedy do Łopienki trafił cudowny obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Jedyne co wiadomo to to, że obraz był już w Łopience w roku 1756 i że od początku był otoczony silnym kultem, na którego fali organizowano niezwykle popularne w tych stronach kraju odpusty. Były one obchodzone 3 razy do roku, a sama Łopienka dzięki nim była jednym z najważniejszych sanktuariów maryjnych Polski południowo-wschodniej.

łopienka

Niezwykle malowniczy opis odpustów w Łopience znajdziemy w „Mężu Szalonym” Zygmunta Kaczkowskiego, gdzie czytamy:

Tłumy odpustowego ludu w Łopience mieściły się we wsi, która położona jest pomiędzy bardzo wysokimi górami i tylko jak wąska wstęga, z chat wieśniaczych spleciona, ciągnie się wzdłuż górskiego potoku. Lud tam zgromadzony nie miał się gdzie rozszerzyć i ugrupować, przedstawiał on widok bardzo malowniczy.

łopienka

Cerkiew w Łopience zapewne zniknęłaby całkowicie z powierzchni ziemi po wspomnianych już wyżej wysiedleniach rdzennej ludności wsi, gdyby nie tytaniczny wysiłek ludzi dobrej woli. Pierwszą osobą, która zainteresowała się losem popadającej w zapomnienie świątyni był Olgierd Łotoczko.

Ten historyk sztuki i powiatowy konserwator zabytków za swoje wysiłki zmierzające w kierunku ratowania pozostałości cerkwi w Łopience został zwolniony z pracy (sympatyzłopienkaowanie ze wszystkim co kojarzyło się z nacjonalizmem ukraińskim nie było popularne w Polsce okresu powojennego). Dzięki jego wysiłkom ruiny cerkwi zostały po raz pierwszy od okresu wysiedleń oczyszczone z porastającej je roślinności oraz opasane wzmiacniającą, betonową opaską. Dalsze prace przerwała tragiczna śmierć ich pomysłodawcy.

W roku 1983 dzieło odbudowy cerkwi po swoim poprzedniku podjął Zbigniew Kaszuba. To właśnie dzieki jego staraniom wspieranym przez liczną rzeszę pasjonatów na przestrzeni ponad 30 lat udało się odbudować łopieńską świątynię i doprowadzić ją do wyglądu identycznego jak ten znany z okresu sprzed wypędzenia ludności rusińskiej. Dziś cerkiew w Łopience tętni życiem, odbywają się tutaj msze, wspólne kolędowanie, wydarzenia kulturalne oraz, tak jak przed laty, odpusty.

Osobliwości Łopienki

łopienka

Łopienka, jak przystało na miejsce niezwykłe, obfituje w różnego rodzaju osobliwości. Jednym z nich jest cudowne źródełko znajdujące się nieopodal cerkwi. Woda z niego pomaga podobno na choroby oczu. W miejscu tym przed laty podczas odpustów zwyczajowo odprawiano nabożeństwa. Niegdyś przy drodze na Przełęcz Hyrcza znajdowało się inne źródełko, którego woda zgodnie z tradycją miała mieć właściwości lecznicze w przypadkach oparzeń.łopienka

Swoistą osobliwością łopieńskiej cerkwi jest fakt, że jest ona zawsze otwarta. Osoby odpowiedzialne za jej rekonstrukcję podtrzymują, że w ten sposób chcą podkreślić jej dostępność dla każdego. Twierdzą, że świątynia jest własnością wszystkich miłośników Bieszczadów, ich historii i przyrody – dlatego odwiedzić ją może każdy i kiedy tylko ma na to ochotę. Wystarczy nacisnąć klamkę i pchnąć drzwi…

Inna osobliwośłopienkać to Chrystus Bieszczadzki w Łopience. Jest to stworzona z kawałków drewna rzeźba eksponowana we wnętrzu cerkwi. Jego prostota i surowość wykonania komponuje się doskonale z przejmującymi, nieotynkowanymi ścianami cerkwi wykonanymi w archaicznej technice łączenia kamieni rzecznych zaprawą.

Kolejna osobliwość to dziupla w stojącym tuż obok cerkwi wiekowym drzewie. Nawet niewprawne oko zauważy tutaj podobieństwo dziupli do postaci Matki Boskiej. Wierni gromadzący się w świątyni poczytują to za kolejny dowód wyjątkowości tego pięknego miejsca.

Łopienka – jak dotrzeć do tego niezwykłego miejsca?

Dotarcie do Łopienki jest bardzo proste i wygodne. Doskonale oznakowane wejście do doliny znajduje się na trasie z Terki do Dołżycy – dojechać jest tu najprościej oczywiście własnym samochodem. Przy wylocie doliny Łopienki na trasę Terka-Dołżyca umiejscowiony jest parking. Trasa dnem doliny jest bardzo wygodna. Około półtoragodzinny słopienkapacer po niemal płaskim trakcie zaprowadzi nas wprost do stóp cerkwi. Po drodze miniemy stanowiska wypału węgla drzewnego oraz miejsce po dawnym dworze. W miarę zbliżania się do cerkwi obok drogi będziemy mogli dostrzec coraz wyraźniejsze ślady dawnej wsi – liczne podmurówki i piwnice.

Przechadzka do łopieńskiej cerkwi jest jedną z łatwiejszych wycieczek w Bieszczadach. Można ją polecić nawet najmniej wprawionym turystom. Będzie też ona znakomitą propozycją na pierwszą wycieczkę w trakcie bieszczadzkiego wypadu. Z łatwością „rozruszamy się” tutaj przed kolejnymi, trudniejszymi wędrówkami.

Czy warto odwiedzić Łopienkę?

Zastanawiając się czy warto odwiedzić Łopienkę możemy od razu pokusić się na odpowiedź na pytanie tytułowe niniejszego artykułu o to czy Łopienka to nie najbardziej niezwykłe miejsce w całych Bieszczadach.

Tworząc Bloga Nasze Bieszczady od samego początku podkreślamy, że to co najbardziej urzeka nas w Bieszczadach to ich niezwykła różnorodność. Turystów przyciągają tutaj przeróżne motywy – jednie poszukują mozolnych górskich wędrówek i pięknych widoków, inni uciekają do tutejszej ciszy od codziennego zgiełku miast, jeszcze innych porusza niesamowita, skomplikowana historia tych ziem.

łopienka

Do tej ostatniej grupy zaliczylibyśmy również siebie samych. Od naszej pierwszej wizyty w Bieszczadach minęło już trochę czasu jednak jedno dla nas się nie zmieniło – nadal fascynują nas trudne do zrozumienia dzieje tej pięknej krainy. Historia Bieszczadów zdaje nam się być swoistym podsumowaniem, wspólnym mianownikiem dla wielowiekowych i wielokulturowych dziejów naszego kraju słynącego niegdyś ze swojej tolerancji i będącego bezpieczną przystanią dla przedstawicieli różnych narodowości i wyznań. Chyba nigdzie indziej poczucie dziejowej niesprawiedliwości, bezsensu i okrucieństw rozlicznych konfliktów XX wieku nie jest tak jasno widoczne i odczuwalne. Bieszczady to dla nas przejmujące spojrzenie wstecz w przeszłość naszego kraju i nieoceniona lekcja na przyszłość dla kolejnych pokoleń.

Ogień palący się do dzisiaj w cerkwi w Łopience przez kolejne dekady chciało zgasić wielu, ale się to nie udało. Spokojnie i majestatycznie płonie on tam do dziś. Sama cerkiew i cała Łopienka to zaś miejsce, które koniecznie należy odwiedzić. Jest to wszak jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w Bieszczadach. Miejsce, gdzie historia i życie kwitły przez wieki, zostały następnie niemal doszczętnie unicestwione, ale po latach odrodziły się i trwają nadal.

Bieszczady – Atrakcje Dla Każdego

Image12 marca 2016 1 Comment BlogAtrakcje, Wycieczki
bieszczady atrakcje

Bieszczady – Atrakcje Dla Każdego

Bieszczady – Atrakcje Dla Każdego to kolejny artykuł z serii „bardziej praktycznych” na Blogu Nasze Bieszczady. Tak jak pisaliśmy ostatnio, tworzymy go dla Was od jakiegoś czasu opisując na nim nasze wędrówki i opowieści związane z Bieszczadami. Szczególny nacisk kładziemy jednak na niezwykłą historię tego pięknego zakątka Polski. Staramy się pisać jak najwięcej o Bojkach, Łemkach, wysiedleniach i niezwykłych uroczyskach w miejscach nieistniejących dziś wsi.

Od samego początku tworzenia naszego Bloga widzimy jednak, że czytelników interesują też bardzo żywo tematy praktyczne związane z Bieszczadami – gdzie się zatrzymać, co warto zobaczyć itp. Wychodząc zatem Wam naprzeciw przedstawiamy kolejny artykuł – tym razem o najciekawszych bieszczadzkich atrakcjach, które mogą być interesujące dla każdego. Jest to oczywiście nasze subiektywne zdanie na ten temat, ale mamy nadzieję, że nasza lista atrakcji Wam się spodoba. Zapraszamy do lektury!

Chatka Puchatka i Połoniny

Chatka Puchatka, czyli najsłynniejsze schronisko górskie w Bieszczadach oraz bieszczadzkie Połoniny (Caryńska i Wetlińska) to chyba najbardziej emblematyczne miejsca kojarzące się z naszą ulubioną krainą oraz najbbieszczady atrakcjeardziej popularne bieszczadzkie atrakcje.

Chatka Puchatka to były wojskowy punkt obserwacyjny umiejscowiony na Połoninie Wetlińskiej. Przechodził on bardzo zmienne dzieje losu poprzez przeznaczenie wojskowe, bazę harcerską, niemal całkowite opuszczenie, aż po znane nam dzisiaj schronisko górskie. Od wielu lat prowadzi je Ludwik Pińczuk znany powszechnie jako „Lutek” – mówi się o nim, że to ostatni z prawdziwych Bieszczadników, czy jak nazywają ich niektórzy „bieszczadzkich zakapiorów”.

Do Chatki możbieszczady atrakcjena się dostać na kilka sposobów ale chyba najwygodniejsza droga prowadzi do niej z okolic Brzegów Górnych. Naprawdę warto podjąć trud i wysiłek pokonania stromego podejścia do schroniska – wynagradzają go wspaniałe widoki oraz szczególny, spartański klimat Chatki. Mimo upływu lat niewiele się tutaj zmieniło. Możemy tu poczuć wspaniałego turystycznego ducha sprzed lat, z czasów, gdzie wygody takie jak woda czy opał nie były wcale łatwo dostępne. Gospodarz schroniska, mimo wielu spędzonych tutaj sezonów, mówi, że Bieszczady nadal go zaskakują, codziennie można dostrzec tu coś innego w pogodzie, naturze, czy we wschodach słońca. Nie możemy się z nim nie zgodzić…

Wspaniałe widoki i olbrzymia przestrzeń wokół to również domena położonej nieopodal Połoniny Caryńskiej. Zdobycie jej również nie będzie łatwe, ale polecamy je z całego serca wszystkim miłośnikom pieszych górskich wędrówek.

Zapora w Solinie

Zapora w Solinie i całe Jezioro Solińskie to kolejne atrakcje przez niektórych niemal utożsamiane z Bieszczadami. Solina to dawna bieszczadzka wieś jak inne wysiedlona w latach powojennych. W przeciwieństwie jednak do wielu innych osad tutaj życie powróciło jednak dość szybko.

bieszczady atrakcje

Dzisiejsza miejscowość zyskała rozgłos w latach 60. XX wieku, kiedy wzniesiono tutaj wspomnianą zaporę spiętrzającą wody Sanu oraz Solinki. Dzięki tej konstruowanej z wielkim rozmachem, jak na tamte czasy, budowli powstał jeden z najbardziej rozpoznawalnych i urokliwych zakątków. Spiętrzone wody rzek tworzą niezwykłe, położone wśród górskich szczytów i głębokich zatok jezioro przypominające bardziej Szwajcarię czy Norwegię niż jakąkolwiek inną okolicę w Polsce. Turyści mogą wybierać tutaj między spacerami brzegiem Jeziora, rejsem po jego wodach, czy po prostu podziwianiem fantastycznych widoków.

Sama zapora jest wielką atrakcją, szczególnie dla najmłodszych jako, że jej wnętrze jest udostępnione do zwiedzania. Kto boi się zamkniętych przestrzeni może wybrać się po prostu na spacer po zaporze, podziwiać wspaniałe widoki, czy usiąść w jednej z pobliskich kawiarni i napić się kawy spoglądając na równą i spokojną taflę Jeziora.

Szlak Cerkwi Drewnianych

Cerkwie w Bieszczadach to wspaniały dowód długiej i wielokulturowej historii Podkarpacia stanowiący jednocześnie jedną z największych atrakcji tych ziem. Jest ich tutaj tak wiele, że często mówi się o swoistym szlaku cerkwi. Greckokatolickie cerkwie Bieszczadów, podobnie zresztą jak i te, które możemy odnaleźć w Beskidach, na Pogórzu czy Roztoczu, są dowodem niezwykle barwnej i ciekawej historii tych ziem. Spośród setek świątyń konstruowanych tutaj przez stulecia przez Łemków i Bojków do dni dzisiejszych przetrwała tylko niewielka ich część. Po fali wysiedleń ludów zamieszkujących tradycyjnie te ziemie, a podejrzewanych o sprzyjanie nacjonalistom ukraińskim wiele cerkwi zniknęło bezpowrotnie z powierzchni ziemi – zostały spalone, bądź rozebrane.

bieszczady atrakcje

Dziś ocalałe cerkwie stanowią jedne z najciekawszych miejsc docelowych bieszczadzkich wycieczek. Wznoszone zwykle na wzniesieniu, otoczone sędziwymi drzewami i nielicznymi, chylącymi się ku upadkowi wiekowymi nagrobkami niegdysiejszych mieszkańców pobliskich wsi stanowią wspaniałe miejsce, w którym możemy zadumać się nad historią naszego kraju. Są też wymarzonym wprost tematem do zdjęć. Zachwycają swą architekturą i surowym pięknem. Oszałamiają zapachem drewna.

Do najciekawszych cerkwi, które bezwzględnie należałoby zobaczyć można zaliczyć wiekowe świątynie w Smolniku nad Sanem, Chmielu, Bystrem, Michniowcu, Łopience czy Równi. Wizyta, nawet krótka, w tych miejscach będzie niezapomnianym przeżyciem.

Koneserom historii Bieszczadów bezwzględnie należy polecić również odwiedzenie terenów nieistniejących już dzisiaj wsi. Na ich obszarze znajdziemy niejednokrotnie ruiny cerkwi murowanych, spalonych w trakcie wysiedleń lub po nich (Hulskie, Krywe). Odwiedzić możemy zrekonstruowaną cerkiew w Łopience. Możemy również wybrać się do jednej z dziesiątków wsi, w których odnajdziemy jedynie puste cerkwiska i zagubiony w plątaninie krzewów cmentarz (np. Tworylne).

Bieszczadzka Kolejka Leśna i Drezyny Rowerowe

Bieszczadzka Kolejka Leśna, zwana również „bieszczadzką ciuchcią” to kolejna atrakcja nierozerwalnie związana z Bieszczadami. Składa się ona de facto z wielu odcinków, które budowane były w różnych latach na przestrzeni kilku dekad XIX i XX wieku. Łączyła ona terytoria Bieszczadów z większymi ośrodkami miejskimi zarówno w Polsce jak i na terytorium dawnych Austro-Węgier. Cel jej istnienia był jednak ten sam – eksploatacja niespożytych zasobów drzewnych Bieszczadów, jednego z największych i najbardziej obfitych zasobów tych ziem.

Do dzisiaj poszczególne odcinki dawnej kolei zachowały się w bardzo różnym stanie. Znajdziemy zatem takie, które nadal istnieją ale są niewykorzystywane. W miejscach tych natrafimy na nasypy kolejowe oraz tory majaczące w wysokiej trawie. Niektóre odcinki kolejki zostały rozmontowane całe dekady temu. Pozostały po nich jedynie trudno zauważalne relikty dawnej świetności kolei – nasypy, przepusty, fragmenty mostów. Są one do dzisiaj atrakcją dla miłośników wędrówebieszczady atrakcjek pieszych czy jazdy konnej po bezdrożach.

Największą atrakcję stanowi jednak bez wątpienia odrestaurowany i użytkowany fragment kolejki położony w samym sercu Bieszczadów na odcinkach pomiędzy stacjami w Balnicy, Przysłupie i Majdanie. Przejażdżka kolejką jest niezapomnianym przeżyciem, które ucieszy każdego, a na pewno najbardziej dzieci. Powolna jazda koleją przez niezwykle urokliwe zakątki bieszczadzkiego kresu jest chyba jedną z ciekawszych wersji zwiedzania tych stron.

Inną, podobną atrakcją jest możliwość przejażdżki Bieszczadzkimi Drezynami Rowerowymi ze stacji w Uhercach Mineralnych. Szczególnie latem to wspaniała forma aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzy połączona ze zwiedzaniem. Dodatkowych emocji dostarczy zainscenizowany w trakcie przejażdżki „napad zbójników” – dzieci będą zachwycone!

Siekierezada

Siekierezada to niemal mityczny już dziś bar w położonej w sercu gór Cisnej. Jest to jedna z bieszczadzkich atrakcji niemniej popularnych od bieszczady atrakcjewspomnianej już wcześniej Chatki Puchatka i podobnej do niej w swoim charakterze. W tym niezwykłym lokalu znajdziemy wszystko co może się kojarzyć z powojennym rozwojem turystyki w Bieszczadach.

Panuje tu niepowtarzalny, turystyczny klimat połączony z artystyczną nutką, tak charakterystyczną dla „zakapiorskich Bieszczadów”. Ściany zdobią mundury zestawione z czaszkami zwierząt – wyeksponowane są w taki sposób, że wydaje się nam, że to przeróżni przedstabieszczady atrakcjewiciele rogatej fauny noszą na sobie np. mundur rosyjskiego żołnierza. W stoły powbijane są siekiery, oprawione w drewno menu przymocowane jest do stołu wielkim i ciężkim łańcuchem. Pełno tu nadpalonych świec. W pomieszczeniu panuje mrok co jeszcze bardziej wpływa na spotęgowanie i tak nierealnego wrażenia tego niezwykłego miejsca.

Warto pilnie śledzić wydarzenia w Siekierezadzie, wszak miejsce to jest częstym gospodarzem przeróżnych lokalnych wydarzeń kulturalnych oraz galerią. Im częściej tu zaglądamy, tym większe prawdopodobieństwo spotkania któregoś z ostatnich żyjących „zakapiorów”.

Zagroda Żubra w Mucznem

Hodowla Żubrbieszczady atrakcjea w Mucznem to już ostatnia atrakcja w Bieszczadach, którą chcielibyśmy dla Was opisać. Zagroda, w której można podziwiać żubry, zlokalizowana jest przy drodze pomiędzy Tarnawą Niżną, a Stuposianami. Miejsce to jest warte odwiedzenia już ze względu na swoje niezwykłe walory krajoznawcze i przyrodnicze. Muczne, podobnie jak inne osady tzw. bieszczadzkiego worka zachwyca swoim położeniem, dzikością krajobrazu oraz pustką pozostałą w tych okolicach po wysiedleniach rdzennej ludności w okresie powojennym.

Sama zagroda to miejsce ciekawe zarówno dla miłośników przyrody jak i dla dzieci. Na sporym terenie lasu jodłowo-świerkowego przeciętego przez potok, z którego wodę mogą pić żubry, zorganizowano platformy widokowe, z których można podziwiać zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Warto tu przyjechać zobaczyć te majestatyczne stworzenia i wyobrazić sobie jak musiał wyglądać świat, gdy nie dominował w nim jeszcze człowiek.

Podsumowanie

Zawsze, gdy tylko jest to możliwe podkreślamy, że Bieszczady zachwycają swoją różnorodnością. Przybiera ona wiele wymiarów: niezwykle różnorodne jest tu ukształtowanie terenu, flora i fauna, dawne kultury rdzennej ludności, nawet nadzwyczaj zmienna jest tu pogoda w zależności od dnia i pory roku. Różnorodność Bieszczadów nie może zatem ominąć również atrakcji tych ziem. Jak przedstawiliśmy to powyżej, niemal każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, niezależnie od tego co go interesuje i po co przyjeżdża w te magiczne góry. Powtarzamy się, ale właśnie za to kochamy Nasze Bieszczady!

Gdzie Się Zatrzymać W Bieszczadach

Image5 marca 2016 14 komentarzy BlogAtrakcje, Noclegi
gdzie sie zatrzymac w bieszczadach

Gdzie Się Zatrzymać W Bieszczadach

Od jakiegoś już czasu tworzymy dla Was Blog Nasze Bieszczady. Dzielimy się na nim z Wami naszymi opowieściami, zdjęciami, wrażeniami z bieszczadzkich wędrówek. Pasjonuje nas historia Bieszczadów, a w szczególności wszystko, co związane z nieistniejącymi dziś, wysiedlonymi w trakcie „Akcji Wisła” wsiami. Czytamy wszystko co nam tylko wpadnie w rękę na ten temat, przekopujemy archiwa państwowe w poszukiwaniu dawnych map. W terenie wędrujemy od jednej podmurówki niegdysiejszych chyży do drugiej, poszukujemy studni, piwnic, ukrytych w ziemi podków, czy narzędzi dawnych mieszkańców tych pustych dzisiaj dolin.

Od początku istnienia naszej strony zauważyliśmy jednak, że oprócz historii Bieszczadów interesują Was również rzeczy bardziej praktyczne. Jednym z takich pytań, które raz po raz otrzymujemy od naszych Czytelników jest to, gdzie się zatrzymać w Bieszczadach planując kolejny urlop? W związku z ogromnym zainteresowaniem tym tematem postanowiliśmy stworzyć naszą własną, oczywiście subiektywną, listę miejsc i ich okolic, które naszym zdaniem warto wziąć pod uwagę przy planowaniu wyjazdu w Bieszczady, z uwzględnieniem tego co warto zobaczyć w tych pięknych stronach naszego kraju. Każde z opisanych poniżej miejsc należy traktować jako daną miejscowość i okolicę – nie sposób by było oczywiście w jednym artykule opisać wszystkich możliwości jakie stwarzają nam Bieszczady.

Miłej lektury! Mamy nadzieję, że nasze wskazówki okażą się pomocne.

Wetlina

„Zabieszczaduj dzisiaj z nami, niech pokłonią ci się połoniny, zabieszczaduj razem z aniołami, lot swój kieruj do Górnej Wetliny” mówią słowa jednej z najbardziej znanych piosenek o Bieszczadach grupy muzycznej „Stare Dobre Małżeństwo”. No właśnie, dlaczego akurat do Wetliny?

Zabieszczaduj dzisiaj z nami, niech pokłonią ci się połoniny, zabieszczaduj razem z aniołami, lot swój kieruj do Górnej Wetliny…

Wetlina to chyba to z miejsc w Bieszczadach, które w sposób najbardziej nierozerwalnych kojarzy się z powojenną turystyką w tych pięknych stronach. Choć posiada ona, podobnie jak inne bieszczadzkie wsie, wielowiekową historię, to jednak dzisiaj słynie ona głównie jako najlepsza baza wypadowa w bieszczadzkie pasma Połonin.

Wieś ta, jak zresztą niemal cały teren polskich Bieszczadów, opustoszała po powojennej akcji wysiedleń tutejszej rdzennej ludności bojkowskiej. Życie powróciło tutaj jednak dość szybko niedługo po zniesieniu zakazu poruszania się po Bieszczadach w latach 50. XX wieku.

gdzie sie zatrzymac w bieszczadach

Dzisiaj, szczególnie w sezonie letnim, Wetlina to tętniąca życiem miejscowość – ulubione miejsce noclegów turystów, piechurów, harcerzy i ogólnie wszelkich miłośników gór. Znajdziemy tutaj szeroką bazę noclegową dostosowaną do chyba każdej kieszeni. Nie zabraknie tutaj sklepu, restauracji itp. Latem poboczem drogi porusza się tutaj gęsiego olbrzymia ilość osób – nie można tutaj narzekać na nudę.

Co stanowi o popularności Wetliny? Jednym z czynników jest na pewno wspomniana już bogata oferta miejsc noclegowych, ale wydaje się, że głównym powodem, dla którego Wetlina jest tak znana i lubiana jest bliskość wejść na liczne górskie szlaki. Wydaje się, że Bieszczady są nadal postrzegane głównie jako atrakcyjne ze względu na piękne pasma Połonin. Niesamowita historia tych stron nadal pozostaje mniej znana, chociaż jak pisał w swej książce „Bieszczady. Tam gdzie diabły, Hucuły, Ukraińce” znakomity znawca Karpatów Stanisław Kryciński:

…szybko zauważyłem, że historia tych gór skrywa się w dolinach.

Niemniej większość turystów odwiedza Bieszczady, aby zdobyć Smerek, Połoninę Wetlińską z jej legendarnym schroniskiem – Chatką Puchatka, Połoninę Caryńską, czy wreszcie Tarnicę. Tak się składa, że z Wetliny i otaczających ją wsi jest blisko, albo stosunkowo blisko, na wszystkie wspomniane wyżej szlaki.

Kto powinien zatem szukać noclegu w Wetlinie? Zdecydowanie polecamy zatrzymanie się w tej wsi wszystkim wybierającym się w góry, miłośnikom turystyki pieszej szukającym pięknych widoków i ciekawych górskich tras. W okresie letnim trzeba wziąć poprawkę na fakt, że Wetlina jest dość mocno zatłoczona i hałaśliwa – jeśli komuś to nie odpowiada, wówczas dobrym rozwiązaniem mogą być noclegi w miejscowościach sąsiadujących z Wetliną. Jeśli celem naszego wyjazdu jest Połonina Caryńska, a w szczególności masyw Tarnicy, wówczas śmiało możemy myśleć o noclegu w Ustrzykach Górnych, czy Wołosatem.

Cisna

Cisna to kolejna wieś leżąca w samym sercu gór. Podobnie jak Wetlina, posiada ona długą udokumentowaną historię, która ma jednak niewiele wspólnego z dzisiejszym charakterem miejscowości. Dalsze podobieństwa z Wetliną to fakt, że Cisna posiada bardzo szeroką ofertę noclegową, w sezonie bywa zatłoczona i jest domem dla kilku legendarnych miejsc kojarzonych nierozerwalnie z powojenną historią Bieszczadów – przykładem będzie tu kultowa Siekierezada.

gdzie sie zatrzymac w bieszczadach

Planując urlop w Cisnej należy odpowiedzieć sobie na pytanie, na czym dokładnie nam zależy? Miejscowość oferuje szeroką gamę noclegów, w których z powodzeniem możemy zatrzymać się z dziećmi, nie jest ona jednak typowym kurortem. Czujemy tu wyraźnie, podobnie jak w Wetlinie, że znajdujemy się w miejscowości turystycznej, gdzie oprócz dogodnych wejść na szlaki i niewielkiego centrum miejscowości nie znajdziemy wiele więcej.

Kto zatem powinien rozważyć Cisną jako miejsce pobytu w trakcie bieszczadzkiego urlopu? Z pewnością wszyscy ci, którzy przyjeżdżają tu głównie z myślą o górskich wędrówkach. Kto „zaliczył” już opisywane wyżej szlaki (Smerek, Połoniny, Tarnicę), znajdzie tutaj kolejne górskie wyzwania: szlaki na Okrąglik, Wysoki Dział, Łopiennik i inne ciekawe, ale mniej znane trasy.

Oczywiście nie możemy zapominać o swoistym kolorycie centrum Cisnej ze wspomnianą już Siekierezadą, straganami z pamiątkami, marynowanymi grzybami i serami – wszystko to sprawia, że miejscowość ta co roku przyciąga szerokie grono turystów.

Solina

Solina to kolejna miejscowość, podobnie jak Wetlina i Cisna, utożsamiana z Bieszczadami. O ile takie utożsamienie ma rację bytu w przypadku Wetliny i Cisnej, które położone są głęboko w górach, u podnóża najwyższych i najciekawszych bieszczadzkich szczytów, o tyle sprawy mają się nieco inaczej w przypadku Soliny.

Wieś położona jest bowiem z dala od głównych bieszczadzkich wzniesień, ok. 35 km na północ od Wetliny przy brzegu biorącego swoją nazwę od niej Jeziora Solińskiego. Próżno tutaj będzie szukać wejść na ciekawe, widokowe górskie szlaki, podobnie nie odczujemy tutaj typowego, górskiego charakteru miejscowości opisywanych powyżej.

solina

Miejscowość ta posiada bardzo ciekawą i niepowtarzalną historię. Początki Soliny i otaczających ją wsi przypominają historię setek innych bieszczadzkich wsi. Miejscowość ta przeszła przez wysiedlenia oraz powojenny powrót życia w te strony. Co stanowiło i nadal stanowi jednak o jej wyjątkowości to wybudowana po wojnie zapora, dzięki której powstało wspomniane już Jezioro Solińskie.

Dziś Solina i inne miejscowości leżące na brzegu jeziora to kurorciki wypoczynkowe i ośrodki sportów wodnych. Pobyt tutaj będzie chyba najlepszym wyborem dla rodzin z małymi dziećmi – znajdą one tutaj wesołe miasteczko, sklepy z pamiątkami, wszelkie atrakcje typowe dla sporej miejscowości.

Miejsca tego nie można, szczególnie w okresie letnim, polecić miłośnikom ciszy i spokoju – tutaj pośród hałaśliwych barów, lodziarni i restauracji z pewnością go nie zaznamy. O wiele lepiej będzie za to w innych, mniejszych miejscowościach nad brzegiem Jeziora Solińskiego. Znajdziemy tu wspaniałe widoki rodem ze Szwajcarii, czy norweskich fiordów, a dzieci ucieszy bliskość wody.

Komańcza

Komańcza to kolejna duża miejscowość, której nazwa może być znana turystom. Położona jest ona zdecydowanie na zachód od opisywanych dotychczas wsi, po zachodniej stronie masywu Wysokiego Działu i chociaż wymieniana często jako dogodne miegdzie sie zatrzymac w bieszczadachjsce pobytu w Bieszczadach leży ona de facto na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego. Komańcza jest nieformalną „stolicą” łemkowskiej części Bieszczadów (umowna granica między częściami łemkowską i bojkowską biegnie grzbietem Wysokiego Działu). Jest to spora miejscowość z blokami mieszkalnymi, szeroką ofertą noclegów i wszelkimi innymi cechami upodabniającymi ją bardziej do niewielkiego miasteczka niż wsi.

Komu zatem polecilibyśmy pobyt w tych stronach? Nocleg w Komańczy lub jej okolicach byłby z pewnością dobrym rozwiązaniem dla wszystkich miłośników górskich wędrówek planujących wycieczki grzbietem Wysokiego Działu ze szczególnym uwzględnieniem Chryszczatej.

Najciekawszą chyba jednak cechą okolic Komańczy jest duża ilość śladów pozostałych po wysiedlonych stąd przed laty Łemkach – w tym licznych cerkwi. Komańcza będzie zatem doskonałą bazą wypadową do wycieczek samochodowych czy rowerowych do miejscowości takich jak Szczawne, Turzańsk, Rzepedź, czy Radoszyce gdzie zobaczymy wspaniałe łemkowskie świątynie.

Lutowiska

Lutowiska to pierwsza z miejscowości o zdecydowanie odmiennym charakterze od opisanych do tej pory Wetliny, Cisnej i Komańczy. Lutowiska od trzech pozostałych wsi różni dużo mniejsza rozpoznawalność, mniejsza popularność wśród turystów i fakt położenia zdecydowanie na uboczu, poza głównymi trasami turystycznego ruchu.

Lutowiska położone są u wschodnich podnóży Otrytu przy samem granicy Polski z Ukrainą. Rzut oka na zdjęcia z tej miejscowości mógłby sprawić, że zadasz sobie pytanie po co polecać to miejsce na nocleg w trakcie urlopu? Dzisiejsze Lutowiska to niewielka osada położona przy tzw. „dużej pętli bieszczadzkiej”, która posiada cechy małego miasteczka – jest tu szkoła, parę sklepów, restauracja, bloki i w zasadzie niewiele więcej… Dlaczego zatem mielibyśmy nocować w tych pozornie nieciekawych stronach?

gdzie sie zatrzymac w bieszczadach

Okazuje się, że tych powodów jest co najmniej kilka. Po pierwsze Lutowiska posiadają niezwykle bogatą i ciekawą historię. W na pierwszy rzut oka nieciekawej wsi znajduje się wiele jej śladów. Pierwszym i chyba najważniejszym z nich jest znajdujący się nieopodal za szkołą żydowski kirkut – być może jedno z najbardziej niezwykłych i przejmujących miejsc w całych Bieszczadach świadczących o okrutnej historii tych ziem. We wsi znajdziemy też bardzo ciekawy cmentarz, miejsce po jednej z największych w Bieszczadach, rozebranej w latach 80. XX wieku cerkwi oraz ruiny spalonej synagogi.

Kolejny argument za nocowaniem w Lutowiskach to fakt niezwykle dogodnego położenia wsi. Blisko stąd do wyjątkowo pięknej Doliny Sanu (więcej o niej niżej) z niepowtarzalną nieistniejącą wsią Krywem, do jedynej w swoim rodzaju bojkowskiej cerkwi w Smolniku nad Sanem, do Czarnej Dolnej skąd już tylko parę kroków dzieli nas od Paniszczowa, Sokołowej Woli, Lipia, Bystrego i Michniowca.

Komu zatem polecilibyśmy nocleg w Lutowiskach? Z pewnością jest to jedno z najlepszych miejsc gdzie może się zatrzymać w polskich Bieszczadach każdy miłośnik historii tych stron. Ogrom historycznych atrakcji w tych stronach jest wprost nie do opisania. Urzeknie nas też cisza i spokój tych stron. Nie jest to natomiast najlepsze miejsce na wyjazd z dziećmi ze względu na niewielką ilość atrakcji dla nich.

Terka

Terka to malusieńka wieś leżąca nad Solinką u południowego krańca Jeziora Solińskiego. Osoba przyjeżdżająca tu po raz pierwszy pomyśli, że tak właśnie musi wyglądać koniec świata. Centrum wsi to stojąc na rozdrożu sklep, ruina dzwonnicy i stary cmentarz. W okolicy natrafimy na wiele chwiejących się oryginalnych chat – aż dziw bierze, że nie