Nasze Bieszczady

  • Blog
    • Poradniki
    • Wycieczki
    • Historia
    • Atrakcje
  • Grupa Dyskusyjna
  • O Nas

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – Bieszczadzkie Pustkowia

Gallery18 maja 2016 6 komentarzy BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Wycieczki

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – Bieszczadzkie Pustkowia

Połonina Wetlińska z legendarnym schroniskiem o nazwie „Chatka Puchatka” jest chyba najbardziej emblematycznym miejscem całych Bieszczadów. Sprawia to, że szlaki wiodące w to przepiękne miejsce są w zatłoczone praktycznie o każdej porze roku, niezależnie od tego czy mamy sezon letni czy zimowy. Według wielu miłośników Bieszczadów to właśnie ze względu na rosnące z każdym rokiem tłumy turystów miejsce to traci na uroku. Czy jednak na pewno nie ma z tej sytuacji wyjścia? Czy rzeczywiście jesteśmy skazani na wędrówkę gęsiego za innymi piechurami? Okazuje się, że nie – z pomocą przychodzi nam tutaj szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek.

W Bieszczady jeździ się z wielu powodów. Jedni kochają długie, mozolne górskie wędrówki obdarowujące nas oszałamiającymi widokami, innych fascynuje przebogata ale i bardzo trudna bieszczadzka historia, jeszcze inni zaś przyjeżdżają tutaj po prostu ze względu na tak trudny do odnalezienia w dzisiejszych czasach spokój i ciszę. Niestety z roku na rok coraz o nie trudniej. Przyjeżdżając w Bieszczady w szycie sezonu letniego do jednej z kilku znanych miejscowości nie będziemy mogli liczyć na odpoczynek od miejskiego gwaru. Na całe szczęście jest jeszcze kilka sposobów na znalezienie wyjścia z tej sytuacji.

Jedną z nich jest przyjazd w ten piękny zakątek naszego kraju poza sezonem. Bieszczady oferują tak wiele atrakcji, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie niezależnie od pory roku. Wiele osób twierdzi zresztą, że to dopiero w jesiennych, zimowych czy wiosennych Bieszczadach tkwi ich prawdziwy czar i piękno. Mówi się, że poznać Bieszczady można właśnie dopiero wtedy gdy te wspaniałe góry opustoszeją z turystów, a na szlaku nie spotkamy żywej duszy.

Jeśli jednak nie mamy innego wyboru lub po prostu nie chcemy przyjeżdżać w te urokliwe strony poza sezonem również znajdzie się jakieś rozwiązanie. Tak się bowiem składa, że w Bieszczadach nadal istnieje wiele mało znanych i uczęszczanych szlaków wiodących w przeróżne ich zakątki, również w najbardziej znane miejsca. Jednym z nich jest na pewno szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek. To właśnie tą trasą zdecydowaliśmy się zdobyć ten mityczny masyw górski tak aby z jednej strony móc go podziwiać i delektować się wspaniałymi widokami, ale jednocześnie aby na szlaku było jak najbardziej spokojnie.

Zatwarnica

Naszą wycieczkę rozpoczynamy z Zatwarnicy. Jest to chyba jedno z najbardziej odosobnionych miejsc po polskiej stronie Bieszczadów. Osada tak leży niejako „na końcu” wijącej się u podnóży Otrytu Doliny Sanu dostępnej drogą ze Smolnika. Aby dojechać tutaj samochodem czy autobusem PKS musimy minąć najpierw Dwerniczek i Chmiel oraz przeprawić się przez San niedawno odnowionym mostem.

Ten fragment Bieszczadów ze względu na odcięcie od otaczającego go świata należy do naszych ulubionych. San tworzy tutaj przepiękne meandry, panuje tu cisza i spokój. Jest to wymarzone miejsce na wypoczynek w jednej z tutejszych agroturystyk. Zakątek ten warto odwiedzać niezależnie od pory roku – niezmiennie urzeka on swoim niepowtarzalnym klimatem i czarem.

O wiele dalej niż do Zatwarnicy jechać się nie da. Z osady tej rozchodzi się kilka szlaków – w kierunku doliny Hylatego, do Suchych Rzek oraz do przepięknych pustych dziś dolin, w których niegdyś usadowiły się wygodnie wsie takie jak Hulskie, Krywe czy Tworylne. Zaczyna się tutaj również szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek.

Suche Rzeki

Suche Rzeki to dawny przysiółek Zatwarnicy. Przed wojną istniało tu 27 domów, po wojnie zaś to odosobnione, niemal zagubione wśród gór miejsce było miejscem stacjonowania kompanii „Bira” Ukraińskiej Powstańczej Armii, mieściła się tu także szkoła podoficerska ukraińskich nacjonalistów. Wszelkie zabudowania zostały jednak zniszczone w trakcie powojennych starć i akcji wysiedleńczej.

Dziś niepodzielnie króluje tu przyroda. W głębokiej i wąskiej dolinie mieści się jedynie Stacja Edukacji Ekologicznej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Gdyby nie ona nie byłoby tutaj niemal żadnych śladów cywilizacji. Po burzliwej przeszłości Suchych Rzek i niedalekiej Zatwarnicy nie pozostał żaden ślad – wszystko pochłonął żarłoczny las.

Aby dotrzeć dziś do Suchych Rzek kierujemy się prosto na trasie z mostu na Sanie przez Zatwarnicę, za sobą zostawiamy centrum tej maleńkiej osady, po chwili po lewej stronie mijamy zrekonstruowaną bojkowską chatę i wchodzimy w las. Po niedługim odcinku łatwego marszu docieramy do Suchych Rzek i kierujemy się nadal prosto w stronę widocznej już bardzo dobrze Połoniny Wetlińskiej.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Marsz wśród buków

Po minięciu Suchych Rzek dość szybko wchodzimy w gęsty las. Po pokonaniu niewielkiego wypłaszczenia ścieżka zaczyna piąć się mocno pod górę i kluczyć wśród jarów i rozpadlisk. Tak jak w innych częściach Bieszczadów dominują tu sędziwe buki. Marsz jest dość trudny ze względu na znaczne momentami nachylenie zbocza ale nasz trud wynagradza cisza, szum drzew i towarzyszący nam wciąż dźwięk licznych tutaj potoków. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do wiaty biwakowej na niewielkiej zarastającej polance. Stąd już niedaleko do granicy lasu.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Wyjście z lasu

Wyjście z lasu na połoninę to jeden z najbardziej spektakularnych fragmentów każdej bieszczadzkiej wycieczki. Podobnie jest również na szlaku Połonina Wetlińska z Suchych Rzek. Granicę lasu rozpoznajemy już na kilkaset metrów przed jej osiągnięciem – las wyraźnie rzednie, a w oddali zaczynają majaczyć widoczne już szczyty poszczególnych wzniesień Połoniny. Miejsce, w którym las przechodzi w połoninę to istny raj dla botanika – dominują tu skarłowaciałe drzewa przywodzące na myśl wszelkie oglądane kiedykolwiek filmy grozy czy bajki z lat dziecięcych. Po niedługiej chwili marszu wychodzimy z lasu i naszym oczom ukazują się wspaniałe widoki w kierunku Suchych Rzek oraz na masyw Połoniny Wetlińskiej.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Na Przełęczy Orłowicza

Po krótkim i łatwym do pokonania trawersie zbocza docieramy do Przełęczy Orłowicza. W tym miejscu pojawiają się już niestety inni turyści i do niezależnie od pory roku. W miejscu tym schodzą się wszak szlaki na Smerek, w kierunku Osadzkiego Wierchu i ten prowadząc na przełęcz z Wetliny. Panujący tu nieraz tłok i hałas rekompensują przepiękne widoki roztaczające się we wszystkich kierunkach. Po chwili odpoczynku kierujemy nasze kroki w kierunku Chatki Puchatka.

 

Polonina Wetlinska z Suchych RzekSzare Berdo

Zmierzając w stronę Osadzkiego Wierchu musimy najpierw pokonać Szare Berdo. Ten fragment szlaku sprawia iście bajkowe wrażenie. Dzieje się tak ze względu na rosnące po bokach ścieżki powyginane we wszystkie strony skarłowaciałe buki. Miejsce to przywodzi na myśl opowieści o zaczarowanym lesie. Dodatkowym rarytasem są wspaniałe widoki roztaczające się we wszystkie strony – przepięknie prezentuje się stąd Smerek jak i sam Osadzki Wierch, który zamierzamy zdobyć.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Hnatowe Berdo

Wspinając się mozolnie na strome zbocza Osadzkiego Wierchu po prawej stronie mijamy imponującej urwisko – jest to Hnatowe Berdo. Swoją nazwę zawdzięcza ono legendzie o rycerzu imieniem Hnat, który według różnych wersji opowiadań spadł lub rzucił się z rozpaczy za zabitą ukochaną. Jest to miejsce o wyjątkowym uroku, ostre skały opadają niemal pionowo w dół, a samo urwisko otacza zapierająca dech w piersiach panorama.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Osadzki Wierch

Zdobycie Osadzkiego Wierchu wymaga nie lada kondycji i dłuższej chwili marszu. Strony szlak zamieniony miejscami w schody prowadzi nas ostatecznie na wąską, skalistą grań wiodącą do samego szczytu. Jest to najwyższe wzniesienie całego masywu Połoniny Wetlińskiej. Wdrapanie się tutaj mimo trudów wyjaśniania w mgnieniu oka dlaczego Połonina Wetlińska cieszy się od lat niesłabnącą popularnością. Z Osadzkiego Wierchu roztacza się bowiem oszałamiająca panorama we wszystkich kierunkach słynąca jako jedna z najpiękniejszych w całych Bieszczadach.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Chatka Puchatka

Szczególnie spektakularnie z Osadzkiego Wierchu prezentuje się widok w kierunku legendarnej Chatki Puchatka, Połoniny Caryńskiej oraz Gniazda Tarnicy. Jest to prawdziwa bieszczadzka klasyka. Otacza nas tu ogrom przestrzeni. Ostre skały wierzchołka smaga silny wiatr. Latem w gorącym, falującym powietrzu delektujemy się niezwykłym widokiem na pozostałą do przebycia część Połoniny Wetlińskiej z Chatką Puchatka na tle majestatycznego masywu Połoniny Caryńskiej. W oddali majaczy Tarnica, w dole wyraźnie zaś widzimy Wetlinę i tzw. dużą obwodnicę bieszczadzką. Kto chce może wędrować dalej w kierunku schroniska i dalej kierować się ku Wetlinie. My zaś wracamy po naszych własnych śladach z powrotem do Suchych Rzek.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – czy warto?

Bieszczady to dziesiątki możliwości aktywnego spędzania czasu nawet niezależnie od pogody. Wiele tu miejsc, które warto zobaczyć. Ta różnorodność sprawia jednak, że Bieszczady z roku na rok stają się coraz bardziej zatłoczone, a niektóre szlaki zaczynają przypominać te znane z Tatr. Jeśli nie lubisz wędrować w górach gęsiego za innymi turystami niczym w pielgrzymce, szukasz ciszy, spokoju i chwili zadumy na zupełnie pustym szlaku wówczas droga Połonina Wetlińska z Suchych Rzek jest z pewnością dla Ciebie. Nie jest to szlak długi, szczególnie wymagający, czy trudny, poradzi sobie z nim średnio zaawansowany czy wręcz początkujący piechur. W trakcie wędrówki towarzyszyć nam będzie tutaj jedynie bujna, dzika przyroda. To właśnie takie miejsca w Naszych Bieszczadach kochamy najbardziej…

Noclegi w Bieszczadach – 5 Zasad Jak Je Wybierać

Image15 maja 2016 6 komentarzy BlogNoclegi, Poradniki
noclegi w bieszczadach

Noclegi w Bieszczadach – 5 Zasad Jak Je Wybierać

Z każdym rokiem noclegi w Bieszczadach cieszą się coraz większą popularnością. Wynika to zapewne z faktu, że Bieszczady to być może najpiękniejsze góry w Polsce. Uważa tak wiele osób odwiedzających ten odosobniony zakątek naszego kraju o każdej porze roku. Twierdzą oni (i my się z nimi w tej kwestii jak najbardziej zgadzamy!), że każda pora roku zaskakuje tutaj czymś nowym, zupełnie innym i sprawia, że poniekąd odwiedzamy nowe, nieznane nam miejsce.

Wiosna to mgły i chmury snujące się wśród szarych jeszcze wzgórz, tu i ówdzie pokazujące się pierwsze zielone pączki i morza kaczeńców w rowach. Lato to oszałamiająca zieleń pochłaniająca dosłownie wszystko, gęste zarośla, wysokie trawy i palące słońce. Jesień, przez wielu uważana za najlepszy moment na wyjazd w Bieszczady, pokrywa te góry tysiącami kolorów od jasnej żółci do głębokiej czerwieni. Zima to grube czapy śniegu pokrywające drzewa i krzewy, księżycowy krajobraz na Połoninach i niemal nieprzejezdne drogi u ich podnóży. Słowem każda pora roku ma swój niepowtarzalny klimat i pozostawia po sobie niezatarte wspomnienia.

Bieszczady to też moc atrakcji szczególnie dla aktywnych, miejsc, które warto zobaczyć nawet niezależnie od pogody. To także olbrzymia ilość możliwości tego gdzie można się tutaj zatrzymać.  No właśnie, jeśli o to chodzi to zaczynają się niestety schody. Z racji tego, że Bieszczady w ostatnim czasie cieszą się wśród wczasowiczów ogromną popularnością lawinowo wręcz rośnie też ilość miejsc noclegowych w Bieszczadach. Z każdej strony atakują nas więc „agroturystyki”, pensjonaty „w sercu Bieszczadów” i tym podobne. W związku z tym, że nieraz trudno może być zorientować się w tych wszystkich ofertach poniżej przedstawiamy naszą krótką, pięciopunktową i oczywiście bardzo subiektywną listę zasad jakimi się kierować wybierając noclegi w Bieszczadach. Zapraszamy do lektury i mamy nadzieję, że okaże się ona pomocna!

#1 Czy to jeszcze Bieszczady?

Bieszczady to wspaniałe górskie szlaki, niezwykłe puste doliny, w których niegdyś wygodnie usadowione były nieistniejące dziś wsie, takie jak chociażby Tworylne czy Krywe oraz piękne bieszczadzkie cerkwie. Nie zobaczymy ich jednak jeśli przez nieuwagę, czy z jakiegokolwiek innego powodu zarezerwujemy sobie nocleg w miejscu, które wcale nie leży w Bieszczadach.

noclegi w bieszczadach

Noclegi w Bieszczadach to intratny biznes. Nie dziwi zatem, że coraz więcej osób decyduje się na wynajmowanie letnikom pokoi czy całego domu. W ten sposób sztuczna „granica Bieszczadów” z każdym rokiem przesuwa się coraz bardziej na północ. Coraz częściej widzimy reklamy noclegów opisanych jako Bieszczady ale w istocie znajdujących się dziesiątki kilometrów od tych pięknych gór.

Wybierając zatem noclegi w Bieszczadach na nasze wyjazdy zanim dokonamy rezerwacji upewnijmy się, że miejsce, które bierzemy pod uwagę rzeczywiście znajduje się w naszych ulubionych górach, a nie na przykład na Pogórzu Przemyskim, Strzyżowskim czy Dynowskim. Pomogą nam w tym Mapy Google. Jeśli nadal nie wiesz zaś, którą część Bieszczadów chciałbyś odwiedzić wówczas polecamy nasz artykuł: Gdzie się zatrzymać w Bieszczadach.

#2 Jak daleko od szlaków?

Duża część osób odwiedzających Bieszczady przyjeżdża tutaj ze względu na przepiękne górskie szlaki i zapierające dech górskie widoki. Miejsca takie jak Tarnica, Połonina Wetlińska, Chatka Puchatka czy Połonina Caryńska cieszą się niesłabnącą popularnością. Bieszczadzkie szlaki nie należą przy tym do najłatwiejszych. Często planując tutaj kolejną górską wycieczkę musimy na nią zarezerwować nawet 6-8 godzin. Nawet letni dzień okaże się zatem za krótki jeśli będziemy nocować z dala od wejścia na szlak.

noclegi w bieszczadach

Jak zatem wybierać noclegi w Bieszczadach aby nie nabić się samodzielnie w przysłowiową butelkę? Znów dobrze będzie rzucić okiem przed wyjazdem na mapę lub skorzystać z porady. Bieszczady Wysokie to chyba tutaj najbardziej popularny kierunek wycieczek pieszych. Jeśli i my wybieramy się w te strony wówczas warto pomyśleć o noclegu w Wetlinie, Ustrzykach Górnych czy Wołosatym i okolicznych wsiach. Nie chcielibyśmy przecież spędzić godziny czy dwóch dojeżdżając busem tylko do podnóża góry, którą planujemy zdobyć.

Gdzie indziej powinniśmy szukać noclegu jeśli planujemy wybrać się na Łopiennik (Cisna), a jeszcze gdzie indziej gdy chcemy wdrapać się na szczyt Chryszczatej (Komańcza). Tak czy inaczej nieodzowne będzie chociażby rzucenie okiem na mapę, przejrzenie przewodnika czy pomyszkowanie w internecie. My sami służymy pomocą jeśli chodzi o podpowiedzi gdzie najlepiej rezerwować noclegi w Bieszczadach – wystarczy do nas napisać!

#3 Jak daleko od innych atrakcji?

Bieszczady to niezliczone możliwości spędzania czasu także z dziećmi, nawet bardzo małymi, liczne atrakcje dla całych rodzin niewymagające mozolnego wędrowania po górach. Wiele tu miejsc przypominających bardziej letnie kurorciki nad wodą niż górskie osady. Każdy kto był choć raz na wakacjach w Solinie czy Polańczyku przyzna, że pobyt tutaj będzie pełen wrażeń i atrakcji. Planując zatem kolejny wyjazd w Bieszczady warto zwrócić uwagę co, jeśli nie góry, chcielibyśmy tutaj zobaczyć i szukać noclegów w pobliżu wybranych przez nas atrakcji.

noclegi w bieszczadach

Wielu letnikom Bieszczady kojarzą się głównie z Jeziorem Solińskim, z jego pięknymi, wąskimi zatoczkami i krętą linią brzegową. Nic dziwnego – jest to jedno z tych miejsc w naszym kraju, którego nie powstydziłby się żaden turystyczny raj. To wprost wymarzone miejsce na wypoczynek z dziećmi. Rodziny znajdą tutaj dziesiątki ustronnych ośrodków z własnym dostępem do wody, z możliwością wypożyczenia rowerów wodnych i innych sprzętów, czy po prostu cieszenia się słońcem na plaży.

Myśląc o wszystkim powyższym nieodzowne będzie skonsultowanie się z mapą bądź przewodnikiem. Niedobrze by było zaplanować wyjazd na Jezioro Solińskie, a później musieć do niego każdego dnia dojeżdżać. Ktoś dysponujący samochodem być może mógłby na taki pobyt się zgodzić, ale bez niego byłaby to kompletna klapa.

#4 Cisza i spokój?

Bieszczady przez wielu postrzegane są jako najdzikszy region naszego kraju, w którym można doświadczyć niemożliwego do odnalezienia gdzie indziej w Polsce poczucia odosobnienia, całkowitej pustki, ciszy i spokoju. Jest w tym wiele racji, wszak Bieszczady to jeden z najmniej zaludnionych obszarów Polski. Nie oznacza to jednak, że nie ma tutaj miejsc, które w sezonie zamieniają się w tętniące życiem, zatłoczone kurorty. Szczególnie latem nie powinien nas dziwić brak miejsc parkingowych w niektórych miejscowościach, czy sznureczek piechurów poruszających się gęsiego wzdłuż jednej z lokalnych dróg. No właśnie, jak zatem wybierać noclegi w Bieszczadach jeśli zależy nam na ustronnym miejscu?

noclegi w bieszczadach

Tutaj wybór będzie jeszcze trudniejszy biorąc pod uwagę, że większość miejsc noclegowych ogłasza się jako „agroturystyka” czy „pensjonat na uboczu”. Po przyjeździe może nas jednak spotkać niemałe zaskoczenie jeśli okaże się, że nasz nocleg umiejscowiony jest w budynku stanowiącym część znanego z miast osiedla i nie ma tutaj mowy o ciszy czy spokoju.

Z pomocą przyjdą nam tutaj internetowe grupy dyskusyjne, w których inni turyści mogą udzielić nam porad co do wyboru miejsca. Warto skorzystać także z forum. My sami odpowiemy również chętnie na nadesłane do nas pytania. Osobiście przed kolejnym wyjazdem w Bieszczady spędzamy dużo czasu z mapą próbując wyszukać jak najbardziej ustronne miejsce. Naszym faworytem jest tutaj zwykle Dolina Sanu oraz okolice Terki.

#5 Jaki rodzaj ośrodka?

Ostatni punkt naszej krótkiej listy nawiązuje w zasadzie do poprzedniego. Rezerwując noclegi w Bieszczadach należy pamiętać bowiem o jeszcze jednym drobnym szczególe – o tym do jakiego rodzaju ośrodka się wybieramy. W Bieszczadach dużą, jeśli nie największą, popularnością cieszą się drewniane domki. Nic w tym dziwnego – nie ma nic lepszego niż jesienny czy zimowy wieczór spędzony przy kominku, czy poranna kawa latem na ganku małego, urokliwego, drewnianego domku, w którym jesteśmy sami z rodziną.

noclegi w bieszczadach

Kawa będzie nam jednak z pewnością mniej smakować jeśli okaże się, że siedząc z nią w ręku na ganku niemal dotykamy nosem domku stojącego przed naszym. Prawda bowiem jest taka, że niejednokrotnie właściciele ośrodków chcąc oferować jak największą ilość miejsc noclegowych budują domki dosłownie obok siebie tak, że niemal stykają się one dachami, a z jednego widać głównie ścianę drugiego. Na nic zda się nam tutaj fakt, że sam ośrodek znajduje się nad brzegiem Jeziora Solińskiego, czy w jakimkolwiek innym urokliwym miejscu. Jeśli nie przyjrzymy się ośrodkowi szczegółowo przed rezerwacją noclegu może nas spotkać niemiła niespodzianka.

Jak zatem nie popełnić gafy jak ta opisywana powyżej? Przede wszystkim musimy tutaj spędzić dłuższą chwilę na dobrym poznaniu strony internetowej danego ośrodka. Jeśli strony w ogóle nie ma, jest ona bardzo uboga w zdjęcia samego miejsca noclegowego lub na zdjęciach widać głównie widoki z gór, a niewiele na nich szczegółów budynków, w których mamy mieszkać – powinna nam się zapalić w głowie czerwona żaróweczka! Ponadto znów z pomocą przyjdą nam rozmowy z innymi internautami, którzy być może byli już w danym miejscu. Jak zwykle my sami służymy również poradą!

Ruszamy w Bieszczady!

Mówi się, że w Bieszczady jedzie się tylko raz, później już się tylko wciąż wraca. Rzeczywiście góry te mają w sobie coś wyjątkowego, unikalnego co sprawia, że wiele osób ulega ich niezwykłemu urokowi, zakochuje się czy to w ich skomplikowanej historii, czy oszałamiającej dzikiej przyrodzie i wciąż tutaj wraca. Podobnie było również z nami – jeden krótki wypad w te strony zakończył się miłością od pierwszego wejrzenia, częstymi wyjazdami w ten fascynujący zakątek Polski i coraz większym wiązaniem się, mamy nadzieję na stałe, z bieszczadzkim kresem.

Chcąc jak najbardziej cieszyć się pięknem Bieszczadów, szczególnie w trakcie naszego pierwszego pobytu tutaj, niedobrze by było gdyby nasz wypoczynek zakłócił źle wybrany nocleg. Próbujemy tutaj przyjść z pomocą i podzielić się naszymi obserwacjami poczynionymi w trakcie wielu wyjazdów w te najwspanialsze ze wszystkich góry. Mamy nadzieję, że nasza krótka lista pomoże również Tobie dokonać właściwego wyboru i sprawi, że już zawsze będziesz wracał w te tak piękne Nasze Bieszczady…

Zwyczaje Bojków, Rdzennych Bieszczadzkich Górali

Image13 maja 2016 5 komentarzy BlogBojkowie, Etnografia, Historia Bieszczadów
zwyczaje bojkow

Zwyczaje Bojków, Rdzennych Bieszczadzkich Górali

Zwyczaje Bojków to wspaniałe wspomnienie bogatej ale i trudnej historii Bieszczadów. Góry te to niezwykłe górskie wycieczki, zapierające dech w piersiach krajobrazy i moc atrakcji dla każdego, niezależnie od pogody. Obrazem chyba najmocniej ze wszystkich przywodzącym na myśl bieszczadzki kres są połoniny ze swoimi  olśniewającymi widokami. Kto jednak był w tych pięknych górach i choć na chwilę zboczył z utartych szlaków ten oprócz górskich szlaków, na których szczególnie w sezonie spotyka się ostatnio coraz więcej turystów, widział z pewnością puste doliny, takie jak Krywe czy Tworylne, w których króluje dziś przyroda.

Nie zawsze tak było. Niegdyś zamieszkiwali je Bojkowie – bieszczadzcy górale gospodarujący na tych ziemiach od stuleci. Ich tradycja, zwyczaje, wierzenia rozwijały się przez wieki niezmącone biegiem burzliwej historii tej części Europy – przetrwały rozbiory Polski, I i II wojnę światową. Uległy jednak pod naporem zamętów nacjonalistycznych po ostatniej wojnie. Na fali wysiedleń niemal cała ludność Bieszczadów została wypędzona ze swoich domów i na zawsze zniknęła z tych ziem. Bojkowie jednak nie zaginęli w zupełności. Ich potomkowie przetrwali i żyją do dziś na dawnych tzw. ziemiach odzyskanych. To dzięki nim możemy dowiedzieć się dziś jak wyglądały zwyczaje Bojków zamieszkujących niegdyś Bieszczady…

Życie Bojków

Bojkowie od wieków zamieszkiwali liczne bieszczadzkie wsie. Teren ten przed II wojną światową był jednym z najgęściej zaludnionych w Europie. Niemal w każdej dolinie usadowione były bojkowskie chaty, czyli chyże konstruowane zwykle wzdłuż potoku. Domostwa te charakteryzowało umiejscowienie wszystkich pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych pod jednym, stromym dachem. Za chyżą ciągnął się wąski pas ziemi biegnącej zwykle aż do szczytu pobliskiego wzniesienia, który był podstawą utrzymania bojkowskiej rodziny, wszak Bojkowie żyli głównie z roli i pasterstwa.

zwyczaje bojkow

Znojne życie Bojka w trudnym bieszczadzkim klimacie płynęło w swój ustalony, niezmienny sposób przez całe stulecia. Upływało ono w zgodzie z odwiecznym rytmem przyrody, zmian pór roku i prac polowych. Bojkowie byli również niezwykle przywiązani do swoich tradycji oraz wiary. Naczelne miejsce w życiu każdej lokalnej społeczności odgrywały ceremoniały podporządkowane w dużej mierze kalendarzowi liturgicznemu cerkwi. To właśnie zwyczaje Bojków są niezwykłym spojrzeniem wstecz w czasie na to jak kiedyś wyglądało życie. Nie sposób oczywiście opisać wszystkich z nich, ale spróbujemy opowiedzieć chociaż o tych najbardziej ciekawych.

Nowy Rok

Zwyczaje Bojków nakazywały wróżenie sobie w Nowy Rok. Na piecu układano zatem tyle rozżarzonych węgielków ilu było w chacie domowników oraz zwierząt. Każdy węgielek odpowiadał jednemu z nich. Ten, którego węgielek jako pierwszy pokrył się grubą warstwą popiołu miał umrzeć w nadchodzącym roku.

Wielkanoc

Wielkanoc w zwyczajach Bojków była wielkim świętem. W jej trakcie, podobnie jak to się robi do dziś, malowano pisanki. Robiły to przy tym głównie dziewczęta i kobiety. Pisanki malowano obowiązkowo w Wielkanoc – jakakolwiek praca w Wielką Sobotę była wykluczona i poczytywana za grzech, który niechybnie prowadziłby do śmierci.

zwyczaje bojkow

Pisanki przez Bojków były nazywane na rozmaite sposoby: śliwy, śliwki, gałki, hawki, riźbienki. Ozdabiane były różnymi motywami o znaczeniu symbolicznym – pojawiały się na nich zatem motywy religijne, zwierzęce, roślinne, rozety, czy gwiazdy. Przypisywano im wielką moc dlatego służyły one do różnych celów: dziewczęta obdarowywały nimi chłopców, kobiety dawały je innym kobietom, podkładano je pod próg chaty, tak aby ciężarna kobieta miała lekki poród, zakopywano w pomieszczeniach gospodarczych pod ziemią dla urodzaju. Dla odstraszenia złych duchów pisankę należało również zjeść wraz ze skorupką.

Pisanki zanoszone były do cerkwi przez dziewczęta, na wieczorne modły, za pazuchą. Młodzi chłopcy zabierali je i wówczas wszyscy pędzili do pobliskiego potoku, w którym się zanurzali lub przynajmniej oblewali się wodą. Skąd my to znamy…

Wniebowzięcie Matki Boskiej

Cyklicznej obrzędowości religijnej towarzyszyły w zwyczajach Bojków również odpusty spełniające ważną rolę społeczną. Były one wszak dla wielu jedną z nielicznych w roku okazji do opuszczenia rodzinnej wsi oraz do spotkania ludzi z różnych, nieraz dalekich nawet stron. Najlepszym chyba przykładem tego typu wydarzeń były odpusty odbywające się w Łopience trzy razy do roku. Najważniejszym z nich był ten 28 sierpnia we Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – trwał on 3 dni i gromadził kilkanaście tysięcy ludzi.

zwyczaje bojkow

Łopieńska cerkiew pełniła rolę najważniejszego na tych ziemiach miejsca kultu maryjnego z racji posiadania tu słynącej z łask ikony Matko Bożej z Dzieciątkiem. O niezwykłej popularności tego miejsca świadczyć może poniższy opis jednego z tutejszych odpustów autorstwa Zygmunta Kaczkowskiego:

Dawniej można dojrzeć Mazurów zza Wisłoki i zza Rzeszowa i Szlązaków zza Andrychowa i Żydów z Krakowa, Węgrów od Ungwarów i Szniny. […] Pod cerkwią murowaną przy wszystkich drogach i ścieżkach porozsiadały się baby przekupki z różnego rodzaju naczyniami, garnkami, rynkami, malowanemi łyżkami, sitkami, skopcami i innym podobnym towarem […], dalej Żyd z solą wabił chłopów przechodnich, zachwalając im sprawiedliwość miary nad miarę  i doskonałość warzonki […], dalej młody chłopak od Beskidu, smukły jak sosna i piękny jak statua marmurowa w długich, jasnych włosach, opadających na okrągłe, brunatną guńką osłonięte ramiona […].

Wigilia Bożego Narodzenia

Zwyczaje Bojków to niezwykła mieszanina wiary, religii, ale też obrzędów z pogranicza magii i ludowych zabobonów. Takim najbardziej magicznym dniem w ciągu całego roku był Światyj Weczer, jak na tych ziemiach nazywano Wigilię. Był to dzień, gdzie wierzenia przeplatały się z siłami magicznymi, które miały przesądzić o całym nadchodzącym roku. Ze względu na to niezwykłą wagę przywiązywano właśnie do wszystkiego co działo się w tym dniu.

zwyczaje bojkow

W tym niezwykłym dniu wstawano zatem jak najwcześniej, dbano o każdy najmniejszy szczegół tak aby wszystko tego dnia było na swoim miejscu i w jak najlepszym porządku. Ukoronowaniem całego dnia ceremoniałów i tradycji była uroczysta wieczerza. Na jej czas w chacie obowiązkowo musiał być obecny snop owsa.  Przygotowywano także dwanaście postnych potraw. Jadano kiszoną kapustę, ziemniaki, biały barszcz, pierogi z kaszą i grzybami, gołąbki, bób, grzyby.

Wieczerzę spożywano na specjalnie przygotowanym stole. Na stole musiało znaleźć się siano lub słoma. Ustawiano na nim także garnek z ziarnem, w które wetknięta była świeca. Pod stołem zaś kładziono żelazo z pługa, siekierę i piłę. Nogi stołu związywano łańcuchem. Wszystko to zapobiegało przystąpieniu do ludzi złośliwych duchów tak groźnych w tym magicznym dniu.

Posiłek rozpoczynano od wspólnej modlitwy i podzielenia się przaśnym chlebem. Potrawy spożywano z jednej, wspólnej miski przy pomocy drewnianych łyżek. Odprawiany przy tym liczne rytuały mające zapewnić urodzaj w kolejnym roku, odpędzić zarazę i wszelkie inne nieszczęście. Odrobiną każdej z potraw częstowano kury aby się dobrze niosły, związywano słomą łyżki aby bydło nie rozchodziło w trakcie pasienia. Na zakończenie dnia śpiewano kolędy, w których proszono o urodzaj w nadchodzącym roku. Do snu układano się zaś na podłodze wyściełanej słomą – tej nocy łóżko i ławy były zarezerwowane dla duchów zmarłych obchodzących święta wraz z domownikami.

Boże Narodzenie

Zwyczaje Bojków mówiły o tym, że Boże Narodzenie było dniem, w którym nie wolno było wykonywać żadnych prac z wyjątkiem koniecznego oporządzenia zwierząt. W dniu tym jeszcze przed świtem wszyscy domownicy obmywali się w wodzie, do której uprzednio wrzucono pieniądze. W niektórych wsiach myto się trzymając pieniądze w ręku. Wszystko to miało zapewnić dostatek w kolejnym roku.

zwyczaje bojkow

Przed śniadaniem do chaty wprowadzano wołu, którego karmiono chlebem i słomą ze snopa ustawionego w Wigilię w rogu izby. Nakładano mu też słomę na rogi tak aby zaniósł ją do innych wołów. Rytuał ten musiał być dopełniony jak najwcześniej, zanim do chyży wszedł ktokolwiek obcy. Po śniadaniu domownicy udawali się do cerkwi, po obiedzie zaś odwiedzano sąsiadów. Wieczorem rozpoczynały się odwiedziny domostw przez kolędników.

Zwyczaje Bojków – co z nich przetrwało do dziś?

Zwyczaje Bojków przypominają nam dziś o niezwykłej przeszłości Bieszczadów. Oni sami nie zniknęli – do dziś można ich spotkać na terenach dawnych wsi ich przodków. Porządkują cmentarze, odwiedzają rodzinne strony, przechadzają się pomiędzy podmurówkami danych domostw usiłując dociec, w którym to miejscu stał młyn, gdzie karczma, a gdzie szkoła, czy inny budynek.

zwyczaje bojkow

Chętnie opowiadają o dawnym trudnym życiu zgodnym z odwiecznym cyklem natury w tych odległych stronach. Wystarczy przystanąć na chwilę w trakcie wędrówki i zapytać ich jak niegdyś według opowieści ich przodków wyglądała codzienność w tych dzikich stronach. Szybko zorientujemy się, że i nasze dzisiejsze zwyczaje i tradycje nie odbiegają zbyt daleko od tych znanych przez stulecia w Bieszczadach…

Bieszczady nigdy się nie nudzą. Mijają lata, kolejne sezony, pory roku, a my raz po raz odnajdujemy tutaj coś nowego dla siebie. Dlatego właśnie planując gdzie się zatrzymać w Bieszczadach w trakcie kolejnego wyjazdu, co zobaczyć i jak aktywnie spędzić tutaj czas warto pomyśleć o przebogatej bieszczadzkiej historii i tak wybrać miejsce noclegu aby być blisko jednego z jej śladów. Wycieczka do jednego z miejsc, w którym niegdyś tętniło życie, a gdzie dziś niepodzielnie króluje przyroda będzie niezapomnianym przeżyciem.

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Królowa Bieszczadów Bez Tłumów

Gallery8 maja 2016 9 komentarzy BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Wycieczki

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Królowa Bieszczadów Bez Tłumów

Tarnica przez Bukowe Berdo? Dlaczego akurat tym dłuższym i trudniejszym szlakiem? Dlaczego nie krótszą drogą z Wołosatego? Zna ją przecież niemal każdy, kto był choć raz w Bieszczadach. Opisują ją chyba wszystkie przewodniki czy strony internetowe dotyczące bieszczadzkich wędrówek. Po co komplikować sobie życie? Czy warto? O tym wszystkim niżej…

Bieszczady zachwycają swą różnorodnością, bogatą i trudną historią, ilością atrakcji, czy licznymi możliwościami aktywnego spędzania czasu. To wszystko sprawia, że z roku na rok przybywa tutaj coraz więcej turystów, właściciele noclegów cieszą się pełnym obłożeniem, a górskie szlaki stają się pełne ludzi… No właśnie – pełne ludzi, czytaj zatłoczone…

Niestety ubocznym skutkiem rosnącej popularności Bieszczadów jest fakt, że coraz rzadziej możemy znaleźć tutaj górski zakątek, w którym będziemy zupełnie sami. Z sezonie na głównych, najbardziej znanych szlakach towarzyszyć nam będzie nieraz sznureczek ludzi stojących w kolejce na szczyt. Zdarza się to  szczególnie często w miejscach najbardziej emblematycznych dla tego odległego zakątka kraju. Jednym z nich jest bez wątpienia Tarnica.

Tarnica to najwyższy szczyt polskiej części Bieszczadów. Jego popularności sprzyja dodatkowo ustawiony na jej szczycie ogromny krzyż. Miejsce to co roku przyciąga tysiące pielgrzymów, wiernych oraz turystów. Od wczesnych początków sezonu letniego do jego końca możemy zastać tu tłumy. Chyba jedynym momentem w ciągu roku, gdy na szczycie Tarnicy będziemy sami jest środek zimy.

Co jednak gdybyśmy chcieli zdobyć ten piękny górski szczyt w sezonie, a nie mamy ochoty iść gęsiego z setką innych turystów? Okazuje się, że istnieje rozwiązanie… Tarnicę z powodzeniem możemy zdobyć idąc przez Bukowe Berdo. Jest to szlak dość długi i męczący, jednak nasz wysiłek będzie wynagrodzony wspaniałymi widokami właściwie na całej długości szlaku. Właśnie na taką wycieczkę w poszukiwaniu ciszy i spokoju wyruszyliśmy w długi weekend majowy.

Muczne

Wybierając szlak: Tarnica przez Bukowe Berdo naszą wędrówkę rozpoczynamy z Mucznego. Muczne to niewielka osada leśna leżąca w tzw. bieszczadzkim worku. Dojeżdżamy do niej wąska i krętą asfaltową drogą. Jeszcze nie dawno jej stan był opłakany i dotarcie tutaj było możliwe głównie dla samochodów terenowych, ale niedawno w związku z budową nowego hotelu w Mucznym droga została naprawiona i z łatwością dojedziemy tu dziś zwykłym samochodem osobowym. Po wjeździe do osady po kilkuset metrach widzimy po prawej stronie ośrodek drewnianych domków oraz punk pobierania opłat Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Auto zostawiamy na pobliskim, trawiastym postoju i minąwszy wspomniany punkt pobierania opłat za wejście na szlak zaczynamy od razu piąć się stromą, błotnistą drogą w górę.

tarnica przez bukowe berdo

Wśród wiekowych buków

Bukowe Berdo zasługuje na swoją nazwę – szlak początkowo wiedzie przez gęsty, bukowy las i miejscami jest bardzo stromy. Dróżka raz po raz zwęża się i rozszerza pokonując kolejno coraz to nowe stromizny i nieliczne tutaj wypłaszczenia. Ścieżka bywa błotnista i śliska – dobre buty oraz kijki trekkingowe są tutaj bardzo pomocne.

W górnej części lasu staje się on rzadszy i bardziej świetlisty. Idziemy teraz wzdłuż dobrze oznaczonej ścieżki przyrodniczej. Szczególne wrażenie sprawia jej fragment, w którym mijamy pokaźne obszary powalonych drzew ściętych tutaj dla regeneracji otoczenia.

Po około godzinie szybkiego marszu docieramy do skraju lasu. Tak jak w przypadku innych miejsc w Bieszczadach obszar ten jest szczególnie interesujący. Na przestrzeni dosłownie kilkudziesięciu metrów las zamienia się w połoninę. Na obszarze przejściowym dominują smagane wiatrem skarłowaciałe drzewa poskręcane w najbardziej rozmyślne sposoby. Przywodzą one na myśl sceny z najlepszych filmów grozy i dają pojęcie o tym dlaczego rdzenna ludność tych obszarów w swych wierzeniach zaludniała te góry wszelkiego rodzaju demonami i zjawami – wyobraźnia działa tutaj na przyspieszonych obrotach.

tarnica przez bukowe berdo

Połoniny

Po wyjściu z lasu przed nami rozpościera się od razu wspaniały, szeroki widok, który będzie nam już towarzyszył niemal do samego końca wycieczki. Widzimy rozległą panoramę okolicy – Połonina Caryńska, widok daleko w kierunku Otrytu i Ostrego, Dolina Sanu z dalekim widokiem na ukraińską stronę oraz dalszy przebieg szlaku w kierunku Połoniny Dźwiniackiej. Jak dotąd na szlaku nie spotkaliśmy nikogo – w tym wspaniałym miejscu smaganym wiatrem jesteśmy zupełnie sami.

tarnica przez bukowe berdo

Krzemień

Po chwili odpoczynku ruszamy dalej w kierunku Krzemienia. Teraz szlak Tarnica przez Bukowe Berdo wiedzie nas rozległym grzbietem. Po drodze mijamy dwa mniejsze wzniesienia oraz główny szczyt Bukowego Berda. Odsłaniający się przed nami widok jest coraz to szerszy. Przed nami wspaniałe panoramy na Krzemień i Tarnicę ale także na okoliczne doliny oraz daleko wgłąb terytorium Ukrainy. Ścieżka wiedzie wśród skał oraz momentami ginie w gąszczu skarłowaciałych drzew porastających połoninę.

Po około 1,5 godziny od wyjścia z lasu docieramy do Krzemienia. Stąd widzimy już dokładnie Tarnicę i wiodącą na nią ścieżkę pełną turystów wędrujących z Wołosatego. Wrażenie robi widok w dół na Przełęcz Goprowską, gdzie wiodą schody, oraz ponownie w górę w kierunku Tarnicy. Od tego miejsca towarzyszy nam już zdecydowanie więcej piechurów.

tarnica przez bukowe berdo

Tarnica

Z Krzemienia po niezwykle stromych i niewygodnych schodach ruszamy w dół w kierunku Przełęczy Goprowskiej, gdzie możemy odpocząć w stojącej tutaj drewnianej wiacie. Spotykamy tutaj sporo osób wędrujących w obu kierunkach między Krzemieniem i Tarnicą oraz kierujących się na Halicz. Po chwili wytchnienia rozpoczynamy mozolną wspinaczkę schodami w kierunku przełęczy pod szczytem Tarnicy. Panuje tutaj tłok podobny do tego znanego z tatrzańskich szlaków.

Po krótkim postoju kierujemy się w stronę szczytu Tarnicy. Po kilkunastominutowym marszu znów po szerokich schodach osiągamy szczyt królowej polskich Bieszczadów. I tutaj nie odpoczniemy w spokoju, ale panujący tu ścisk wynagradzają nam przepiękne widoki roztaczające się we wszystkich kierunkach.

W przypadku naszej majówkowej wycieczki jej ciekawości dodała goniąca nad o Krzemienia burza z gradem. Dorwała nas ona dosłownie kilka minut po zdobyciu szczytu Tarnicy. Ciężkie, stalowe chmury w ułamku sekundy otuliły szczyt i znacząco zredukowały widoczność. Sypnęło gradem z olbrzymią siłą uderzającym w kurtki i tnącym dłonie oraz twarze. Czym prędzej zaczęliśmy zejście do Wołosatego.

tarnica przez bukowe berdo

Wołosate

Zdobywszy Królową Bieszczadów szlakiem Tarnica przez Bukowe Berdo wycieczkę możemy zakończyć wracając do Wołosatego. Czas zejścia z Tarnicy do Wołosatego to około godziny. Szlak dość szybko niknie w lesie i wije się wśród drzew. Droga nie jest tutaj specjalnie ciekawa ze względu na olbrzymią ilość turystów. W naszym przypadku marsz utrudniał dodatkowo lejący deszcz mieszający się raz po raz z gradem. Brodząc w błocie spływającym szlakiem udało nam się jednak w końcu bezpiecznie dotrzeć do wejścia na szlak w Wołosatym.

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Czy Warto?

Na koniec można sobie zadać pytanie o to czy warto zdobyć Tarnicę przez Bukowe Berdo? Tarnica z pewnością jest uważana za jeden z symboli Bieszczadów, należy także to tzw. korony Polski. Sprawia to, że niemal o każdej porze roku spotkamy tu tłumy turystów (trochę podobnie jak ma to miejsce w przypadku tatrzańskiego Giewontu czy Rysów). Może to zniechęcać i odstraszać miłośników ciszy i spokoju.

Doskonałym zatem rozwiązaniem jest zdobycie tego pięknego szczytu właśnie przez Bukowe Berdo. Szlak ten wynagrodzi nasz trud oszałamiającymi widokami oraz właściwie brakiem innych ludzi na szlaku. Niezapomniane wrażenie pozostawią po sobie panoramy zarówno na stronę polską jak i ukraińską. Z tych właśnie względów uważamy, że planując wyjazd w Bieszczady i zastanawiając się co warto zobaczyć oraz gdzie się zatrzymać naprawdę warto wziąć pod uwagę szlak: Tarnica przez Bukowe Berdo oraz Muczne jako miejsce noclegu.

7 Podpowiedzi Co Robić W Bieszczadach Gdy Pada Deszcz

Image27 kwietnia 2016 3 komentarze BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Poradniki, Wycieczki
co robić w bieszczadach gdy pada deszcz

7 Podpowiedzi Co Robić W Bieszczadach Gdy Pada Deszcz

Masz już zarezerwowany pobyt w Bieszczadach, a prognozy pogody są coraz gorsze? Oberwanie chmury, silny wiatr, mgły? Nie wiesz co robić? Dzieci marzą o cudownych wakacjach, a Ty zastanawiasz się czy nie odwołać wyjazdu? Zachodzisz w głowę co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz? Możliwe, że będziemy mogli przyjść Ci z pomocą…

Bieszczady to wspaniały zakątek naszego kraju, gdzie historia przeplata się z niezwykłą przyrodą oraz niezliczoną ilością atrakcji. Pomysły na aktywny wypoczynek możemy tutaj dowolnie łączyć ze zwiedzaniem zabytków, jak chociażby przepięknych i oryginalnych bieszczadzkich cerkwi. Planując jednak gdzie się zatrzymać w Bieszczadach oraz co warto zobaczyć dość szybko zauważymy, że duża część tego co serwuje nam ta piękna część Polski zakłada, że w trakcie naszego wyjazdu będzie nam dopisywała pogoda. Możemy zadać sobie pytanie o to co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz? Czy jesteśmy skazani na nudę? Czy spędzimy cały wyjazd w jednym z niezliczonych tutaj pensjonatów? Może w ogóle powinniśmy odwołać wyjazd, zostać w domu i spędzić urlop przed telewizorem? Chyba nie będzie aż tak źle…

Bieszczady to kraina cechująca się niezwykłą wprost różnorodnością. Dotyczy ona tutaj niemal wszystkiego – różnorodne są tutaj krajobrazy, historie ludzi stąd pochodzących, możliwości wycieczek, a także, co zainteresuje nas chyba najbardziej, dostępne tutaj atrakcje. Bieszczady oferują nam niezliczoną ilość możliwości spędzania tutaj naszego czasu również w czasie niepogody. Poniżej przedstawiamy ich krótką i oczywiście subiektywną listę. Mamy nadzieję, że dzięki niej spędzisz wspaniały pobyt w tej cudownej krainie nawet gdy pada deszcz.

#1 Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie

Nasze propozycje na to co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz otwiera Muzeum Kultury Bojków