Nasze Bieszczady

  • Blog
    • Poradniki
    • Wycieczki
    • Historia
    • Atrakcje
  • Grupa Dyskusyjna
  • O Nas

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – Bieszczadzkie Pustkowia

Gallery18 maja 2016 6 komentarzy BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Wycieczki

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – Bieszczadzkie Pustkowia

Połonina Wetlińska z legendarnym schroniskiem o nazwie „Chatka Puchatka” jest chyba najbardziej emblematycznym miejscem całych Bieszczadów. Sprawia to, że szlaki wiodące w to przepiękne miejsce są w zatłoczone praktycznie o każdej porze roku, niezależnie od tego czy mamy sezon letni czy zimowy. Według wielu miłośników Bieszczadów to właśnie ze względu na rosnące z każdym rokiem tłumy turystów miejsce to traci na uroku. Czy jednak na pewno nie ma z tej sytuacji wyjścia? Czy rzeczywiście jesteśmy skazani na wędrówkę gęsiego za innymi piechurami? Okazuje się, że nie – z pomocą przychodzi nam tutaj szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek.

W Bieszczady jeździ się z wielu powodów. Jedni kochają długie, mozolne górskie wędrówki obdarowujące nas oszałamiającymi widokami, innych fascynuje przebogata ale i bardzo trudna bieszczadzka historia, jeszcze inni zaś przyjeżdżają tutaj po prostu ze względu na tak trudny do odnalezienia w dzisiejszych czasach spokój i ciszę. Niestety z roku na rok coraz o nie trudniej. Przyjeżdżając w Bieszczady w szycie sezonu letniego do jednej z kilku znanych miejscowości nie będziemy mogli liczyć na odpoczynek od miejskiego gwaru. Na całe szczęście jest jeszcze kilka sposobów na znalezienie wyjścia z tej sytuacji.

Jedną z nich jest przyjazd w ten piękny zakątek naszego kraju poza sezonem. Bieszczady oferują tak wiele atrakcji, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie niezależnie od pory roku. Wiele osób twierdzi zresztą, że to dopiero w jesiennych, zimowych czy wiosennych Bieszczadach tkwi ich prawdziwy czar i piękno. Mówi się, że poznać Bieszczady można właśnie dopiero wtedy gdy te wspaniałe góry opustoszeją z turystów, a na szlaku nie spotkamy żywej duszy.

Jeśli jednak nie mamy innego wyboru lub po prostu nie chcemy przyjeżdżać w te urokliwe strony poza sezonem również znajdzie się jakieś rozwiązanie. Tak się bowiem składa, że w Bieszczadach nadal istnieje wiele mało znanych i uczęszczanych szlaków wiodących w przeróżne ich zakątki, również w najbardziej znane miejsca. Jednym z nich jest na pewno szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek. To właśnie tą trasą zdecydowaliśmy się zdobyć ten mityczny masyw górski tak aby z jednej strony móc go podziwiać i delektować się wspaniałymi widokami, ale jednocześnie aby na szlaku było jak najbardziej spokojnie.

Zatwarnica

Naszą wycieczkę rozpoczynamy z Zatwarnicy. Jest to chyba jedno z najbardziej odosobnionych miejsc po polskiej stronie Bieszczadów. Osada tak leży niejako „na końcu” wijącej się u podnóży Otrytu Doliny Sanu dostępnej drogą ze Smolnika. Aby dojechać tutaj samochodem czy autobusem PKS musimy minąć najpierw Dwerniczek i Chmiel oraz przeprawić się przez San niedawno odnowionym mostem.

Ten fragment Bieszczadów ze względu na odcięcie od otaczającego go świata należy do naszych ulubionych. San tworzy tutaj przepiękne meandry, panuje tu cisza i spokój. Jest to wymarzone miejsce na wypoczynek w jednej z tutejszych agroturystyk. Zakątek ten warto odwiedzać niezależnie od pory roku – niezmiennie urzeka on swoim niepowtarzalnym klimatem i czarem.

O wiele dalej niż do Zatwarnicy jechać się nie da. Z osady tej rozchodzi się kilka szlaków – w kierunku doliny Hylatego, do Suchych Rzek oraz do przepięknych pustych dziś dolin, w których niegdyś usadowiły się wygodnie wsie takie jak Hulskie, Krywe czy Tworylne. Zaczyna się tutaj również szlak: Połonina Wetlińska z Suchych Rzek.

Suche Rzeki

Suche Rzeki to dawny przysiółek Zatwarnicy. Przed wojną istniało tu 27 domów, po wojnie zaś to odosobnione, niemal zagubione wśród gór miejsce było miejscem stacjonowania kompanii „Bira” Ukraińskiej Powstańczej Armii, mieściła się tu także szkoła podoficerska ukraińskich nacjonalistów. Wszelkie zabudowania zostały jednak zniszczone w trakcie powojennych starć i akcji wysiedleńczej.

Dziś niepodzielnie króluje tu przyroda. W głębokiej i wąskiej dolinie mieści się jedynie Stacja Edukacji Ekologicznej Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Gdyby nie ona nie byłoby tutaj niemal żadnych śladów cywilizacji. Po burzliwej przeszłości Suchych Rzek i niedalekiej Zatwarnicy nie pozostał żaden ślad – wszystko pochłonął żarłoczny las.

Aby dotrzeć dziś do Suchych Rzek kierujemy się prosto na trasie z mostu na Sanie przez Zatwarnicę, za sobą zostawiamy centrum tej maleńkiej osady, po chwili po lewej stronie mijamy zrekonstruowaną bojkowską chatę i wchodzimy w las. Po niedługim odcinku łatwego marszu docieramy do Suchych Rzek i kierujemy się nadal prosto w stronę widocznej już bardzo dobrze Połoniny Wetlińskiej.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Marsz wśród buków

Po minięciu Suchych Rzek dość szybko wchodzimy w gęsty las. Po pokonaniu niewielkiego wypłaszczenia ścieżka zaczyna piąć się mocno pod górę i kluczyć wśród jarów i rozpadlisk. Tak jak w innych częściach Bieszczadów dominują tu sędziwe buki. Marsz jest dość trudny ze względu na znaczne momentami nachylenie zbocza ale nasz trud wynagradza cisza, szum drzew i towarzyszący nam wciąż dźwięk licznych tutaj potoków. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do wiaty biwakowej na niewielkiej zarastającej polance. Stąd już niedaleko do granicy lasu.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Wyjście z lasu

Wyjście z lasu na połoninę to jeden z najbardziej spektakularnych fragmentów każdej bieszczadzkiej wycieczki. Podobnie jest również na szlaku Połonina Wetlińska z Suchych Rzek. Granicę lasu rozpoznajemy już na kilkaset metrów przed jej osiągnięciem – las wyraźnie rzednie, a w oddali zaczynają majaczyć widoczne już szczyty poszczególnych wzniesień Połoniny. Miejsce, w którym las przechodzi w połoninę to istny raj dla botanika – dominują tu skarłowaciałe drzewa przywodzące na myśl wszelkie oglądane kiedykolwiek filmy grozy czy bajki z lat dziecięcych. Po niedługiej chwili marszu wychodzimy z lasu i naszym oczom ukazują się wspaniałe widoki w kierunku Suchych Rzek oraz na masyw Połoniny Wetlińskiej.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Na Przełęczy Orłowicza

Po krótkim i łatwym do pokonania trawersie zbocza docieramy do Przełęczy Orłowicza. W tym miejscu pojawiają się już niestety inni turyści i do niezależnie od pory roku. W miejscu tym schodzą się wszak szlaki na Smerek, w kierunku Osadzkiego Wierchu i ten prowadząc na przełęcz z Wetliny. Panujący tu nieraz tłok i hałas rekompensują przepiękne widoki roztaczające się we wszystkich kierunkach. Po chwili odpoczynku kierujemy nasze kroki w kierunku Chatki Puchatka.

 

Polonina Wetlinska z Suchych RzekSzare Berdo

Zmierzając w stronę Osadzkiego Wierchu musimy najpierw pokonać Szare Berdo. Ten fragment szlaku sprawia iście bajkowe wrażenie. Dzieje się tak ze względu na rosnące po bokach ścieżki powyginane we wszystkie strony skarłowaciałe buki. Miejsce to przywodzi na myśl opowieści o zaczarowanym lesie. Dodatkowym rarytasem są wspaniałe widoki roztaczające się we wszystkie strony – przepięknie prezentuje się stąd Smerek jak i sam Osadzki Wierch, który zamierzamy zdobyć.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Hnatowe Berdo

Wspinając się mozolnie na strome zbocza Osadzkiego Wierchu po prawej stronie mijamy imponującej urwisko – jest to Hnatowe Berdo. Swoją nazwę zawdzięcza ono legendzie o rycerzu imieniem Hnat, który według różnych wersji opowiadań spadł lub rzucił się z rozpaczy za zabitą ukochaną. Jest to miejsce o wyjątkowym uroku, ostre skały opadają niemal pionowo w dół, a samo urwisko otacza zapierająca dech w piersiach panorama.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Osadzki Wierch

Zdobycie Osadzkiego Wierchu wymaga nie lada kondycji i dłuższej chwili marszu. Strony szlak zamieniony miejscami w schody prowadzi nas ostatecznie na wąską, skalistą grań wiodącą do samego szczytu. Jest to najwyższe wzniesienie całego masywu Połoniny Wetlińskiej. Wdrapanie się tutaj mimo trudów wyjaśniania w mgnieniu oka dlaczego Połonina Wetlińska cieszy się od lat niesłabnącą popularnością. Z Osadzkiego Wierchu roztacza się bowiem oszałamiająca panorama we wszystkich kierunkach słynąca jako jedna z najpiękniejszych w całych Bieszczadach.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Chatka Puchatka

Szczególnie spektakularnie z Osadzkiego Wierchu prezentuje się widok w kierunku legendarnej Chatki Puchatka, Połoniny Caryńskiej oraz Gniazda Tarnicy. Jest to prawdziwa bieszczadzka klasyka. Otacza nas tu ogrom przestrzeni. Ostre skały wierzchołka smaga silny wiatr. Latem w gorącym, falującym powietrzu delektujemy się niezwykłym widokiem na pozostałą do przebycia część Połoniny Wetlińskiej z Chatką Puchatka na tle majestatycznego masywu Połoniny Caryńskiej. W oddali majaczy Tarnica, w dole wyraźnie zaś widzimy Wetlinę i tzw. dużą obwodnicę bieszczadzką. Kto chce może wędrować dalej w kierunku schroniska i dalej kierować się ku Wetlinie. My zaś wracamy po naszych własnych śladach z powrotem do Suchych Rzek.

Polonina Wetlinska z Suchych Rzek

Połonina Wetlińska z Suchych Rzek – czy warto?

Bieszczady to dziesiątki możliwości aktywnego spędzania czasu nawet niezależnie od pogody. Wiele tu miejsc, które warto zobaczyć. Ta różnorodność sprawia jednak, że Bieszczady z roku na rok stają się coraz bardziej zatłoczone, a niektóre szlaki zaczynają przypominać te znane z Tatr. Jeśli nie lubisz wędrować w górach gęsiego za innymi turystami niczym w pielgrzymce, szukasz ciszy, spokoju i chwili zadumy na zupełnie pustym szlaku wówczas droga Połonina Wetlińska z Suchych Rzek jest z pewnością dla Ciebie. Nie jest to szlak długi, szczególnie wymagający, czy trudny, poradzi sobie z nim średnio zaawansowany czy wręcz początkujący piechur. W trakcie wędrówki towarzyszyć nam będzie tutaj jedynie bujna, dzika przyroda. To właśnie takie miejsca w Naszych Bieszczadach kochamy najbardziej…

Noclegi w Bieszczadach – 5 Zasad Jak Je Wybierać

Image15 maja 2016 6 komentarzy BlogNoclegi, Poradniki
noclegi w bieszczadach

Noclegi w Bieszczadach – 5 Zasad Jak Je Wybierać

Z każdym rokiem noclegi w Bieszczadach cieszą się coraz większą popularnością. Wynika to zapewne z faktu, że Bieszczady to być może najpiękniejsze góry w Polsce. Uważa tak wiele osób odwiedzających ten odosobniony zakątek naszego kraju o każdej porze roku. Twierdzą oni (i my się z nimi w tej kwestii jak najbardziej zgadzamy!), że każda pora roku zaskakuje tutaj czymś nowym, zupełnie innym i sprawia, że poniekąd odwiedzamy nowe, nieznane nam miejsce.

Wiosna to mgły i chmury snujące się wśród szarych jeszcze wzgórz, tu i ówdzie pokazujące się pierwsze zielone pączki i morza kaczeńców w rowach. Lato to oszałamiająca zieleń pochłaniająca dosłownie wszystko, gęste zarośla, wysokie trawy i palące słońce. Jesień, przez wielu uważana za najlepszy moment na wyjazd w Bieszczady, pokrywa te góry tysiącami kolorów od jasnej żółci do głębokiej czerwieni. Zima to grube czapy śniegu pokrywające drzewa i krzewy, księżycowy krajobraz na Połoninach i niemal nieprzejezdne drogi u ich podnóży. Słowem każda pora roku ma swój niepowtarzalny klimat i pozostawia po sobie niezatarte wspomnienia.

Bieszczady to też moc atrakcji szczególnie dla aktywnych, miejsc, które warto zobaczyć nawet niezależnie od pogody. To także olbrzymia ilość możliwości tego gdzie można się tutaj zatrzymać.  No właśnie, jeśli o to chodzi to zaczynają się niestety schody. Z racji tego, że Bieszczady w ostatnim czasie cieszą się wśród wczasowiczów ogromną popularnością lawinowo wręcz rośnie też ilość miejsc noclegowych w Bieszczadach. Z każdej strony atakują nas więc „agroturystyki”, pensjonaty „w sercu Bieszczadów” i tym podobne. W związku z tym, że nieraz trudno może być zorientować się w tych wszystkich ofertach poniżej przedstawiamy naszą krótką, pięciopunktową i oczywiście bardzo subiektywną listę zasad jakimi się kierować wybierając noclegi w Bieszczadach. Zapraszamy do lektury i mamy nadzieję, że okaże się ona pomocna!

#1 Czy to jeszcze Bieszczady?

Bieszczady to wspaniałe górskie szlaki, niezwykłe puste doliny, w których niegdyś wygodnie usadowione były nieistniejące dziś wsie, takie jak chociażby Tworylne czy Krywe oraz piękne bieszczadzkie cerkwie. Nie zobaczymy ich jednak jeśli przez nieuwagę, czy z jakiegokolwiek innego powodu zarezerwujemy sobie nocleg w miejscu, które wcale nie leży w Bieszczadach.

noclegi w bieszczadach

Noclegi w Bieszczadach to intratny biznes. Nie dziwi zatem, że coraz więcej osób decyduje się na wynajmowanie letnikom pokoi czy całego domu. W ten sposób sztuczna „granica Bieszczadów” z każdym rokiem przesuwa się coraz bardziej na północ. Coraz częściej widzimy reklamy noclegów opisanych jako Bieszczady ale w istocie znajdujących się dziesiątki kilometrów od tych pięknych gór.

Wybierając zatem noclegi w Bieszczadach na nasze wyjazdy zanim dokonamy rezerwacji upewnijmy się, że miejsce, które bierzemy pod uwagę rzeczywiście znajduje się w naszych ulubionych górach, a nie na przykład na Pogórzu Przemyskim, Strzyżowskim czy Dynowskim. Pomogą nam w tym Mapy Google. Jeśli nadal nie wiesz zaś, którą część Bieszczadów chciałbyś odwiedzić wówczas polecamy nasz artykuł: Gdzie się zatrzymać w Bieszczadach.

#2 Jak daleko od szlaków?

Duża część osób odwiedzających Bieszczady przyjeżdża tutaj ze względu na przepiękne górskie szlaki i zapierające dech górskie widoki. Miejsca takie jak Tarnica, Połonina Wetlińska, Chatka Puchatka czy Połonina Caryńska cieszą się niesłabnącą popularnością. Bieszczadzkie szlaki nie należą przy tym do najłatwiejszych. Często planując tutaj kolejną górską wycieczkę musimy na nią zarezerwować nawet 6-8 godzin. Nawet letni dzień okaże się zatem za krótki jeśli będziemy nocować z dala od wejścia na szlak.

noclegi w bieszczadach

Jak zatem wybierać noclegi w Bieszczadach aby nie nabić się samodzielnie w przysłowiową butelkę? Znów dobrze będzie rzucić okiem przed wyjazdem na mapę lub skorzystać z porady. Bieszczady Wysokie to chyba tutaj najbardziej popularny kierunek wycieczek pieszych. Jeśli i my wybieramy się w te strony wówczas warto pomyśleć o noclegu w Wetlinie, Ustrzykach Górnych czy Wołosatym i okolicznych wsiach. Nie chcielibyśmy przecież spędzić godziny czy dwóch dojeżdżając busem tylko do podnóża góry, którą planujemy zdobyć.

Gdzie indziej powinniśmy szukać noclegu jeśli planujemy wybrać się na Łopiennik (Cisna), a jeszcze gdzie indziej gdy chcemy wdrapać się na szczyt Chryszczatej (Komańcza). Tak czy inaczej nieodzowne będzie chociażby rzucenie okiem na mapę, przejrzenie przewodnika czy pomyszkowanie w internecie. My sami służymy pomocą jeśli chodzi o podpowiedzi gdzie najlepiej rezerwować noclegi w Bieszczadach – wystarczy do nas napisać!

#3 Jak daleko od innych atrakcji?

Bieszczady to niezliczone możliwości spędzania czasu także z dziećmi, nawet bardzo małymi, liczne atrakcje dla całych rodzin niewymagające mozolnego wędrowania po górach. Wiele tu miejsc przypominających bardziej letnie kurorciki nad wodą niż górskie osady. Każdy kto był choć raz na wakacjach w Solinie czy Polańczyku przyzna, że pobyt tutaj będzie pełen wrażeń i atrakcji. Planując zatem kolejny wyjazd w Bieszczady warto zwrócić uwagę co, jeśli nie góry, chcielibyśmy tutaj zobaczyć i szukać noclegów w pobliżu wybranych przez nas atrakcji.

noclegi w bieszczadach

Wielu letnikom Bieszczady kojarzą się głównie z Jeziorem Solińskim, z jego pięknymi, wąskimi zatoczkami i krętą linią brzegową. Nic dziwnego – jest to jedno z tych miejsc w naszym kraju, którego nie powstydziłby się żaden turystyczny raj. To wprost wymarzone miejsce na wypoczynek z dziećmi. Rodziny znajdą tutaj dziesiątki ustronnych ośrodków z własnym dostępem do wody, z możliwością wypożyczenia rowerów wodnych i innych sprzętów, czy po prostu cieszenia się słońcem na plaży.

Myśląc o wszystkim powyższym nieodzowne będzie skonsultowanie się z mapą bądź przewodnikiem. Niedobrze by było zaplanować wyjazd na Jezioro Solińskie, a później musieć do niego każdego dnia dojeżdżać. Ktoś dysponujący samochodem być może mógłby na taki pobyt się zgodzić, ale bez niego byłaby to kompletna klapa.

#4 Cisza i spokój?

Bieszczady przez wielu postrzegane są jako najdzikszy region naszego kraju, w którym można doświadczyć niemożliwego do odnalezienia gdzie indziej w Polsce poczucia odosobnienia, całkowitej pustki, ciszy i spokoju. Jest w tym wiele racji, wszak Bieszczady to jeden z najmniej zaludnionych obszarów Polski. Nie oznacza to jednak, że nie ma tutaj miejsc, które w sezonie zamieniają się w tętniące życiem, zatłoczone kurorty. Szczególnie latem nie powinien nas dziwić brak miejsc parkingowych w niektórych miejscowościach, czy sznureczek piechurów poruszających się gęsiego wzdłuż jednej z lokalnych dróg. No właśnie, jak zatem wybierać noclegi w Bieszczadach jeśli zależy nam na ustronnym miejscu?

noclegi w bieszczadach

Tutaj wybór będzie jeszcze trudniejszy biorąc pod uwagę, że większość miejsc noclegowych ogłasza się jako „agroturystyka” czy „pensjonat na uboczu”. Po przyjeździe może nas jednak spotkać niemałe zaskoczenie jeśli okaże się, że nasz nocleg umiejscowiony jest w budynku stanowiącym część znanego z miast osiedla i nie ma tutaj mowy o ciszy czy spokoju.

Z pomocą przyjdą nam tutaj internetowe grupy dyskusyjne, w których inni turyści mogą udzielić nam porad co do wyboru miejsca. Warto skorzystać także z forum. My sami odpowiemy również chętnie na nadesłane do nas pytania. Osobiście przed kolejnym wyjazdem w Bieszczady spędzamy dużo czasu z mapą próbując wyszukać jak najbardziej ustronne miejsce. Naszym faworytem jest tutaj zwykle Dolina Sanu oraz okolice Terki.

#5 Jaki rodzaj ośrodka?

Ostatni punkt naszej krótkiej listy nawiązuje w zasadzie do poprzedniego. Rezerwując noclegi w Bieszczadach należy pamiętać bowiem o jeszcze jednym drobnym szczególe – o tym do jakiego rodzaju ośrodka się wybieramy. W Bieszczadach dużą, jeśli nie największą, popularnością cieszą się drewniane domki. Nic w tym dziwnego – nie ma nic lepszego niż jesienny czy zimowy wieczór spędzony przy kominku, czy poranna kawa latem na ganku małego, urokliwego, drewnianego domku, w którym jesteśmy sami z rodziną.

noclegi w bieszczadach

Kawa będzie nam jednak z pewnością mniej smakować jeśli okaże się, że siedząc z nią w ręku na ganku niemal dotykamy nosem domku stojącego przed naszym. Prawda bowiem jest taka, że niejednokrotnie właściciele ośrodków chcąc oferować jak największą ilość miejsc noclegowych budują domki dosłownie obok siebie tak, że niemal stykają się one dachami, a z jednego widać głównie ścianę drugiego. Na nic zda się nam tutaj fakt, że sam ośrodek znajduje się nad brzegiem Jeziora Solińskiego, czy w jakimkolwiek innym urokliwym miejscu. Jeśli nie przyjrzymy się ośrodkowi szczegółowo przed rezerwacją noclegu może nas spotkać niemiła niespodzianka.

Jak zatem nie popełnić gafy jak ta opisywana powyżej? Przede wszystkim musimy tutaj spędzić dłuższą chwilę na dobrym poznaniu strony internetowej danego ośrodka. Jeśli strony w ogóle nie ma, jest ona bardzo uboga w zdjęcia samego miejsca noclegowego lub na zdjęciach widać głównie widoki z gór, a niewiele na nich szczegółów budynków, w których mamy mieszkać – powinna nam się zapalić w głowie czerwona żaróweczka! Ponadto znów z pomocą przyjdą nam rozmowy z innymi internautami, którzy być może byli już w danym miejscu. Jak zwykle my sami służymy również poradą!

Ruszamy w Bieszczady!

Mówi się, że w Bieszczady jedzie się tylko raz, później już się tylko wciąż wraca. Rzeczywiście góry te mają w sobie coś wyjątkowego, unikalnego co sprawia, że wiele osób ulega ich niezwykłemu urokowi, zakochuje się czy to w ich skomplikowanej historii, czy oszałamiającej dzikiej przyrodzie i wciąż tutaj wraca. Podobnie było również z nami – jeden krótki wypad w te strony zakończył się miłością od pierwszego wejrzenia, częstymi wyjazdami w ten fascynujący zakątek Polski i coraz większym wiązaniem się, mamy nadzieję na stałe, z bieszczadzkim kresem.

Chcąc jak najbardziej cieszyć się pięknem Bieszczadów, szczególnie w trakcie naszego pierwszego pobytu tutaj, niedobrze by było gdyby nasz wypoczynek zakłócił źle wybrany nocleg. Próbujemy tutaj przyjść z pomocą i podzielić się naszymi obserwacjami poczynionymi w trakcie wielu wyjazdów w te najwspanialsze ze wszystkich góry. Mamy nadzieję, że nasza krótka lista pomoże również Tobie dokonać właściwego wyboru i sprawi, że już zawsze będziesz wracał w te tak piękne Nasze Bieszczady…

Zwyczaje Bojków, Rdzennych Bieszczadzkich Górali

Image13 maja 2016 5 komentarzy BlogBojkowie, Etnografia, Historia Bieszczadów
zwyczaje bojkow

Zwyczaje Bojków, Rdzennych Bieszczadzkich Górali

Zwyczaje Bojków to wspaniałe wspomnienie bogatej ale i trudnej historii Bieszczadów. Góry te to niezwykłe górskie wycieczki, zapierające dech w piersiach krajobrazy i moc atrakcji dla każdego, niezależnie od pogody. Obrazem chyba najmocniej ze wszystkich przywodzącym na myśl bieszczadzki kres są połoniny ze swoimi  olśniewającymi widokami. Kto jednak był w tych pięknych górach i choć na chwilę zboczył z utartych szlaków ten oprócz górskich szlaków, na których szczególnie w sezonie spotyka się ostatnio coraz więcej turystów, widział z pewnością puste doliny, takie jak Krywe czy Tworylne, w których króluje dziś przyroda.

Nie zawsze tak było. Niegdyś zamieszkiwali je Bojkowie – bieszczadzcy górale gospodarujący na tych ziemiach od stuleci. Ich tradycja, zwyczaje, wierzenia rozwijały się przez wieki niezmącone biegiem burzliwej historii tej części Europy – przetrwały rozbiory Polski, I i II wojnę światową. Uległy jednak pod naporem zamętów nacjonalistycznych po ostatniej wojnie. Na fali wysiedleń niemal cała ludność Bieszczadów została wypędzona ze swoich domów i na zawsze zniknęła z tych ziem. Bojkowie jednak nie zaginęli w zupełności. Ich potomkowie przetrwali i żyją do dziś na dawnych tzw. ziemiach odzyskanych. To dzięki nim możemy dowiedzieć się dziś jak wyglądały zwyczaje Bojków zamieszkujących niegdyś Bieszczady…

Życie Bojków

Bojkowie od wieków zamieszkiwali liczne bieszczadzkie wsie. Teren ten przed II wojną światową był jednym z najgęściej zaludnionych w Europie. Niemal w każdej dolinie usadowione były bojkowskie chaty, czyli chyże konstruowane zwykle wzdłuż potoku. Domostwa te charakteryzowało umiejscowienie wszystkich pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych pod jednym, stromym dachem. Za chyżą ciągnął się wąski pas ziemi biegnącej zwykle aż do szczytu pobliskiego wzniesienia, który był podstawą utrzymania bojkowskiej rodziny, wszak Bojkowie żyli głównie z roli i pasterstwa.

zwyczaje bojkow

Znojne życie Bojka w trudnym bieszczadzkim klimacie płynęło w swój ustalony, niezmienny sposób przez całe stulecia. Upływało ono w zgodzie z odwiecznym rytmem przyrody, zmian pór roku i prac polowych. Bojkowie byli również niezwykle przywiązani do swoich tradycji oraz wiary. Naczelne miejsce w życiu każdej lokalnej społeczności odgrywały ceremoniały podporządkowane w dużej mierze kalendarzowi liturgicznemu cerkwi. To właśnie zwyczaje Bojków są niezwykłym spojrzeniem wstecz w czasie na to jak kiedyś wyglądało życie. Nie sposób oczywiście opisać wszystkich z nich, ale spróbujemy opowiedzieć chociaż o tych najbardziej ciekawych.

Nowy Rok

Zwyczaje Bojków nakazywały wróżenie sobie w Nowy Rok. Na piecu układano zatem tyle rozżarzonych węgielków ilu było w chacie domowników oraz zwierząt. Każdy węgielek odpowiadał jednemu z nich. Ten, którego węgielek jako pierwszy pokrył się grubą warstwą popiołu miał umrzeć w nadchodzącym roku.

Wielkanoc

Wielkanoc w zwyczajach Bojków była wielkim świętem. W jej trakcie, podobnie jak to się robi do dziś, malowano pisanki. Robiły to przy tym głównie dziewczęta i kobiety. Pisanki malowano obowiązkowo w Wielkanoc – jakakolwiek praca w Wielką Sobotę była wykluczona i poczytywana za grzech, który niechybnie prowadziłby do śmierci.

zwyczaje bojkow

Pisanki przez Bojków były nazywane na rozmaite sposoby: śliwy, śliwki, gałki, hawki, riźbienki. Ozdabiane były różnymi motywami o znaczeniu symbolicznym – pojawiały się na nich zatem motywy religijne, zwierzęce, roślinne, rozety, czy gwiazdy. Przypisywano im wielką moc dlatego służyły one do różnych celów: dziewczęta obdarowywały nimi chłopców, kobiety dawały je innym kobietom, podkładano je pod próg chaty, tak aby ciężarna kobieta miała lekki poród, zakopywano w pomieszczeniach gospodarczych pod ziemią dla urodzaju. Dla odstraszenia złych duchów pisankę należało również zjeść wraz ze skorupką.

Pisanki zanoszone były do cerkwi przez dziewczęta, na wieczorne modły, za pazuchą. Młodzi chłopcy zabierali je i wówczas wszyscy pędzili do pobliskiego potoku, w którym się zanurzali lub przynajmniej oblewali się wodą. Skąd my to znamy…

Wniebowzięcie Matki Boskiej

Cyklicznej obrzędowości religijnej towarzyszyły w zwyczajach Bojków również odpusty spełniające ważną rolę społeczną. Były one wszak dla wielu jedną z nielicznych w roku okazji do opuszczenia rodzinnej wsi oraz do spotkania ludzi z różnych, nieraz dalekich nawet stron. Najlepszym chyba przykładem tego typu wydarzeń były odpusty odbywające się w Łopience trzy razy do roku. Najważniejszym z nich był ten 28 sierpnia we Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – trwał on 3 dni i gromadził kilkanaście tysięcy ludzi.

zwyczaje bojkow

Łopieńska cerkiew pełniła rolę najważniejszego na tych ziemiach miejsca kultu maryjnego z racji posiadania tu słynącej z łask ikony Matko Bożej z Dzieciątkiem. O niezwykłej popularności tego miejsca świadczyć może poniższy opis jednego z tutejszych odpustów autorstwa Zygmunta Kaczkowskiego:

Dawniej można dojrzeć Mazurów zza Wisłoki i zza Rzeszowa i Szlązaków zza Andrychowa i Żydów z Krakowa, Węgrów od Ungwarów i Szniny. […] Pod cerkwią murowaną przy wszystkich drogach i ścieżkach porozsiadały się baby przekupki z różnego rodzaju naczyniami, garnkami, rynkami, malowanemi łyżkami, sitkami, skopcami i innym podobnym towarem […], dalej Żyd z solą wabił chłopów przechodnich, zachwalając im sprawiedliwość miary nad miarę  i doskonałość warzonki […], dalej młody chłopak od Beskidu, smukły jak sosna i piękny jak statua marmurowa w długich, jasnych włosach, opadających na okrągłe, brunatną guńką osłonięte ramiona […].

Wigilia Bożego Narodzenia

Zwyczaje Bojków to niezwykła mieszanina wiary, religii, ale też obrzędów z pogranicza magii i ludowych zabobonów. Takim najbardziej magicznym dniem w ciągu całego roku był Światyj Weczer, jak na tych ziemiach nazywano Wigilię. Był to dzień, gdzie wierzenia przeplatały się z siłami magicznymi, które miały przesądzić o całym nadchodzącym roku. Ze względu na to niezwykłą wagę przywiązywano właśnie do wszystkiego co działo się w tym dniu.

zwyczaje bojkow

W tym niezwykłym dniu wstawano zatem jak najwcześniej, dbano o każdy najmniejszy szczegół tak aby wszystko tego dnia było na swoim miejscu i w jak najlepszym porządku. Ukoronowaniem całego dnia ceremoniałów i tradycji była uroczysta wieczerza. Na jej czas w chacie obowiązkowo musiał być obecny snop owsa.  Przygotowywano także dwanaście postnych potraw. Jadano kiszoną kapustę, ziemniaki, biały barszcz, pierogi z kaszą i grzybami, gołąbki, bób, grzyby.

Wieczerzę spożywano na specjalnie przygotowanym stole. Na stole musiało znaleźć się siano lub słoma. Ustawiano na nim także garnek z ziarnem, w które wetknięta była świeca. Pod stołem zaś kładziono żelazo z pługa, siekierę i piłę. Nogi stołu związywano łańcuchem. Wszystko to zapobiegało przystąpieniu do ludzi złośliwych duchów tak groźnych w tym magicznym dniu.

Posiłek rozpoczynano od wspólnej modlitwy i podzielenia się przaśnym chlebem. Potrawy spożywano z jednej, wspólnej miski przy pomocy drewnianych łyżek. Odprawiany przy tym liczne rytuały mające zapewnić urodzaj w kolejnym roku, odpędzić zarazę i wszelkie inne nieszczęście. Odrobiną każdej z potraw częstowano kury aby się dobrze niosły, związywano słomą łyżki aby bydło nie rozchodziło w trakcie pasienia. Na zakończenie dnia śpiewano kolędy, w których proszono o urodzaj w nadchodzącym roku. Do snu układano się zaś na podłodze wyściełanej słomą – tej nocy łóżko i ławy były zarezerwowane dla duchów zmarłych obchodzących święta wraz z domownikami.

Boże Narodzenie

Zwyczaje Bojków mówiły o tym, że Boże Narodzenie było dniem, w którym nie wolno było wykonywać żadnych prac z wyjątkiem koniecznego oporządzenia zwierząt. W dniu tym jeszcze przed świtem wszyscy domownicy obmywali się w wodzie, do której uprzednio wrzucono pieniądze. W niektórych wsiach myto się trzymając pieniądze w ręku. Wszystko to miało zapewnić dostatek w kolejnym roku.

zwyczaje bojkow

Przed śniadaniem do chaty wprowadzano wołu, którego karmiono chlebem i słomą ze snopa ustawionego w Wigilię w rogu izby. Nakładano mu też słomę na rogi tak aby zaniósł ją do innych wołów. Rytuał ten musiał być dopełniony jak najwcześniej, zanim do chyży wszedł ktokolwiek obcy. Po śniadaniu domownicy udawali się do cerkwi, po obiedzie zaś odwiedzano sąsiadów. Wieczorem rozpoczynały się odwiedziny domostw przez kolędników.

Zwyczaje Bojków – co z nich przetrwało do dziś?

Zwyczaje Bojków przypominają nam dziś o niezwykłej przeszłości Bieszczadów. Oni sami nie zniknęli – do dziś można ich spotkać na terenach dawnych wsi ich przodków. Porządkują cmentarze, odwiedzają rodzinne strony, przechadzają się pomiędzy podmurówkami danych domostw usiłując dociec, w którym to miejscu stał młyn, gdzie karczma, a gdzie szkoła, czy inny budynek.

zwyczaje bojkow

Chętnie opowiadają o dawnym trudnym życiu zgodnym z odwiecznym cyklem natury w tych odległych stronach. Wystarczy przystanąć na chwilę w trakcie wędrówki i zapytać ich jak niegdyś według opowieści ich przodków wyglądała codzienność w tych dzikich stronach. Szybko zorientujemy się, że i nasze dzisiejsze zwyczaje i tradycje nie odbiegają zbyt daleko od tych znanych przez stulecia w Bieszczadach…

Bieszczady nigdy się nie nudzą. Mijają lata, kolejne sezony, pory roku, a my raz po raz odnajdujemy tutaj coś nowego dla siebie. Dlatego właśnie planując gdzie się zatrzymać w Bieszczadach w trakcie kolejnego wyjazdu, co zobaczyć i jak aktywnie spędzić tutaj czas warto pomyśleć o przebogatej bieszczadzkiej historii i tak wybrać miejsce noclegu aby być blisko jednego z jej śladów. Wycieczka do jednego z miejsc, w którym niegdyś tętniło życie, a gdzie dziś niepodzielnie króluje przyroda będzie niezapomnianym przeżyciem.

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Królowa Bieszczadów Bez Tłumów

Gallery8 maja 2016 9 komentarzy BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Wycieczki

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Królowa Bieszczadów Bez Tłumów

Tarnica przez Bukowe Berdo? Dlaczego akurat tym dłuższym i trudniejszym szlakiem? Dlaczego nie krótszą drogą z Wołosatego? Zna ją przecież niemal każdy, kto był choć raz w Bieszczadach. Opisują ją chyba wszystkie przewodniki czy strony internetowe dotyczące bieszczadzkich wędrówek. Po co komplikować sobie życie? Czy warto? O tym wszystkim niżej…

Bieszczady zachwycają swą różnorodnością, bogatą i trudną historią, ilością atrakcji, czy licznymi możliwościami aktywnego spędzania czasu. To wszystko sprawia, że z roku na rok przybywa tutaj coraz więcej turystów, właściciele noclegów cieszą się pełnym obłożeniem, a górskie szlaki stają się pełne ludzi… No właśnie – pełne ludzi, czytaj zatłoczone…

Niestety ubocznym skutkiem rosnącej popularności Bieszczadów jest fakt, że coraz rzadziej możemy znaleźć tutaj górski zakątek, w którym będziemy zupełnie sami. Z sezonie na głównych, najbardziej znanych szlakach towarzyszyć nam będzie nieraz sznureczek ludzi stojących w kolejce na szczyt. Zdarza się to  szczególnie często w miejscach najbardziej emblematycznych dla tego odległego zakątka kraju. Jednym z nich jest bez wątpienia Tarnica.

Tarnica to najwyższy szczyt polskiej części Bieszczadów. Jego popularności sprzyja dodatkowo ustawiony na jej szczycie ogromny krzyż. Miejsce to co roku przyciąga tysiące pielgrzymów, wiernych oraz turystów. Od wczesnych początków sezonu letniego do jego końca możemy zastać tu tłumy. Chyba jedynym momentem w ciągu roku, gdy na szczycie Tarnicy będziemy sami jest środek zimy.

Co jednak gdybyśmy chcieli zdobyć ten piękny górski szczyt w sezonie, a nie mamy ochoty iść gęsiego z setką innych turystów? Okazuje się, że istnieje rozwiązanie… Tarnicę z powodzeniem możemy zdobyć idąc przez Bukowe Berdo. Jest to szlak dość długi i męczący, jednak nasz wysiłek będzie wynagrodzony wspaniałymi widokami właściwie na całej długości szlaku. Właśnie na taką wycieczkę w poszukiwaniu ciszy i spokoju wyruszyliśmy w długi weekend majowy.

Muczne

Wybierając szlak: Tarnica przez Bukowe Berdo naszą wędrówkę rozpoczynamy z Mucznego. Muczne to niewielka osada leśna leżąca w tzw. bieszczadzkim worku. Dojeżdżamy do niej wąska i krętą asfaltową drogą. Jeszcze nie dawno jej stan był opłakany i dotarcie tutaj było możliwe głównie dla samochodów terenowych, ale niedawno w związku z budową nowego hotelu w Mucznym droga została naprawiona i z łatwością dojedziemy tu dziś zwykłym samochodem osobowym. Po wjeździe do osady po kilkuset metrach widzimy po prawej stronie ośrodek drewnianych domków oraz punk pobierania opłat Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Auto zostawiamy na pobliskim, trawiastym postoju i minąwszy wspomniany punkt pobierania opłat za wejście na szlak zaczynamy od razu piąć się stromą, błotnistą drogą w górę.

tarnica przez bukowe berdo

Wśród wiekowych buków

Bukowe Berdo zasługuje na swoją nazwę – szlak początkowo wiedzie przez gęsty, bukowy las i miejscami jest bardzo stromy. Dróżka raz po raz zwęża się i rozszerza pokonując kolejno coraz to nowe stromizny i nieliczne tutaj wypłaszczenia. Ścieżka bywa błotnista i śliska – dobre buty oraz kijki trekkingowe są tutaj bardzo pomocne.

W górnej części lasu staje się on rzadszy i bardziej świetlisty. Idziemy teraz wzdłuż dobrze oznaczonej ścieżki przyrodniczej. Szczególne wrażenie sprawia jej fragment, w którym mijamy pokaźne obszary powalonych drzew ściętych tutaj dla regeneracji otoczenia.

Po około godzinie szybkiego marszu docieramy do skraju lasu. Tak jak w przypadku innych miejsc w Bieszczadach obszar ten jest szczególnie interesujący. Na przestrzeni dosłownie kilkudziesięciu metrów las zamienia się w połoninę. Na obszarze przejściowym dominują smagane wiatrem skarłowaciałe drzewa poskręcane w najbardziej rozmyślne sposoby. Przywodzą one na myśl sceny z najlepszych filmów grozy i dają pojęcie o tym dlaczego rdzenna ludność tych obszarów w swych wierzeniach zaludniała te góry wszelkiego rodzaju demonami i zjawami – wyobraźnia działa tutaj na przyspieszonych obrotach.

tarnica przez bukowe berdo

Połoniny

Po wyjściu z lasu przed nami rozpościera się od razu wspaniały, szeroki widok, który będzie nam już towarzyszył niemal do samego końca wycieczki. Widzimy rozległą panoramę okolicy – Połonina Caryńska, widok daleko w kierunku Otrytu i Ostrego, Dolina Sanu z dalekim widokiem na ukraińską stronę oraz dalszy przebieg szlaku w kierunku Połoniny Dźwiniackiej. Jak dotąd na szlaku nie spotkaliśmy nikogo – w tym wspaniałym miejscu smaganym wiatrem jesteśmy zupełnie sami.

tarnica przez bukowe berdo

Krzemień

Po chwili odpoczynku ruszamy dalej w kierunku Krzemienia. Teraz szlak Tarnica przez Bukowe Berdo wiedzie nas rozległym grzbietem. Po drodze mijamy dwa mniejsze wzniesienia oraz główny szczyt Bukowego Berda. Odsłaniający się przed nami widok jest coraz to szerszy. Przed nami wspaniałe panoramy na Krzemień i Tarnicę ale także na okoliczne doliny oraz daleko wgłąb terytorium Ukrainy. Ścieżka wiedzie wśród skał oraz momentami ginie w gąszczu skarłowaciałych drzew porastających połoninę.

Po około 1,5 godziny od wyjścia z lasu docieramy do Krzemienia. Stąd widzimy już dokładnie Tarnicę i wiodącą na nią ścieżkę pełną turystów wędrujących z Wołosatego. Wrażenie robi widok w dół na Przełęcz Goprowską, gdzie wiodą schody, oraz ponownie w górę w kierunku Tarnicy. Od tego miejsca towarzyszy nam już zdecydowanie więcej piechurów.

tarnica przez bukowe berdo

Tarnica

Z Krzemienia po niezwykle stromych i niewygodnych schodach ruszamy w dół w kierunku Przełęczy Goprowskiej, gdzie możemy odpocząć w stojącej tutaj drewnianej wiacie. Spotykamy tutaj sporo osób wędrujących w obu kierunkach między Krzemieniem i Tarnicą oraz kierujących się na Halicz. Po chwili wytchnienia rozpoczynamy mozolną wspinaczkę schodami w kierunku przełęczy pod szczytem Tarnicy. Panuje tutaj tłok podobny do tego znanego z tatrzańskich szlaków.

Po krótkim postoju kierujemy się w stronę szczytu Tarnicy. Po kilkunastominutowym marszu znów po szerokich schodach osiągamy szczyt królowej polskich Bieszczadów. I tutaj nie odpoczniemy w spokoju, ale panujący tu ścisk wynagradzają nam przepiękne widoki roztaczające się we wszystkich kierunkach.

W przypadku naszej majówkowej wycieczki jej ciekawości dodała goniąca nad o Krzemienia burza z gradem. Dorwała nas ona dosłownie kilka minut po zdobyciu szczytu Tarnicy. Ciężkie, stalowe chmury w ułamku sekundy otuliły szczyt i znacząco zredukowały widoczność. Sypnęło gradem z olbrzymią siłą uderzającym w kurtki i tnącym dłonie oraz twarze. Czym prędzej zaczęliśmy zejście do Wołosatego.

tarnica przez bukowe berdo

Wołosate

Zdobywszy Królową Bieszczadów szlakiem Tarnica przez Bukowe Berdo wycieczkę możemy zakończyć wracając do Wołosatego. Czas zejścia z Tarnicy do Wołosatego to około godziny. Szlak dość szybko niknie w lesie i wije się wśród drzew. Droga nie jest tutaj specjalnie ciekawa ze względu na olbrzymią ilość turystów. W naszym przypadku marsz utrudniał dodatkowo lejący deszcz mieszający się raz po raz z gradem. Brodząc w błocie spływającym szlakiem udało nam się jednak w końcu bezpiecznie dotrzeć do wejścia na szlak w Wołosatym.

Tarnica Przez Bukowe Berdo – Czy Warto?

Na koniec można sobie zadać pytanie o to czy warto zdobyć Tarnicę przez Bukowe Berdo? Tarnica z pewnością jest uważana za jeden z symboli Bieszczadów, należy także to tzw. korony Polski. Sprawia to, że niemal o każdej porze roku spotkamy tu tłumy turystów (trochę podobnie jak ma to miejsce w przypadku tatrzańskiego Giewontu czy Rysów). Może to zniechęcać i odstraszać miłośników ciszy i spokoju.

Doskonałym zatem rozwiązaniem jest zdobycie tego pięknego szczytu właśnie przez Bukowe Berdo. Szlak ten wynagrodzi nasz trud oszałamiającymi widokami oraz właściwie brakiem innych ludzi na szlaku. Niezapomniane wrażenie pozostawią po sobie panoramy zarówno na stronę polską jak i ukraińską. Z tych właśnie względów uważamy, że planując wyjazd w Bieszczady i zastanawiając się co warto zobaczyć oraz gdzie się zatrzymać naprawdę warto wziąć pod uwagę szlak: Tarnica przez Bukowe Berdo oraz Muczne jako miejsce noclegu.

7 Podpowiedzi Co Robić W Bieszczadach Gdy Pada Deszcz

Image27 kwietnia 2016 3 komentarze BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Poradniki, Wycieczki
co robić w bieszczadach gdy pada deszcz

7 Podpowiedzi Co Robić W Bieszczadach Gdy Pada Deszcz

Masz już zarezerwowany pobyt w Bieszczadach, a prognozy pogody są coraz gorsze? Oberwanie chmury, silny wiatr, mgły? Nie wiesz co robić? Dzieci marzą o cudownych wakacjach, a Ty zastanawiasz się czy nie odwołać wyjazdu? Zachodzisz w głowę co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz? Możliwe, że będziemy mogli przyjść Ci z pomocą…

Bieszczady to wspaniały zakątek naszego kraju, gdzie historia przeplata się z niezwykłą przyrodą oraz niezliczoną ilością atrakcji. Pomysły na aktywny wypoczynek możemy tutaj dowolnie łączyć ze zwiedzaniem zabytków, jak chociażby przepięknych i oryginalnych bieszczadzkich cerkwi. Planując jednak gdzie się zatrzymać w Bieszczadach oraz co warto zobaczyć dość szybko zauważymy, że duża część tego co serwuje nam ta piękna część Polski zakłada, że w trakcie naszego wyjazdu będzie nam dopisywała pogoda. Możemy zadać sobie pytanie o to co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz? Czy jesteśmy skazani na nudę? Czy spędzimy cały wyjazd w jednym z niezliczonych tutaj pensjonatów? Może w ogóle powinniśmy odwołać wyjazd, zostać w domu i spędzić urlop przed telewizorem? Chyba nie będzie aż tak źle…

Bieszczady to kraina cechująca się niezwykłą wprost różnorodnością. Dotyczy ona tutaj niemal wszystkiego – różnorodne są tutaj krajobrazy, historie ludzi stąd pochodzących, możliwości wycieczek, a także, co zainteresuje nas chyba najbardziej, dostępne tutaj atrakcje. Bieszczady oferują nam niezliczoną ilość możliwości spędzania tutaj naszego czasu również w czasie niepogody. Poniżej przedstawiamy ich krótką i oczywiście subiektywną listę. Mamy nadzieję, że dzięki niej spędzisz wspaniały pobyt w tej cudownej krainie nawet gdy pada deszcz.

#1 Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie

Nasze propozycje na to co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz otwiera Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie. Wiele osób po raz pierwszy odwiedzających Bieszczady oraz po raz pierwszy słyszących o Bojkach zadaje sobie przede wszystkim pytanie o to kim oni byli? Z jakichś przyczyn większość z nas słyszała niegdyś o Łemkach, ale wiedza o Bojkach jest zdecydowanie mniej rozpowszechniona. Być może jest to związane z faktem, że mniejszość łemkowska po okresie wysiedleń tuż po II Wojnie Światowej zdołała się utrzymać w pewnym stopniu na swoich rdzennych ziemiach, podczas gdy Bojkowie zamieszkujący obszar dzisiejszej Polski zostali całkowicie rozproszeni na terenach tzw. ziem odzyskanych. W Bieszczadach pozostały po nich jedynie nieliczne, niknące dziś w gąszczu krzewów i traw ślady.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

Tymczasem przez stulecia na terenie polskich Bieszczadów to właśnie Bojkowie byli dominującą liczebnie mniejszością narodową. Zamieszkiwali oni tutaj liczne wsie, po których dzisiaj zostały jedynie piękne, puste doliny znajdujące się całkowicie w posiadaniu przyrody (np. Krywe, Tworylne). Po bojkowskich chatach pozostały do dzisiaj jedynie majaczące w zaroślach podmurówki. Podobnie przepadła większość bojkowskich cerkwi ze wspaniałym wyjątkiem w postaci cerkwi w Smolniku nad Sanem.

Do naszych czasów przetrwały natomiast niezliczone wierzenia Bojków, tradycje, zwyczaje. O tych wszystkich niesamowitych głosach z przeszłości możemy posłuchać i dowiedzieć się właśnie w Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie. Zarówno dorośli jak i najmłodsi turyści niezależnie od pogody spędzą tutaj wspaniałe, bardzo ciekawe chwile.

#2 Zagroda Magija

Jeśli mowa o niezwykle bogatej bieszczadzkiej historii to nie może zabraknąć miejsca na dawne, ginące dziś niestety zawody. Czasy się zmieniają, pewne umiejętności giną w mroku dziejów, ale na szczęście istnieją miejsca takie jak Zagroda Magija.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

Gospodarze tego niezwykłego miejsca dbają o to aby spędzony tutaj nocleg okraszony był dodatkowo wszelkiego rodzaju atrakcjami związanymi z ciszą, spokojem i wypoczynkiem na łonie natury. Oprócz tego możemy tutaj wziąć udział w warsztatach dotyczących wykorzystania wielu różnych technik związanych właśnie z ginącymi z czasem zawodami. Będzie to kolejna bardzo ciekawe propozycja na spędzenie deszczowego dnia.

W bardzo rodzinnej atmosferze i wśród ciepłych ludzi poznamy tutaj podstawy garncarstwa i rękodzielnictwa. Pobudzone zostaną nasze zmysły artystyczne tak często tłamszone w naszym codziennym życiu skupionym na pracy, pieniądzach i codziennych obowiązkach. Czas spędzony tutaj minie nam niezwykle szybko – na chwilę zapomnimy o codziennych troskach i problemach. Za oknem może w tym czasie lać i wiać ile chce!

#3 Siekierezada

W Bieszczadach jest kilka miejsc kultowych, niemal legendarnych, nierozerwalnie związanych z tym pięknym zakątkiem Polski. Jednym z nich jest bez wątpienia gospoda w Cisnej o nazwie Siekierezada. Nie może zabraknąć jej na naszej liście propozycji co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

O Siekierezadzie pisaliśmy już w jednym z naszych poprzednich artykułów. Jest to z pewnością miejsce niezwykłe. Wpisuje się ono idealnie w powojenny nurt „bieszczadzkich zakapiorów”, odmieńców, czy pustelników. Jest też ściśle związana z twórczością artystyczną Bieszczadów. Oprócz serwowania tutaj dań do dziś w Siekierezadzie odbywają się spotkania muzyczne, literackie, czy wystawy.

Siekierezada zaskakuje swoim oryginalnym wystrojem. Ciemne pomieszczenie zdominowane jest przez ciężkie drewniane ławy z kartami przykutymi doń łańcuchami. W stoły wbite są siekiery, a nad głowami gości, na suficie eksponowane są dawne wojskowe mundury oraz poroża. Jednym słowem – jest to miejsce jedyne w swoim rodzaju, którego odwiedzenie jest doskonałym pomysłem na deszczowy dzień. Wypijemy tu ciepłą herbatę, pokrzepi nas solidna porcja bieszczadzkiego jadła, a kto wie, może będziemy mieć odrobinę szczęścia i spotkamy tu jednego z nielicznych już „bieszczadzkich zakapiorów”.

#4 Zapora w Solinie

Rozmawiając o Bieszczadach z całą pewnością wcześniej czy później wspomniana zostanie Solina i znajdująca się tutaj i udostępniona do zwiedzania zapora. Jest to jedno z tych miejsc takich jak Wetlina, Cisna, czy Polańczyk, które de facto przez wielu są utożsamiane z całymi Bieszczadami. Nie ma w tym nic dziwnego – Solina i tutejsze Jezioro Solińskie to jeden z najpiękniejszych zakątków naszego kraju, nie ustępujący widokami chyba nawet Szwajcarii czy Norwegii.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

Sztucznie utworzony zalew spowodował powstanie niesłychanie malowniczego zbiornika wodnego wcinającego się w wąskie i kręte zatoczki. To wprost wymarzone miejsce na wakacyjny wypoczynek dla rodzin z dziećmi, zwolenników wędkarstwa czy żeglarstwa. Co jednak robić gdy pada deszcz?

Solina oferuje nam wiele atrakcji również i na niepogodę. Oprócz licznych tutaj restauracyjek i barów niewątpliwie jedną z głównych atrakcji miejscowości jest możliwość zwiedzania wnętrza samej solińskiej zapory. Mamy tutaj okazję spenetrować wnętrze tej niezwykłej i leciwej już dziś konstrukcji, która w swoim czasie była istnym cudem techniki, a i dzisiaj budzi swą wielkością prawdziwy podziw. Najmłodsi podróżnicy będą zachwyceni, ale i dorośli spędzą tutaj ciekawe chwile.

#5 Ursa Maior

Browar Ursa Maior to jeden z eksportowych znaków rozpoznawczych Bieszczadów kojarzonych z tym regionem chyba w całym kraju. Jego zwiedzanie będzie ciekawą odpowiedzią na pytanie co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz. Browar znajduje się w miejscu o bardzo dogodnym dojeździe – przejażdżka samochodem w te strony będzie interesującym urozmaiceniem pochmurnego dnia, który nie pozwala na górskie wędrówki.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

We wnętrzu browaru poznamy cały cykl produkcyjny powstających tutaj trunków. Dowiemy się jak skomplikowanym i wymagającym fachowej wiedzy oraz doświadczenia jest proces warzenia piwa. Będziemy mogli skosztować półproduktów oraz gotowych napitków oraz nabyć kilka buteleczek piwa w tutejszym sklepiku. Niejeden z Panów odwiedzających to miejsce powróci tu jeszcze nie raz!

#6 Basen Aquarius

Spora część prezentowanych tu pomysłów na spędzenie deszczowego dnia to de facto parogodzinne wypady do ciekawych miejsc. Co jednak począć gdy zanosi się na całodniową ulewę i liczenie na przejaśnienie się nie ma sensu? W takim wypadku możemy wybrać się na cały dzień do Leska i skorzystać z tamtejszego Basenu Aquarius.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

Pływalnia ta jest jedną z najnowocześniejszych w naszym kraju, posiada również okazały aqua park oraz inne atrakcje jak sauny siłownie itp. Spokojnie możemy zaplanować tutaj całodniowy pobyt, korzystać z basenów, zjeżdżalni i innych dostępnych tutaj udogodnień. Po wysiłku na pływalni czy siłowni posilimy się w tutejszym barze. Nie trzeba dodawać, że szczególnie najmłodsi uczestnicy wycieczki będą wyjdą stąd z uśmiechem od ucha do ucha.

Po wizycie na basenie, o ile pogoda się polepszy i starczy nam czasu, możemy pomyśleć nad zwiedzaniem samego Leska.

#7 Pracownia Garncarstwa

Naszą listę pomysłów na to co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz zamyka pracownia garncarstwa Carpe Diem. Wspominaliśmy już wyżej o tym, że Bieszczady są miejscem, w którym z ogromną chęcią sięga się do historii, zastanawia się jak niegdyś żyli i czym trudnili się ludzie. Taką chwilą zadumy nad przeszłością i momentem oderwania od codzienności będą również warsztaty garncarskie.

co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz

Warsztat taki może być zorganizowany w pracowni albo w miejscu przebywania grupy turystów, np. w danym pensjonacie po uzgodnieniu terminu z organizatorami. Trudno sobie chyba wyobrazić lepszą frajdę na deszczowy dzień niż poznanie tradycyjnej techniki wyrobu naczyń z gliny. Po takim warsztacie do domu wrócimy z własnoręcznie ulepionym wazonikiem, miseczką czy dowolnym innym naczyniem.

Co robić?

Co robić w Bieszczadach gdy pada deszcz? Czy wyjazd w te piękne góry jest w trakcie niepogody skazany na niepowodzenie? Czy będziemy zmuszeni spędzić cały pobyt w hotelu grając w karty? Absolutnie nie! Bieszczady to tak różnorodna i ciekawa kraina, że starczy tutaj atrakcji na kilka wyjazdów i to niezależnie od pogody!

Bieszczady w środku sezony to długie wycieczki turystyczne ze wspaniałymi widokami, kolejka wąskotorowa, jazda konna, wędkarstwo oraz dziesiątki innych atrakcji czy możliwości aktywnego spędzania czasu. Okazuje się jednak, że również w niepogodę oraz szczególnie w okresach poza sezonem jest tutaj co robić. De facto nieraz wypad w Bieszczady dopiero późną jesienią, czy wczesną wiosną da nam możliwość odetchnąć w pełni od zgiełku miasta w panującym tu wówczas spokoju.

Powyższy artykuł to oczywiście jedynie część możliwości jakie stwarzają Bieszczady gdy pada deszcz. Mamy nadzieję, że nasza krótka lista sprawi, że każdy wyjazd w Bieszczady będzie niezapomniany pomimo braku słońca. Gorąco liczymy na to, że te magiczne góry oczarują Cię, tak jak już dość dawno temu oczarowały i nas, i że tak jak my będziesz tutaj wracał raz po raz, czy słońce, czy deszcz, czy słota…

7 Pomysłów Na Aktywny Wypoczynek w Bieszczadach

Gallery20 kwietnia 2016 2 komentarze BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Poradniki

7 Pomysłów Na Aktywny Wypoczynek w Bieszczadach

Bieszczady fascynują swoją bogatą i skomplikowaną historią, przyrodą, bogactwem krajobrazów. Znajdzie tu coś dla siebie amator górskich wycieczek i zapierających dech w piersi widoków, miłośnik przyrody, czy zwolennik wypoczynku w ciszy i spokoju z dala od cywilizacji. Rodziny z dziećmi spędzą niezapomniane chwile w jednym z miasteczek malowniczo położonych nad przypominającym szwajcarskie pejzaże Jeziorem Solińskim. Fotograf odkryje tysiące inspiracji w jednym z bajkowych bieszczadzkich zakątków, a wielbiciel historii zaduma się nad ludzkim losem w jednej z setek opuszczonych dziś bojkowskich wsi, czy u stóp jednej z nielicznych ocalałych bieszczadzkich cerkwi.

Bieszczady to setki możliwości spędzania wakacji, urlopu, czy nawet krótkiego weekendu. Jak grzyby po deszczu mnożą się oferty firm turystycznych organizujących przeróżne wypady w te chyba jedyne w swoim rodzaju strony. Coraz częściej słyszymy o safari fotograficznych, obserwacji dzikich zwierząt, czy warsztatach artystycznych organizowanych w Bieszczadach.

Jeśli jednak myślisz, że w Bieszczadach spróbowałeś już wszystkiego, przemierzyłeś wszystkie górskie szlaki, na pamięć znasz widoki z Połoniny Wetlińskiej, Caryńskiej czy Tarnicy, w Siekierezadzie spróbowałeś już wszystkiego co tylko możliwe, a zaporę w Solinie znasz jak własną kieszeń, wówczas może się okazać, że ten artykuł jest właśnie dla Ciebie. Jeśli dodatkowo nie znosisz wakacji spędzanych na leżaku, na urlopie nie możesz usiedzieć na miejscu – chyba mamy coś dla Ciebie…

Przedstawiamy naszą listę pięciu pomysłów na aktywny wypoczynek w Bieszczadach! My sami jesteśmy ludźmi, którzy nie cierpią nudy, szczególnie w wakacje. Każdą wolną chwilę spędzamy na poznawaniu czegoś nowego, na nauce nowych sportów, poszerzaniu listy naszych hobby. Dziś opiszemy dla Ciebie kilka propozycji na wyjazd w Bieszczady, które sprawią, że wrócisz z niego z uśmiechem od ucha do ucha. Do dzieła!

1. Offroad

Naszą listę pomysłów na aktywny wypoczynek w Bieszczadach otwiera offroad. Ten niezwykły sposób podróżowania zdobywa w Polsce w ostatnich latach coraz większą rzeszę zwolenników. Coraz częściej w weekendy możemy zobaczyć kawalkadę kompletnie pokrytych błotem samochodów rodem z rajdu Paryż-Dakar mknących wiejskimi drogami – to z pewnością impreza offroad przemieszczająca się z jednego ze swoich ulubionych miejsc w kolejne.

aktywny wypoczynek w bieszczadach

Offroadowcy kochają nieprzejezdne, błotniste drogi tonące nieraz w kałużach o głębokości metra lub więcej. Nic ich tak nie cieszy jak jazda samochodem korytem rzeki, strome podjazdy, czy przedzieranie się autem przez las tak gęsty, że na pieszo nie dałoby się go pokonać. Do centralnych punktów każdego wyjazdu offroadowego należy tzw. „wklejanie” – ma to miejsce gdy któryś z samochodów utknie w tak gęstym czy głębokim błocie, że nie sposób z niego wyjechać o własnych siłach. W takiej sytuacji wszyscy uczestnicy imprezy wysiadają z samochodów, dyskutują w jaki sposób pokonać przeszkodę, w ruch idą łopaty i wyciągarki. Unieruchomiony samochód po chwili walki z błotem rusza z miejsca, a umorusani uczestnicy szczęśliwi wracają do swoich pojazdów i cała kawalkada rusza dalej.

Bieszczady są wprost wymarzonym miejscem do tego typu aktywnego wypoczynku. Tutejsze głębokie doliny, liczne strumienie je przecinające, nieprzebyte zarośla i nade wszystko wszędobylskie błoto stwarzają idealne warunki do organizacji imprezy offroadowej. Niezależnie od pory roku Bieszczady mają offroadowcom do zaproponowania jedną z ich ulubionych atrakcji – wezbrane wody rzek z ich głębokimi brodami, tony błota, czy głęboki śnieg.

Zdjęcia z offroadu: Wąsiu.pl.

2. FatBike

Kolejną nowością, która nie tak dawno temu przywędrowała w Bieszczady jest tzw. fatbike. Można śmiało powiedzieć, że jest to swoisty offroad w świecie rowerów – fatbike to rowery przygotowane specjalnie do jazdy po ciężkim, górskim terenie posiadające specyficzne poszerzone opony (stąd nazwa). Tam gdzie zwykły „góral” nie dojedzie, fatbike z pewnością da sobie radę.

aktywny wypoczynek w bieszczadach

Bieszczady od dawna słyną ze wspaniałych ścieżek rowerowych. W trakcie pobytu w tym pięknym regionie niejednokrotnie na tzw. „pętli bieszczadzkiej” mijamy kolarzy, a miejscach pustych dziś dolin, które niegdyś zajmowały gwarne bojkowskie wsie natkniemy się na całą rodzinę przemierzającą górskie ostępy na rowerach górskich.

Fatbike to jednak o wiele więcej niż zwykłe wycieczki rowerowe. Dzięki tym rowerom potocznie i pieszczotliwie nazywanych „grubasami” dotrzemy naprawę wszędzie. Nie straszne nam będą strome podjazdy, czy górskie rozpadliny. Błahostką będzie głęboki nawet strumień, wąwóz czy zarośnięta łąka. Fatbike to gwarancje wspaniałej przygody, solidnej dawki śmiechu i ruchu na świeżym powietrzu i na łonie natury. Trudno sobie wyobrazić lepszą formę wypoczynku dla aktywnych.

3. Szybowce

Tym razem odrywamy się od ziemi i przedstawiamy kolejny pomysł na aktywny wypoczynek w Bieszczadach. Przypadnie on do gustu szczególnie tym, którzy nie mają lęku wysokości i jednocześnie szukają mocny wrażeń – okazujeaktywny wypoczynek w bieszczadach się bowiem, że Bieszczady to jeden z najbardziej znanych w Polsce ośrodków szybownictwa. Znajdujące się w Bezmiechowej Górnej lądowisko jest od lat bardzo popularnym ośrodkiem sportów lotniczych.

Podziwianie Bieszczadów z lotu ptaka to chyba jedno z najbardziej spektakularnych i przejmujących przeżyć jakie oferuje nam ten cudowny zakątek Polski. Być może nigdzie indziej w naszym kraju nie będziemy mogli doznać podobnych wrażeń – cisza, towarzyszące nam poczucie bycia lekkim jak piórko, wokół mijane chmury, a w dole te być może z najpiękniejsze z gór…

Kilka minut spędzonych w kabinie szybowca pozwala nam zapomnieć o naszych codziennych problemach, oderwać się od wszystkiego co ciąży nam na ziemi, poczuć wolność i na krótką chwilę zadumać się jak mali jesteśmy wobec potęgi przyrody. Te niesamowite wrażenia sprawiają, że tam w obłoki chce się wracać raz po raz.

4. Jazda konna

Jeśli mowa o pomysłach na aktywny wypoczynek w Bieszczadach to nie może zabraknąć tutaj jazdy konnej. Nauka jazdy konnej będaktywny wypoczynek w bieszczadachzie świetną rozrywką dla całej rodziny. Nieopodal bieszczadzkich stadnin często można spotkać również inne zwierzęta – dzieci będą zachwycone mogąc zobaczyć owce, kozy itp. Niezależnie od poziomu umiejętności każdy znajdzie tu coś dla siebie jako, że w Bieszczadach można znaleźć pełne spektrum ośrodków jeździeckich – od pierwszych kroków do wypraw na koniach po okolicy.

Przemierzanie pustych, cichych bieszczadzkich dolin jest wspaniałe na pieszo, czy na rowerze, ale konno jest chyba najpiękniejsze. To w trakcie takiej przejażdżki możemy w pełni podziwiać piękno bieszczadzkiej przyrody, poczuć się jej częścią i wyobrazić sobie jak niegdyś żyli ludzie w tych odległych stronach.

5. Żeglarstwo

Możecie zapytać: jak to żeglarstwo w górach? Takie pytanie byłoby jak najbardziej uzasadnione gdyby nie Jezioro Solińskie. Ten sztuczny zbiornik wodny utworzony przez spiętrzenie wód dwóch rzek dzięki tamie w Solinie spowodował powstanie jednego z najbardziej urokliwych zakątków w Polsce, którego nie powstydziłaby się chyba nawet Szwajcaria.

aktywny wypoczynek w bieszczadach

Wody jeziora, pod którego powierzchnią zniknęło kilkanaście ludnych niegdyś wsi, wcinają się dzisiaj malowniczo w niezliczone wąskie zatoczki pomiędzy okalającymi ten zbiornik wodny szczytami wzniesień. Na brzegu jeziora usadowiły się wygodnie niezliczone ośrodki wczasowe z przystaniami wodnymi. W wielu z nich możemy wynająć żaglówkę i dokonać niemożliwego – żeglować w górach.

Jezioro Solińskie jest niezwykłym miejscem o każdej porze roku. Wiosną urzekają mgły snujące się powoli nad pobliskimi wzniesieniami, latem oszałamia zieleń porastającego je lasu, jesienią niebywały krajobraz tworzą tysiące drzew we wszystkich odcieniach czerwieni i żółci. Żeglowanie pośród wzgórz jest niesamowitych przeżyciem. W ten sposób będziemy mogli również dotrzeć w miejsca wydawałoby się odcięte od zewnętrznego świata i do których dostęp jest prawie niemożliwy. Jednym z nich jest z pewnością Zatoka Victoriniego – miejsce odosobnienia jednego z najbardziej znanych bieszczadzkich pustelników.

6. Wędkarstwo muchowe

Pozostając w temacie hobby związanego z wodą przestawiamy kolejny pomysł na aktywny wypoczynek w Bieszczadach. Jest nim tzw. wędkarstwo muchowe uprawiane głównie w płytkich i wartkich bieszczadzkich rzekach. Jeśli lubisz wędkować, spędzać czas nad wodą w ciszy i spokoju, ale znudziło Ci się już łowienie na spławik, czy tzw. spinning, być może dobrym rozwiązaniem dla Ciebie będzie właśnie łowienie ryb na tzw. muchę. Jeśli kiedykolwiek w Bieszczadach widziałeś ludzi brodzących aktywny wypoczynek w bieszczadachniemal po pas w rzece, wywijających w powietrzu wędziskiem z bardzo długą żyłką to prawdopodobnie już wiesz o co chodzi.

Wędkarstwo muchowe to bardzo oryginalny i wymagający dużej wprawy sposób łowienia ryb. Wędkarz ubrany w wysokie wodery i zaopatrzony w wędkę, podbierak oraz inne akcesoria wchodzi w tym wypadku daleko w nurt rzeki. Korzystając ze specjalnego wędziska zatacza nim w powietrzu obszerne okręgi wprawiając tym samym żyłkę w charakterystyczny ruch. Dzięki niemu „kładzie” on umieszczoną na końcu żyłki imitację muchy lub innego owada (stąd nazwa) na tafli wody. Żerujące ryby skuszone taką okazją ku swojej zgubie atakują przynętę. Sport ten wymaga dużej wiedzy jako, że wędkarz musi wiedzieć dokładnie o jakiej porze roku wylęgają się jakie owady, jak je imitować i kiedy polują na nie ryby. Konieczna jest też duża praktyka w stosowaniu samej techniki połowu.

7. Spływy kajakowe i pontonowe

Listę naszych pomysłów na aktywny wypoczynek w Bieszczadach zamykają spływy kajakowe i pontonowe. Bieszczady to kraina niezwykle bogata we wszelkie wody powierzchniowe. Wszędzie szumią tutaj potoki, kaskady, niewielaktywny wypoczynek w bieszczadachkie wodospadziki. Niemal każda dolinka, jar, czy rozpadlisko posiada jakiś ciek wodny. Część z tych wód, większych rzek czy potoków nadaje się do organizowania spływów.

Choć raz warto wybrać się na taki spływ aby z tej oryginalnej perspektywy móc zwiedzać i podziwiać Bieszczadzką puszczę. Gęste zarośla porastające brzegi rzek, ukrywające się nich ptactwo, krystalicznie czysta woda pełna ryb – wszystko to będzie nam towarzyszyło w trakcie spływu jedną z bieszczadzkich rzek.

Aktywny wypoczynek w Bieszczadach – czy warto?

Bieszczady to setki atrakcji, dziesiątki możliwości spędzania wolnego czasu. Zastanawiając się przed kolejnym wyjazdem w ten piękny zakątek Polski i myśląc o tym co warto zobaczyć oraz gdzie się zatrzymać mamy nadzieję, że zainspirowaliśmy Cię do poszukania pomysłów na aktywny wypoczynek w Bieszczadach.

Bieszczady nigdy nie zawodzą i nie zawiodą również jeśli chodzi o aktywny wypoczynek. Czy warto skorzystać z jednego z naszych pomysłów? Oczywiście, że tak! Wybór jednej z możliwości z powyższej listy z pewnością sprawi, że poznasz te piękne góry z nieznanej dotąd Ci strony, a do domu wrócisz z uśmiechem od ucha do ucha. Za tę różnorodność i ogrom możliwości kochamy Nasze Bieszczady.

Jeśli spędziłeś już kiedyś aktywny wyjazd w Bieszczadach napisz nam o tym w komentarzu – chętnie posłuchamy!

Wypał Węgla w Bieszczadach – Czy To Już Sztuka, Czy Nadal Ciężka Praca?

Gallery12 kwietnia 2016 3 komentarze BlogAtrakcje, Historia Bieszczadów

Wypał Węgla w Bieszczadach – Czy To Już Sztuka, Czy Nadal Ciężka Praca?

Wypał węgla w Bieszczadach to jeden z najbardziej charakterystycznych obrazków kojarzących się z tą piękną krainą. Przez stulecia dymy unoszące się nad lasami i górami świadczyły o tym, że był on jednym z głównych zajęć ludzi zamieszkujących te trudno dostępne strony. Do dziś wypalanie węgla drzewnego jest szczególną bieszczadzką atrakcją, tematem zdjęć, a dla nielicznych już dziś osób, również sposobem na życie.

wypał węgla w bieszczadach

Od wypalaczy wymagano od zawsze szczególnej tężyzny fizycznej, hartu ducha i odporności na wszelkie niewygody związane z mieszkaniem nieraz głęboko w lesie, w samotności, w otoczeniu dzikiej przyrody, nieopodal miejsca wypału. Sprawiało to, że fachem tym trudnili się jedynie najwytrwalsi, samotnicy, ludzie szukający ucieczki od świata, nieraz z problemami. Ich osmalone twarze były ich znakiem rozpoznawczym. Na przestrzeni stuleci nazywano ich węglarzami, smolarzami, kurzaczami…

Wiedząc w jakich warunkach przyszło żyć wypalaczom, nieraz całe lata, i nawet dzisiaj obserwując ich znojne, monotonne życie zastanawiamy się, co skłaniało tych nielicznych śmiałków do podjęcia się tak trudnej pracy. Zdając sobie również sprawę z tego jak dużej wiedzy i praktyki to zadanie wymaga zadajemy sobie pytanie, czy wypał węgla w Bieszczadach to już jakaś forma sztuki, czy być może nadal po prostu bardzo ciężka praca?

Początki Wypału

O ośrodkach przetwórstwa drzewnego w najdawniejszych czasach świadczą zachowane do dzisiaj nazwy miejscowości takich jak: Smolnik, Potasznia, czy Mielerzysko. Powstawaniu całych osad nakierowanych na pozyskiwanie węgla drzewnego, dziegciu, smoły, potażu, czy mazi sprzyjała niezwykła obfitość w Bieszczadach surowców niezbędnych do ich produkcji – drzew wszelkich gatunków, a w szczególności tak bardzo powszechnych tu buków.

wypał węgla w bieszczadach

Trudniących się wypałem węgla osiedlano w głębi lasu, gdzie mieli wycinać drzewa na swoje potrzeby. Często mieszkali oni w rachitycznych budach przypominających szałasy, stąd nazywano ich nieraz „budnikami„. Takie leśne osady nazywano Budami. Po dziś dzień zachowało się wiele miejscowości o takich właśnie nazwach świadczących o dawnym fachu ich założycieli.

Oprócz węgla drzewnego w Bieszczadach wytwarzano też bardzo często terpentynę, której pochodnych używano do oświetlania domostw aż do czasu wydestylowania nafty. Kolejnym ważnym produktem była potaż. Potażarnie istniały w wielu miejscowościach, takich jak: Beniowa, Buk, Bukowiec, Chmiel, Dźwiniacz Górny, Hulskie, Polana, Sianki, Smolnik, Solinka, Tarnawa Wyżna, Zawój i Żubracze. Wsie te tętniły życiem aż do ich wysiedleń w po II Wojnie Światowej, a przetwórstwo drewna było ważną częścią ich codzienności.

Udoskonalanie Techniki

Pierwsze z technik wypału węgla w Bieszczadach były bardzo prymitywne i zbieżne z tymi używanymi w innych częściach naszego kraju. W celu przeprowadzenia wypału w ziemi wykopywano dół o głębokości około 2 metrów. Na dno dołu wrzucane były drobne, suche gałęzie, które następnie były podpalane. Przykrywano je większymi polanami w taki sposób, aby spodni a warstwa drobniejszych gałązek nie uległa spopieleniu, ale również aby ogień nie zgasł.

wypał węgla w bieszczadach

Po wypełnieniu dołu mniej więcej w 3/4 zasypywano go ziemią. Powodowało to wygaszenie ognia i ostudzenie zawartości dołu. Po około dobie rozpoczynano wybieranie węgla. Mankamentem tej metody był fakt, że wydobycie węgla z dołu było trudne ze względu na jego mieszanie się z niedopalonymi resztkami. Duża część drewna zamieniała się także w zwykły popiół. Pozostały jednak materiał można było wykorzystać ponownie.

Powyżej opisany sposób wypalania węgla dominował praktycznie do początków XIX wieku, kiedy to rozpoczęto korzystać z innych metod. Eksperymentowano z piecami z lanego żelaza oraz z cegły. Metody te były jednak bardzo niewygodne oraz czasochłonne, stąd wraz z początkiem XX wieku rozpowszechniły się techniki węglenia w stosach zwanych „mielerzami„. Stos taki mieścił w sobie od 48 do 240 metrów sześciennych drewna.

Prawidłowa konstrukcja mielerza oraz wypalanie w nim węgla wymagało dużej wiedzy i doświadczenia. Stos ustawiano na ziemi w wybranym przez węglarza miejscu dbając o to, aby gleba zawierała dużo wapna oraz piasku. Pozwalało to na wsiąkanie w ziemię wilgoci, a z drugiej strony blokowało dostęp powietrza. Pośrodku miejsca wyznaczonego na stos wbijano pal. Przywiązywano do niego sznurek, przy pomocy którego wyznaczano obrys mielerza. Sam teren przeznaczony pod wypał pozbawiano darni oraz modelowano niewielkie spadki w zależności od wilgotności gleby w danym miejscu. W środku konstruowanego mielerza umieszczano łatwopalne żerdzie mające pomóc w rozpaleniu stosu, na ziemi układano zaś tzw. „duszę” mającą umożliwić podpalenie mielerza po zakończeniu jego konstrukcji.

wypał węgla w bieszczadach

Na tak przygotowany fundament układano szczapy drewna przykrywając je z wierzchu mchem, liśćmi, paprociami oraz darnią formując w ten sposób stos. Kontrolę nad ogniem wewnątrz mielerza oraz całym procesem węglenia zapewniały tzw. „lufty„. Stos zabezpieczeno przed osuwaniem się na czas wypału podporami z krótkich drągów. Chroniono go także od wiatru przy pomocy zasłony z liści, bądź specjalnego płotu. Po 24-48 godzinach od wygaszenia ognia rozpoczynano wybieranie węgla z wnętrza mielerza.

Wypał Węgla w Bieszczadach Dzisiaj

Wypał węgla w mielerzach, w tej czy innej formie, przetrwał w Bieszczadach właściwie do schyłku XX wieku. Rewolucyjna zmiana miała miejsce dopiero w roku 1980, kiedy to do użytku wprowadzono stosowane do dzisiaj tzw. „retorty„. Zostały one zaprojektowane w kilku formach, z których próbę czasu przetrwała najlepiej retorta przestawna, którą jak sama nazwa wskazuje można z łatwością transportować z miejsca na miejsce. Jest to de facto stalowy cylinder o wysokości 2,65 metra, średnicy 2,8 metra i grubości ścianek przynajmniej rzędu 5 mm. Przyjmuje się, że 1 mm grubości ścianek pozwala użytkować daną retortę o około 1 rok dłużej. Korzystanie z retort cechuje bardzo duża wygoda, ze względu na łatwość ich transportu oraz możliwość natychmiastowego przystąpienia do wypału, bez konieczności przygotowywania terenu. Wraz z ich rozpowszechnieniem wzrosła wydajność wypału oraz bezpieczeństwo pracy węglarzy.

wypał węgla w bieszczadach

Węgiel w retortach produkowany jest w 3 kolejnych etapach, którymi są: rozpalanie, zwęglanie właściwe oraz wygaszanie. Przy wypale najczęściej korzysta się przy tym z drewna bukowego, chociaż inne gatunki drzew liściastych również bardzo dobrze się do tego nadają – zwęgla się także drewno olszowe, czy jaworowe. Załadunek drewna odbywa się przez drzwi. Różne gatunki zwęglają się w różnym tempie. Cały proces trwa od 3 do 6 dni. Retorty ustawiane i wykorzystywane są zwykle w grupach, w których w jednej części trwa załadunek drewna, w kolejnej wypał, a w jeszcze innej wygaszanie i studzenie retorty.

Po okresach prosperity oraz zmiennych kolei losu XX wieku, wypał węgla w Bieszczadach niestety na naszych oczach powoli zanika. Oczekuje się, że jeszcze za naszego życia może całkowicie zniknąć. Stopniowo maleje zarówno liczba firm zainteresowanych kupnem bieszczadzkiego węgla drzewnego jak i ilość baz wypałowych, czy samych aktywnie wykorzystywanych retort. Coraz rzadziej widzi się już dzisiaj dymy wskazujące na działalność węglarzy. Do działających zaś baz wypałowych pielgrzymują fotografowie, wycieczki i wszelcy miłośnicy Bieszczadów.

Sztuka, Czy Praca?

Węglarzy jest już dziś coraz mniej, coraz trudniej ich odszukać wśród bieszczadzkiej puszczy, coraz trudniej zamienić z nimi słowo, czy poznać tajniki ich pracy. Wszystko to sprawia, że po setkach lat ewolucji wypał węgla jest chyba bliższy sztuce niż kiedykolwiek indziej. Wymaga olbrzymiej wiedzy i trudnego do zdobycia w nowoczesnym świecie doświadczenia. Grono osób trudniących się tym egzotycznym zawodem stale maleje, wiedza o nim staje się coraz trudniej dostępna. Dziś węglarze bardziej niż kiedykolwiek w swej długiej historii przypominają wąską kastę wtajemniczonych przekazujących sobie swoje umiejętności.

wypał węgla w bieszczadach

Z drugiej strony wypał, choć stał się o wiele bezpieczniejszy niż niegdyś, nadal wymaga tężyzny fizycznej, wytrzymałości na wszelkie trudy związane z samotnym, długotrwałym przebywaniem w głuszy oraz wytrwałości. Koniec końców jest to wciąż bardzo ciężka praca, którą zdolni są wykonywać jedynie wybrani.

Niezależnie od tego jak będziemy oceniać wypał węgla oraz osoby nim się parające, niezależnie czy widzimy w tym trudnym zajęciu bardziej archaiczną sztukę, czy po prostu znojny zawód, jedno jest pewne – wypał był, jest i będzie jedną z najciekawszych części bieszczadzkiej historii i tradycji. Związany od stuleci z tymi pięknymi stronami nadal stanowi jedną z najciekawszych bieszczadzkich atrakcji. Planując kolejny pobyt w tych stronach i zastanawiając się co warto zobaczyć w Bieszczadach z pewnością powinniśmy uwzględnić odwiedzenie bazy wypału węgla w naszym planie wyjazdu. Być może jest to jedna z ostatnich okazji jakie będziemy mieli…

Wierzenia Bojków, czyli w tajemniczym świecie chmarników, upiorów i czarownic…

Image6 kwietnia 2016 4 komentarze BlogBojkowie, Etnografia, Historia Bieszczadów
wierzenia bojków

Wierzenia Bojków, czyli w tajemniczym świecie chmarników, upiorów i czarownic…

Bojkowie to rdzenny lud Bieszczadów zamieszkujący te ziemie od stuleci, który pozostawił po sobie jedynie puste doliny, ruiny wiejskich zabudowań, kilka cerkwi i cmentarze ginące dziś w gąszczu, a sam na terenie Polski zniknął w mroku dziejów. Burzliwa historia Bieszczadów wpisująca się wprost idealnie w skomplikowane losy naszego kraju wypędziła Bojków z ojcowizny, rozproszyła ich, próbowała pozbawić tożsamości narodowej.

Bieszczadzkie doliny opustoszały, dawne pola zarasta las, natura króluje na nowo w miejscach wydzieranych jej przez wieki przez twardych ludzi odpornych na surowy klimat i trudne warunki życia, którzy karczowali tutejszą puszczę w celu pozyskania przestrzeni do życia. W miejscach, w których niegdyś pomiędzy ciasno pobudowanymi bojkowskimi chyżami kipiało życie dziś przemykają dzickie zwierzęta. Gdzieniegdzie, w miejscach gdzie stały piękne bieszczadzkie cerkwie w trawie majaczą jedynie ich podmurówki z trudem wskazujące na dawny kształt tych wspaniałych świątyń.

Bojkowie zniknęli z Bieszczadów, ale nie zginęła pamięć o nich. Ich kultura przetrwała we wspomnieniach wysiedlonych, potomków ludzi urodzonych w cieniu połonin. Nie zaginęły również wierzenia Bojków – pamięć o nich trwa do dziś przekazywana z pokolenia na pokolenie. Choć w dobie życia zdominowanego przez jego całkowitą cyfryzację wydawać się nam one mogą naiwne i śmieszne, stanowią wspaniały przykład tego, jak kiedyś wyglądało życie, które chyba było jednak bardziej szczere i prawdziwe niż świat, w którym przyszło nam żyć…

Wierzenia Bojków

Położone w granicach dzisiejszej Polski tereny dawnej bojkowszczyzny był obszarem właściwie odciętym od świata, a co za tym idzie, od wpływów zewnętrznych. Sprzyjało temu niezwykle trudne ukształtowanie terenu w tej części świata, a nade wszystko brak dróg. Efektem tego była niemal całkowita izolacja Bojków i odporność na przejmowanie naleciałości, czy nowinek ludów ich otaczających. Zaowocowało to utrzymaniem właściwie do lat powojennych niezwykłej archaiczności kultury ludzi zamieszkujących obszar Bieszczadów. Objawiała się ona we wszystkich aspektach życia: strowierzenia bojkówju, budownictwie, metodach uprawy, ale przede wszystkim w wierzeniach Bojków i wszelkich elementach egzystencji związanych z religią. Pozostawała ona niezmieniona przez stulecia i nawet dziś pozwala nam wejrzeć daleko w głąb bojkowskiej tożsamości i historii.

Bojkowie byli ludźmi, których życie nierozerwalnie związane było z naturą, z którą toczyli niekończące się boje w walce o utrzymanie siebie i swojej rodziny. Pracy na roli podporządkowany był cały rok z okresami wytężonego wysiłku latem i bezczynności zimą. Temu naturalnemu porządkowi rzeczy odpowiadał rok obrzędowy związany z kościołem greckokatolickim dominującym na tych ziemiach. Wiarę związaną z cerkwią uzupełniało głębokie przekonanie o istnieniu sił nadprzyrodzonych:

Górale tutejsi zachowali żywą wiarę w świat nadprzyrodzony; wiara ta ożywią im martwą naturę, zapełnia świat rojami duchów złych i dobrych, z którymi oni za pośrednictwem znachorów (…) obcują.

Wędrując dziś bieszczadzkimi szlakami przez odludzia i pustkowia, mijając drzewa o niestworzonych kształtach, ciemne wąwozy, jary i uroczyska nietrudno wyobrazić sobie, że prostemu człowiekowi ta niezwykła przyroda podsuwała obrazy nadprzyrodzonych istot wszelkiej maści i rozgrzewała wyobraźnię.

wierzenia bojków

Niekończącą się litanię wierzeń Bojków otworzyć może to o stworzeniu świata. Bieszczadzcy górale wierzyli, że na początku przed stworzeniem świata istniały tylko wody, po których chodził jedynie Bóg i Szatan. Szatan chciał odpocząć, ale nie miał gdzie, więc Bóg polecił mu dobyć garstkę ziemi z dnia oceanu i powiedzieć przy tym, że bierze tę ziemię w imię Boga. Szatan zanurkował więc głęboko pod powierzchnię wód ale powracając na jej powierzchnie nie chciał wypowiedzieć słów, których żądał Bóg i rzekł jedynie: „Biorę w imię swoje”. Okazało się jednak, że wypłynąwszy na powierzchnie w dłoni nie miał nic. Dopiero przy trzeciej próbie Szatan zdobył się na wypowiedzenie słów: „Biorę w imię Jego”. Wówczas udało mu się wynieść odrobinkę ziemi na powierzchnię oceanu. Bóg ulepił z niej malutką grudkę i rzucił na wodę. Z grudki tej urosła ziemia. Gdy Bóg zasnął Szatan wziął go na ręce i pobiegł w kierunku brzegu aby wrzucić go do wody. Im więcej biegł jednak, tym bardziej ziemia rosła w tym kierunku. Szatan rozwścieczony swoją niemocą biegał w cztery strony świata, a ziemia rosła za każdym razem w każdym kierunku. Tak właśnie powstał świat, nad którym od tej pory toczyli spory Bóg i Szatan, dobro ze złem.

Demony i zjawy

Wierzenia Bojków szczególną uwagę przywiązywały do wszelkich duchów, demonów, upiorów, zjaw i innych sił nieczystych zagrażających nieustannie żyjącym. Istniały też stworzenia nadprzyrodzone chroniące przed wpływem tych złych, złośliwych.

wierzenia bojków

Wśród złych duchów prym wiódł tzw. „bezpjatnik„, zwany też „propastnykiem” będący nieczystą, bezpostaciową siłą. Zagrażał on stale ludziom i nigdy nie było wiadomo dokładnie kiedy przysporzy żyjącym nieszczęścia. Jako, że nie posiadał żadnej fizycznej, określonej formy nigdy nie było wiadomo skąd i kiedy spodziewać się jego ataku. Odrobinę mniej straszny był „didko„, czyli diabeł. Ten z kolei potrafił przybierać postać ludzką, wilka, czy kota, a co za tym idzie strach przed nim był nieco mniejszy. Z „propastnykiem” było zdecydowanie gorzej:

Propastnyk po świecie chodzić nie może i nikt go nigdy nie widział; z tuczą on chyba przylatuje, ze zła chmurą nadchodzi, albo z wiatrem leci. Wówczas gdy wiatr wielkie koła kręci lub wodę wypija z rzek, propastnyk na ludzi zastawia sidła.

Powszechne przerażenie budziły wspomniane w powyższym cytacie burze. W wypadku ich zbliżania się nieodzowna była interwencja tzw. „chmarnika„. Byli to ludzie, których uważano za niezwykle mądrych i którym Bóg dał dar odpędzania chmur, wiatrów i burz. Chmarnicy byli ludźmi szanowanymi i niezwykle popularnymi, ich sława sięgała daleko poza granice ich rodzimych wsi.

Chmarnika wzwierzenia bojkówywano biciem dzwonów w cerkwi. Stawał on wówczas na wzniesieniu nad wsią, modlił się, krzyczał i wygrażał on burzy, aż ta odeszła. Jeśli owe zabiegi nie pomogły, jasne było, że wśród zgromadzonych mieszkańców wsi obecna była jakaś dusza nieczysta, najpewniej dzieciobójczyni. O ten paskudny występek oskarżano przy tym nieraz Bogu ducha winne przypadkowe, młode kobiety. Chmarnik nie mógł się przecież mylić…

Kolejnymi nadprzyrodzonymi istotami, których niezwykle się bano były upiory. Nie czyniły one krzywdy dobrym ludziom, ale przebywały stale wśród ludzi złych i to z nich rekrutowali kolejne dusze mające dołączyć do złych mocy. Upiora powszechnie poznawało się po czerwonej twarzy. Znał on się na ziołach i umiał posługiwać magią.

Upiory po swej śmierci stawały się szczególnie dokuczliwe dla tych, którzy za życia wyrządzili im jakieś zło. Upiorem mogła być właściwie każda osoba, każdy członek rodziny, czy mieszkaniec wsi. Upiory były odpowiedzialne za wszelkie wypadki, nagłe choroby żyjących, czy przypadki nagłej śmierci (z wyjątkiem zabicia przez piorun, bo to była śmierć czysta i niesprowokowana przez upiora).

wierzenia bojków

Upiór z grobu wydostawał się przez małą dziurę. Po niej to właśnie można było niechybnie poznać, że w danej mogile spoczywa ta nadprzyrodzona istota. Aby zapobiec wydostawaniu się upiora z grobu stosowano rozmaite metody. Gdzieniegdzie zatykano na przykład dziurę kołkiem owiniętym w siano lub słomę. Największe usługi w walce z upiorami oddawał jednak mak… Sypano go w usta zmarłemu, a w trakcie pogrzebu sypano go na ziemię przez całą drogę z domu na cmentarz. Wierzono bowiem, że upiór po wyjściu z grobu najbardziej będzie chciał zaszkodzić swojej dawnej rodzinie. Zanim jednak dotrze do rodzinnej chaty będzie musiał policzyć ziarenka maku nasypanego mu w usta oraz wszystkie te rozsypane w trakcie pogrzebu. Zajmie mu to tak dużo czasu, że minie północ, albo zapieje kur i upiór straci wówczas swoje moce.

W wietrzne noce upiory urządzały swoje harce na rozstajach dróg:

Co miesiąc na nowiu upiory zbierają się albo na łysej górze, albo na rozstajnych drogach. (…) Nieraz zdarzy się, że jakiś zabłąkany człowiek zajdzie na wertepy, usłyszy tam muzykę, śmiechy. krzyki. To diabły z upiorami tak hulają; gdy człowiek ma tyle przytomności, że się przeżegna, to może ujść cało; inaczej zginie, złe duchy zagubią go z duszą i ciałem.

Nic więc dziwnego, że istniało wiele sposobów na walkę z upiorem. Na pierwszy ogień szły zaklęcia, modły, magiczne rytuały mające zniechęcić złośliwą istotę do dalszego czynienia zła. Jeśli to nie pomagało, wówczas najstarsi mieszkańcy wsi w środku nocy odkopywali grób upiora i kładli mu na plecy sierp, a do ust guzy od sieraka co miało go pozbawić jego mocy. Jeśli i to nie poskutkowało, wtedy ucinali mu głowę i kładli ją między nogi. Wytoczoną przy okazji krew zbierano i mazano nią wrota przy wjeździe do wsi oraz drzwi chat stojących najbliżej owego wjazdu. Czasem tę krew pito wraz z wódką dla odstraszenia wszelkich nieczystych istot…

Wierzenia4

Wierzenia Bojków nie pomijały również samobójców, ani czarownic, których bardzo się obawiano. Samobójcy byli groźni ponieważ mogli zamienić się w upiory. Po samobójczej śmierci zabierano zatem ciało nieszczęśnika poza teren wsi i tam palono je na stosie. Prochy pośród okrutnych przekleństw i złorzeczeń rozsypywano na cztery strony świata w lesie lub na nieużytkach.

Przed czarownicą zabezpieczano się na różne sposoby. Uważano za nie zwykle kobiety starsze, bądź takie, które zanadto opiekowały się zwierzętami. W niektórych wsiach wierzono, że nie można kobiecie podejrzewanej o bycie czarownicą pokazywać mleka, ani masła, gdyż jeśli je zobaczy może sprowadzić nieszczęście i pozbawić daną krowę mleka. Gdzie indziej na progach stajni układano ostre przedmioty mające czarownicy nie dać dostępu do zwierząt.

Magia i świat natury

W wierzeniach Bojków świat magii przenikał się z otaczającą ich dziką, groźną i nieprzejednaną naturą. Magią posługiwano się na co dzień odprawiając przeróżne obrzędy i zabobony, świat natury dostarczał zaś ziół, metod lecznicwierzenia bojkówtwa i radzenia sobie z ranami, czy innymi przypadłościami.

Istniały zjawiska, przed którymi nie było ochrony, jak chociażby zaraza. Natomiast mniej groźne choroby leczyły tzw. „bisurkanie‚, czyli kobiety znające się na ziołach i innych metodach kuracji. Najbardziej powszechne na bojkowszczyźnie zioła to waleriana, mięta, dziurawiec, macierzanka, piołun…

Powszechne było leczenie za pośrednictwem „zamawiań” – zaklinań choroby. Korzystano również z leczenia krwią, np. dzieciom chorym na astmę dawano do wypicia z krwią z małych palców prawej ręki rodziców. Choremu na epilepsję zaś nacinano na krzyż mały palec.

Gdzie się podział ten świat?

Skąd to niezwykłe przywiązanie Bojków do świata nadprzyrodzonego? Co wyobraźni ludzi żyjących niegdyś w Bieszczadach podpowiadało te wszystkie niestworzone historie o upiorach, diabłach, czarownicach? Możliwe, że nawet dziś jesteśmy w stanie poznać odpowiedzi na te wszystkie pytania…

Zrozumie to ten, kto w mglisty, szary, zimowy dzień przechadzał się chociaż raz dawnymi bojkowskimi ścieżkami wśród dzisiejszych bieszczadzkich pustkowi. Spacerowi towarzyszy gęsty las, w którym w plątaninie drzew i krzewów nie widzimy nic dalej niż na parę metrów. Zarośla są ciemne, ponure. Zewsząd dobiegają dziwne odgłosy: tu coś skrzypnie, tam coś stuknie, gdzieś coś spadnie. W milczącej głuszy kołyszące się na wietrze drzewa skrzypią niepokojąco. W oddali słychać cichy szmer potoku. Człowiek jest w tym lesie tylko gościem. Królują tu drzewa o przedziwnych, powykręcanych pniach, tak charakterystyczne w Bieszczadach. Gdzieniegdzie spod ziemi łypią na nas wychodnie skalne tworzące zagłębienia, nory, jamy… Czy coś w nich mieszka?

Choć Bojków już w Bieszczadach nie ma, do dziś znajdziemy tu setki miejsc rodem jak ze scenerii filmowej – niesamowite formy tworzone przez naturę, pokrzywione, połamane drzewa na rozstajach dróg – tu nadal przy pełni księżyca harcują upiory… Zmieniły się czasy, odeszli żyjący tu niegdyś ludzie, ale nie zginęła pamięć o nich, o ich życiach, troskach, lękach i wierzeniach. Dziś już tylko od nas zależy czy ta pamięć nadal będzie trwała w Naszych Bieszczadach…

Older postsNewer posts
 Najnowsze wpisy 
  • 4 Pomysły na Ferie w Bieszczadach
  • Gdzie Najlepiej Jechać na Urlop w Bieszczadach?
  • Jak się spakować na wakacje w Bieszczadach?
  • 5 Pomysłów Na Lato w Bieszczadach
  • Bieszczadzkie Sacrum
 Popularne Wpisy 
bieszczadzkie szlaki
3 Najpiękniejsze Bieszczadzkie Szlaki Dla Każdego
173,904 odwiedzin
gdzie sie zatrzymac w bieszczadach
Gdzie Się Zatrzymać W Bieszczadach
102,263 odwiedzin
Co robic w Bieszczadach z dziecmi
Co Robić w Bieszczadach z Dziećmi – 7 Propozycji
101,416 odwiedzin
 Facebook 
Facebook
 Tagi 
PoradnikiBieszczady AktywnieHistoria BieszczadówAtrakcjeWycieczkiDawne wsieBojkowieEtnografiaNoclegiKryweŁopienkaSmolnik nad SanemCerkwieTworylneLutowiskaKirkut w LutowiskachBystreSolinaJezioro Solińskie
 Nasze Bieszczady 
  • O nas
  • Regulamin Sklepu
  • Polityka Prywatności
  • Współpraca
  • Kontakt
2015-2019 © Nasze Bieszczady
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Podczas pierwszej wizyty na stronie wyświetlana jest Ci informacja na temat stosowania plików cookies. Zaakceptowanie i zamknięcie tej informacji oznacza, że wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies zgodnie z postanowieniami polityki prywatności serwisu (link u dołu strony). Zgodę zawsze możesz wycofać, usuwając pliki cookies oraz zmieniając ustawienia plików cookies w Twojej przeglądarce. Pamiętaj jednak, że wyłączenie plików cookies może powodować trudności w korzystaniu ze strony, jak również z wielu innych stron internetowych, które stosują cookies. Dowiedz się więcej.