Nasze Bieszczady

  • Blog
    • Poradniki
    • Wycieczki
    • Historia
    • Atrakcje
  • Grupa Dyskusyjna
  • O Nas

Czy Warto Jechać w Bieszczady w Kwietniu?

Gallery16 marca 2017 2 komentarze BlogPoradniki

Czy Warto Jechać w Bieszczady w Kwietniu?

Gdy grube śniegu znikają powoli z połonin, lodowate zimowe wichry ustępują miejsca przyjemnym bryzom ciepłego powietrza, a niekończące się ciemności zamieniają się w coraz dłuższe dni wówczas wiemy, że w Bieszczadach na dobre zagościła wiosna. O ile w marcu być może jeszcze mało kto planuje wypad w te najpiękniejsze z gór o tyle niektórzy powoli zadają sobie już na przykład pytanie czy warto jechać w Bieszczady w kwietniu?

Miłośnicy Bieszczadów są podzieleni co do tego, która pora roku jest tutaj ich zdaniem najbardziej magiczna i kiedy najlepiej tu przyjechać. Wydaje się, że w takich opiniach niepodzielnie króluje jesień ze swoją feerią barw. Lato z kolei jest tą porą roku, która naturalną koleją rzeczy przyciąga w te strony największe rzesze turystów. Zima z roku na rok zdobywa coraz to więcej nowych zwolenników przybywających tu aby buszować w głębokim śniegu na połoninach, czy oddawać się np. skituringowi. A wiosna? No właśnie co z wiosną…

Wiosna przez wielu utożsamiana jest niejako „z automatu” z długim weekendem majowym. Miejscowi twierdzą zresztą, że ruch turystyczny o tej porze roku przewyższa nieraz ten znany z sezonu letniego. Po majówce następuję pewnego rodzaju spadek ilości przyjeżdżających. Więcej turystów pojawia się w tych stronach na Boże Ciało, a potem mamy już właściwie zaraz sezon letni. A gdyby tak w takim razie wybrać się w Bieszczady jeszcze na długo przed majówką? Czy wypad w Bieszczady w kwietniu jest dobrym pomysłem? Co nas tutaj wówczas czeka? O tym wszystkim poniżej!

Pogoda

Pogoda w Bieszczadach słynie ze swojej niezwykłej wprost zmienności i niestabilności. Potrafi ona zaskoczyć tu o każdej porze roku i zmienić się nieraz diametralnie w ciągu zaledwie kilku godzin. Obserwujemy to bardzo często sami po sobie – chyba jeszcze nie było takiej sytuacji, żeby prognozowana tutaj pogoda sprawdziła się w stu procentach. No ale w tym właśnie tkwi cały urok Bieszczadów…

Jeśli chodzi o aurę wczesną wiosną to należy stwierdzić, że jest ona tu dość stabilna. Stabilna i pozostawiająca wiele do życzenia, ma się rozumieć. Kto chce spędzić wypad w góry skąpany w promieniach słońca, a w trakcie górskich wędrówek nie chce sięgać co chwilę po kurtkę przeciwdeszczową, ten bez wątpienia powinien poczekać z wyjazdem do maja.

W kwietniu przyjeżdżamy tu w zgoła odmiennym celu. Ta pora roku bowiem to okres kiedy głęboko uśpiona natura budzi z wolna dopiero do życia. Rwące potoki unoszą na niziny ostatnie ślady zimy. Krzewy i trawy na łąkach noszą nadal oznaki spędzenie paru miesięcy pod ciężkimi zwałami śniegu. Spod zeszłorocznych liści gdzieniegdzie nieśmiało spozierają na nas zieloniutkie pączki.

Bieszczady w kwietniu

Powietrze jest mokre, pełne porannych i wieczornych mgieł. Po niebie nadal mocnymi podmuchami wiatru gnane są ciężkie chmury, a mżawka może pojawić się tu o każdej porze dnia i nocy. Kto nie lubi wilgoci, czy nie posiada grubszych ubrań nie powinien nawet myśleć o tym czy warto jechać w Bieszczady w kwietniu. Po tym wszystkim to napisaliśmy powyżej może pojawić się oczywiste pytanie: po co zatem zjawiać się tu o tej porze roku?

Bieszczady odwiedza się z wielu bardzo różnych powodów. Dla nas samych jest to kraina namacalnej wręcz magii rodem z opowieści dla dzieci. Objawia się ona nam na przeróżne sposoby – dostrzegamy ją w niezwykłej bieszczadzkiej historii, w możliwości odnajdywania drzemiących głęboko w gęstwinach bieszczadzkich dolin jej śladów, w nieposkromionej tutejszej naturze, a także właśnie w niezwykłym klimacie tworzonym przez bieszczadzką pogodę. A ona jest chyba najbardziej niesamowita właśnie wczesną wiosną. Kto w to nie wierzy ten powinien udać się na spacer lub przejażdżkę samochodem o zachodzie słońca jedną z Bieszczadzkich dolin gdy mgły spowijają dosłownie wszystko wokół, snują się leniwie po ziemi, a widoczność sięga paru metrów. Przy odrobinie szczęścia z bajkowych oparów wyłoni się wiekowa bieszczadzka cerkiew albo niedźwiedź…

Atrakcje

Bieszczady słyną z niemal niezliczonych tutejszych atrakcji. Jak mówi niejeden slogan reklamowy jest tutaj co robić gdy pada deszcz, gdy przyjeżdżamy z dziećmi, niemowlakiem, naszym czworonogiem czy na rowerze. I nie inaczej prezentując się nam Bieszczady w kwietniu. Choć pogoda może nie być najlepsza to możliwości spędzania wolnego czasu mamy tu bez liku. Do naszej dyspozycji jest właściwie wszystko co w Bieszczadach najlepsze i tylko od naszej pomysłowości zależeć będzie to, które atrakcje odwiedzimy.

Biorąc poda uwagę wspominaną już możliwą niepogodę możemy wybrać się samochodem na objazd miejsc związanych z historią Bieszczadów. Królować tu będą oczywiście bieszczadzkie cerkwie, dawne, zapomniane cmentarze i kapliczki, czy żydowskie kirkuty. Przy nieco lepszej aurze możemy wybrać się na spacer jedną z bieszczadzkich dolin do miejsc, w których tętniły niegdyś życiem wysiedlone po II wojnie światowej bojkowskie wsie.

Bieszczady w kwietniu

Z kolei jeśli pogoda dopisze, albo gdy nie straszna nam gorsza aura wówczas możemy wybrać się na górską wędrówkę jednym z przepięknych bieszczadzkich szlaków, a jest ich tutaj bez liku. O tej porze roku połoniny są już z reguły wolne od śniegu, a zatem do naszych przechadzek wystarczy jedynie nieco grubsza odzież i porządne buty. Po wycieczce możemy posilić się jednym z bieszczadzkich specjałów w którejś z tutejszych restauracji. Możemy też tam zostać na dłużej przy kubeczku grzańca…

Noclegi i dojazd

Bieszczady w kwietniu posiadają wiele unikalnych zalet, które staramy się tutaj uwypuklić. Kolejną z nich jest bez wątpienia duża łatwość znalezienia o tej porze noclegu w tych stronach. Jest to na tyle proste, że możemy się pokusić na rezerwację naprawdę w przysłowiowej „ostatniej chwili” dosłownie na kilka dni przed przyjazdem gdy w prognozach otworzy się okno pogodowe dające nadzieje na udany pobyt albo gdy po prostu nagle najdzie nas ochota na przybycie w te strony.

Bieszczady w kwietniu

Nie bez znaczenia jest także duża łatwość dojazdu w Bieszczady w kwietniu. Drogi, które latem są niezwykle zatłoczone lub wręcz po prostu nieprzejezdne o tej porze roku są właściwie puste. Nie musimy, tak jak latem, planować naszej podróży na środek nocy i możemy sobie pozwolić na wyjazd z miasta po pracy w czwartek czy nawet piątek. Inne środki transportu również nie są tak zatłoczone jak w sezonie letnim. Spotkamy w nich głównie miejscowych podróżujących z jednej miejscowości do drugiej.

Cisza i spokój

Powiedzieliśmy już powyżej o przeróżnych zaletach przyjechania w nasze ukochane góry wczesną wiosną. Co jednak w sposób szczególny sprawie, że Bieszczady w kwietniu to doskonały pomysł na weekend, długi weekend, czy nawet cały tygodniowy urlop? Odpowiedź może być tu tylko jedna – jest to, jak łatwo się domyśleć, cisza i święty spokój panujący tu o tej porze roku. Należy bowiem pamiętać, że kwiecień oprócz niezwykłej, tajemniczej i bajkowej pogody oraz niezliczonych atrakcji to także pustki na szlakach, w miejscowościach, restauracjach i pensjonatach – istny raj dla osób kochających ciszę i pragnących odsapnąć od codziennego zgiełku dużego miasta.

Bieszczady w kwietniu

Bieszczady w kwietniu – dobry pomysł?

Musimy podsumować jakoś ten krótki artykuł stąd pytanie o to czy wypad w Bieszczady w kwietniu to dobry pomysł, choć odpowiedź wydaje się jasna. Osobiście uważamy, że jest to jedna z najlepszych pór roku na odwiedziny w tych stronach pełnych magii i uroku. Sami z utęsknieniem czekamy każdego roku przedwiośnia aby móc choć na parę dni wyruszyć w dzikie ostępy bieszczadzkiego kresu. Już teraz marzymy o chłodnych porankach i mglistych wieczorach spędzonych na spacerach, zwiedzaniu atrakcji czy po prostu wypełnionych chwilą zadumy i relaksu na werandzie pensjonatu z kubkiem kawy w ręku. Sami nie możemy się doczekać!

Wiosna w Bieszczadach – 5 Pomysłów na Długi Weekend

Image3 marca 2017 2 komentarze BlogPoradniki
Wiosna w Bieszczadach

Wiosna w Bieszczadach – 5 Pomysłów na Długi Weekend

Wiosna w Bieszczadach jest przez wielu uważana za najpiękniejszą porę roku i najlepszy moment na odwiedziny w tych niezwykłych stronach. To właśnie wtedy tutejsze doliny pokrywa świeża zieleń młodziutkich pączków drzew i krzewów nieśmiało wyglądających pierwszych mocniejszych promieni światła po długiej i mroźnej zimie, zbocza wzniesień obsypuje biel kwiatów tarniny, a wysoko na połoninach panuje jeszcze martwota typowa dla chłodniejszych pór roku. Wiosna w Bieszczadach to także niesamowita, bajkowa wręcz aura. Doliny spowija gęsta mgła, często pada tu gęsty deszcz, a dni bywają ponure i pełne tajemniczego, posępnego uroku. Co zatem robić tu o tej porze roku, kiedy to pogoda de facto często nie jest najlepsza? Czy warto wybrać się w te strony, co zobaczyć i jak spędzać tu czas? O tym wszystkim piszemy poniżej! Mamy nadzieję, że te parę pomysłów przyda się Wam wiosną w Bieszczadach, chociażby w trakcie długiego weekendu!

Smolnik nad Sanem

Smolnik nad Sanem, a w szczególności znajdująca się tam przepiękna bojkowska cerkiew to jedno z tych magicznych miejsc w Bieszczadach, które nigdy się nie nudzą i do których niestrudzenie wracamy za każdym razem gdy jesteśmy w tych stronach. Przed okresem wysiedleń rdzennej ludności rusińskiej znajdowała się tu tętniąca życiem wieś, której centrum stanowiła zachowana do dzisiaj cerkiew. Świątynia przetrwała okres historycznej zawieruchy niemal w cudowny sposób i po dziś dzień jest jednym z ostatnich i nielicznych ocalałych niemych świadków dziejów tych ziem. Jest to przy tym jedyna w Polsce cerkiew tzw. archaicznego stylu bojkowskiego. Została ona także wpisana na listę zabytków UNESCO.

Miejsce to przyciąga jak magnes. Świątynia stoi na niewielkim wzniesieniu górującym nad przebiegającą nieopodal szosą, jest z niej zresztą dobrze widoczna. Otacza ją wieniec sędziwych drzew oraz pozostałości dawnego cmentarza z kilkoma wiekowymi nagrobkami. Spod cerkwi roztacza się wspaniały widok na okolicę. Sami uwielbiamy przybywać tu szczególnie właśnie wiosną o zachodzie słońca, kiedy to jego ostatnie promienie przeszywają pełne wilgoci powietrze i kładą się miękko na okolicznych wzniesieniach, na których do dziś rysują się lekko ślady dawnych pól uprawnych wysiedlonej wsi. Towarzyszy nam tu zawsze bardzo silny zapach wiekowego drewna, z którego skonstruowana została cerkiew. Gdy siedzimy przed nią na niewielkiej drewnianej ławeczce przed jej wejściem znikąd pojawia się mieszkający tu czarno-biały kot. Śmiejemy się zawsze, że to pewnie jakiś dobry duch opiekujący się tym miejscem…

Wiosna w Bieszczadach

Krywe i Tworylne

Krywe

Krywe i Tworylne to kolejne dwie nieistniejące wsie, które opiszemy razem z uwagi na fakt, że położone były obok siebie. Ich puste dziś tereny rozciągają się wzdłuż brzegów Sanu meandrującego malowniczo u południowych podnóży Otrytu. Wsie te wraz z przyległymi do nich przysiółkami były niezwykle ludne, znajdowały się tu dziesiątki wiejskich chat, dwory, cerkwie i inne zabudowania. Dziś niepodzielnie króluje tu przyroda i tylko nieliczne zachowane ślady świadczą o dawnej obecności ludzi na tym przysłowiowym „końcu świata”, do którego dostać się można jedynie pieszo po dość forsownym i długim marszu.

Do Krywego najłatwiej dostać się od strony Zatwarnicy. W przypadku wyboru tego wariantu dość znaczną część drogi możemy przebyć przy tym samochodem. Wchodząc na tereny dawnej wsi będziemy musieli de facto zejść nieco w dół do swego rodzaju niecki, w której królowało niegdyś Krywe. Domostwa usadowiły się wygodnie wzdłuż przepływającego przez nieckę potoku. Nad wsią królowało zaś wydatne wzniesienie, na szczycie którego znajdowała się piękna murowana cerkiew. To właśnie ona jako jeden z nielicznych śladów dawnej ludzkiej osady w tym miejscu przetrwała do naszych czasów w stosunkowo dobrym stanie. Malownicza ruina świątyni otoczona wiekowymi drzewami nadal zdobi majestatycznie wzgórze dominujące nad otoczeniem. W jej sąsiedztwie znajdziemy także dzwonnicę oraz dawny bojkowski cmentarz.

Jest to jedno z tych miejsc, w których nasza wyobraźnia działa na zwiększonych obrotach. W naturalny sposób na myśl cisną nam się tutaj obrazy tego, jak kiedyś musiało tu wyglądać życie. Wyobrażamy sobie zatem na przykład mieszkańców wsi podchodzących w zimowy, mroźny wieczór po stromych zboczach wzniesienia do cerkwi ze swoich chat aby później tłoczyć się we wnętrzu niewielkiej cerkwi przy bladym świetle świec i wznosić modły. Oczami wyobraźni widzimy twarze mieszkańców tych stron, próbujemy sobie uzmysłowić o czym musieli myśleć, czym żyć, o czym marzyć… Ciarki na plecach gwarantowane!

Wiosna w Bieszczadach

Tworylne

Tworylne to wieś leżąca nieopodal Krywego, oddzielona od niego niewielkim przysiółkiem o nazwie Tworylczyk. Właściwie trudno jednoznacznie powiedzieć, która z tych dwóch wsi – Krywe czy Tworylne – jest dziś miejscem bardziej niesamowitym, pełnym tajemnic i działającym na naszą wyobraźnię. Po Tworylnym zostało do dzisiaj chyba jeszcze mniej śladów niż po Krywym. Dodatkowo w Tworylnym, w odróżnieniu od Krywego, nie znajdziemy dziś żadnych zamieszkanych zabudowań. Swoje rządy sprawuje tu przyroda. Centrum dawnej wsi zajmuje pokaźne rozlewisko spowodowane przez urzędujące tu bobry. Nie będzie także niczym nadzwyczajnym spotkanie tu stada żubrów czy niedźwiedzia. W gęstwinie krzewów i drzew odnajdziemy za to wiele śladów dawnego układu osady.

Chyba największe wrażenie robi cmentarz ukryty w kępie drzew i poplątanych krzewów – jego odnalezienie za pierwszym razem jest nie lada wyzwaniem. Nieopodal cmentarza rysuje się wyraźnie dawna aleja dworska prowadząca do miejsca, w którym znajdowała się niegdyś cerkiew oraz dwór. Uważne oko odnajdzie w okolicy wiele śladów po tych budowlach. Po drugiej stronie rozlewiska wśród wysokich traw dostrzeżemy ruiny zabudowań dworskich oraz piękną, dawną aleję dworską wysadzaną lipami. Podobnie jak w Krywym, także i tutaj, nie sposób nie zapytać o to jak kiedyś musiało wyglądać tu życie i dlaczego historia upomniała się o los ludzi zamieszkujących te tak odległe strony.

Wiosna w Bieszczadach

Dwernik Kamień

Dwernik Kamień to kolejna propozycja na naszej liście ciekawych możliwości jakie oferuje nam wiosna w Bieszczadach. O ile wcześniejsze punkty odnosiły się przede wszystkim do niezwykle bogatej i ciekawej bieszczadzkiej historii, która jest w centrum naszych osobistych głównych zainteresowań, o tyle kolejne będą mówiły więcej o bieszczadzkich szlakach i górskich wędrówkach. To przecież one w znacznej mierze przyciągają tu co roku tłumy turystów. No właśnie, tłumy…

Bieszczady cieszą się rosnącą z roku na rok popularnością co sprawia, że tutejsze szlaki stają się coraz bardziej zatłoczone. W szczycie sezonu letniego coraz trudniej jest w związku z tym o znalezienie ustronnego, wolnego od innych turystów miejsca. I tu właśnie z pomocą przychodzi nam Dwernik Kamień. Szczyt ten nie jest jeszcze tak bardzo oblegany jak np. połoniny, jego zdobycie jest stosunkowo proste, a nie wiedzieć czemu mało znany widok ze szczytu przyprawia o zawrót głowy. Każdy kto kocha dziewiczą przyrodę i niczym niezmącony spokój zakocha się w ścieżce historyczno-przyrodniczej biegnącej na szczyt Dwernika. Jej ciekawym urozmaiceniem będzie możliwość podziwiania pozostałości okopów z czasu I wojny światowej, które jak wiele innych śladów bieszczadzkiej historii skłaniają do refleksji i zadumy nad bezsensownym rozlewem krwi w przeszłości w tych przepięknych stronach.

Wiosna w Bieszczadach

Chatka Puchatka

Jeśli tematem naszego artykułu jest wiosna w Bieszczadach to nie może w nim oczywiście zabraknąć Chatki Puchatka, czyli kultowego już schroniska położonego na Połoninie Wetlińskiej. Miejsce to, choć często zatłoczone, jest jednym z tych, które koniecznie należy „odhaczyć” chociaż raz w życiu będą w Bieszczadach. Posiada ono niepowtarzalny klimat i zawiera w sobie ogromną porcję powojennej bieszczadzkiej historii. Spod stóp schroniska roztacza się wspaniały widok właściwie we wszystkich kierunkach. Doskonałym pomysłem będzie spędzenie tutaj nocy, obserwowanie wschodów i zachodów słońca. Wiosną w Chatce panuje przy tym mniejszy tłok niż latem, a co za tym idzie to właśnie ta pora roku może się okazać najlepsza na odwiedzenie tego magicznego miejsca.

Wiosna w Bieszczadach

Tarnica

Wiosna w Bieszczadach to nie tylko możliwość zwiedzania historycznych miejsc, czy odwiedziny w górskich schroniskach, to także początek sezonu wysokogórskich wycieczek. A jeśli o nich mowa to nie możemy pominąć Tarnicy – królowej Bieszczadów. Szczyt ten możemy zdobyć na kilka sposobów, przy czym szlakiem najpopularniejszym, chociaż nie koniecznie łatwym, jest chyba ten z Wołosatego. Tarnica jest najwyższym szczytem polskich Bieszczadów, należy także do korony Polski, a co za tym idzie każdy szanujący się, poważny turysta powinien go zdobyć choć raz w życiu. Tarnica oferuje wspaniały widok na otaczające je masywy i daleki wgląd w Karpaty ukraińskie. Szczyt, podobnie jak Chatka Puchatka, wiosną nie jest tak oblegany przy tym jak latem.

Wiosna w Bieszczadach

Wiosna w Bieszczadach jest super!

Wszystko co piszemy powyżej ma na celu przekonanie Cię, że wiosna w Bieszczadach jest super! Warto przy tym zaznaczyć, że ta pora roku oferuje nam kilka swoich obliczy. Czym innym będzie bowiem przybycie w Bieszczady wczesnym przedwiośniem gdy w górach zalegają jeszcze ostatnie śniegi, czym innym okres marca-kwietnia pełny mgieł i częstych opadów deszczy, a jeszcze czym innym np. w tytułowy długi weekend majowy, kiedy to pogoda będzie już bardziej przypominała lato. To właśnie okres długiego weekendu wydaje się doskonałym pomysłem na wypad w te najpiękniejsze z gór. Możemy wówczas cieszyć się już bardzo sprzyjającą aurą, szlaki nie są jeszcze tak bardzo zatłoczone i łatwiej tu o nocleg niż w okresie letnim. Nasz krótki artykuł oczywiście nie wyczerpuje wszystkich możliwości co do tego, co warto zobaczyć czy robić w Bieszczadach wiosną, ale mamy nadzieję, że okaże się pomocny przy planowaniu wiosennego wypadu w góry. My sami już też taki planujemy – do zobaczenia na szlaku!

5 Zasad Jak Dbać o Bezpieczeństwo w Bieszczadach

Image25 stycznia 2017 BlogPoradniki
Bezpieczeństwo w Bieszczadach

5 Zasad Jak Dbać o Bezpieczeństwo w Bieszczadach

Pytania o bezpieczeństwo w Bieszczadach wracają co roku jak bumerang w okresie zimowym gdy góry pokrywa gruby, trudny do przebycia śnieg ale stosunkowo często zdarzają się także nieraz latem. Po części wynika to zapewne z faktu, że Bieszczady nadal uważane są za bardzo odległą, dziką i tajemniczą krainę. O ile turyści wiedzą mniej więcej czego się spodziewać np. w znanych niemal wszystkim Tatrach, o tyle Bieszczady jawią się im jako miejsce zupełnie, nowe, nieznane i nieraz pełne niebezpieczeństw. Wrażenie takie mogą dodatkowo podsycać, często wyrwane z kontekstu, medialne doniesienia o bieszczadzkich niedźwiedziach, żmijach i innych rzekomo czyhających tu na przyjezdnych niebezpieczeństwach. Z drugiej strony obawy o nasze bezpieczeństwo w Bieszczadach w okresie zimowym kiedy to tutejsza aura bywa nieprzewidywalna, a klimat bardzo surowy wydają się bardzo uzasadnione. Spróbujmy zatem przyjrzeć się wspólnie temu problemowi i pokusić o parę porad.

#1 Przygotowania

Chyba każdy z nas zna widok Pań wchodzących tuż przed burzą latem na Tarnicę w kozaczkach i futrach, grup studentów w klapkach szturmujących połoniny, czy piechurów przemierzających wielokilometrowe szlaki bez plecaków, kurtek czy prowiantu. Naprawdę trudno zrozumieć co powoduje ludźmi postępującymi w ten sposób. Czy wydaje im się, że górska wycieczka to zwykła przechadzka niczym po deptaku? Czy nigdy nie byli w górach? Czy nie mają pojęcia co robią? Trudno powiedzieć, jedno jest pewne: nie ma to nic wspólnego z jakimikolwiek przygotowaniami. Tymczasem jeśli chcemy zadbać odpowiednio o nasze bezpieczeństwo w Bieszczadach musimy poświęcić chociaż chwilę na przygotowanie naszej wyprawy w góry. Niezależnie od tego, czy lubimy ten element naszych wyjazdów, czy nie, musimy zaplanować parę podstawowych rzeczy. Wyjazd w góry nie może bowiem odbyć się bez przygotowań!

Jak się zatem do tych przygotowań zabrać? Nieco inaczej sprawa będzie się przedstawiała w szczycie sezonu wakacyjnego, a także wiosną i jesienią, a zupełnie inaczej zimą. Latem, gdy w Bieszczadach króluje słoneczna pogoda z jedynie przelotnymi opadami czy burzami, wszystko czego nam trzeba to wybranie dogodnego dla nas górskiego szlaku, zaopatrzenie się w mapę, ubranie przeciwdeszczowe i lekki prowiant na drogę. Podobnie będzie wyglądało nasze przygotowanie wiosną czy jesienią. Zimą jednak warunki w górach robią się skokowo o wiele trudniejsze. Przebycie tego samego fragmentu górskiej ścieżki może nam zabrać dwa razy więcej czasu niż latem, a co za tym idzie również i dystans, który pokonamy będzie dwa razy mniejszy. Musimy także pamiętać o tym, że dzień kończy się o wiele wcześniej, a na szlaku towarzyszyć nam będzie dokuczliwe zimno. Słowem, zimą musimy do naszych przygotowań przyłożyć się o wiele lepiej niż o innych porach roku. Zobaczmy zatem jak!

Bezpieczeństwo w Bieszczadach

#2 Ubiór + akcesoria

Powiedzieliśmy już parę słów o ubiorze na wiosnę, lato, czy jesień. W tym okresie roku musimy zadbać o posiadanie porządnych, górskich butów za kostkę (żadnych japonek, ani balerinek!) i nieprzemakalnej odzieży na wypadek deszczu. Do obowiązkowego, chociażby niewielkiego plecaka, zabieramy coś „na ząb” na drogę i dużą ilość napojów (spalone słońcem połoniny jak nic innego przysparzają turystę o pragnienie). I tutaj właściwie cała filozofia się kończy. Sprawy mają się zgoła inaczej jeśli chcemy zadbać o nasze bezpieczeństwo w Bieszczadach zimą.

Wbrew pozorom bowiem, Bieszczady w okresie zimowym stają się dość trudnymi górami. Dzieje się tak ze względu na częste i niezwykle obfite opady śniegu w tych stronach. Po kilkudniowej zadymce nie będzie niczym nadzwyczajnym jeśli w drodze na bieszczadzkie szczyty będziemy najpierw brodzić po kolana w śniegu w lesie, a po wyjściu z niego na połoninę okaże się, że tutaj biały puch sięga nam do pasa. Nieodzowne wówczas mogą się okazać rakiety śnieżne, a na pewno zawsze bardzo pomocne będą raki.

Zaskoczeniem nie będą również nagłe zmiany i załamania pogody powodujące nagłe przejście od pełnego słońca do śnieżnej burzy. Typowe są także znaczące zmiany temperatury. To właśnie one nastręczają nam bardzo często poważnych problemów jako, że wpływają na to jak powinniśmy się ubrać. Zimą okazuje się, że jednym z głównych problemów jest to, aby się w górach nie przegrzać i nie przepocić. Często przy niskich, zmieniających się temperaturach jest to dość trudne do osiągnięcia.

Sami polecamy następujący zestaw ubrań na zimę. Obowiązkowa będzie ciepła, wełniana bielizna termiczna. Na nią zakładamy goretexowe, zimowe spodnie trekkingowe, a na górę bezpośrednio cienką puchową kurtkę. Taki zestaw chroni nas przed zimnem i zapobiega przegrzaniu przy niewielkim mrozie. W razie większego spadku temperatury pod puchową kurtkę zakładamy cieńszy, bądź grubszy polar. Jeśli na połoninie dodatkowo zaskoczy nas mocny wiatr, wówczas na polar i puchową kurtkę zakładamy dodatkowo kurtkę z membraną – taki zestaw sprawia, że jesteśmy „nie do ruszenia” przy nawet mocno ekstremalnych warunkach. Oczywistym uzupełnieniem będą rękawiczki oraz czapka lub kominiarka. Zimą na połoninach bardzo dobrze sprawdzają się także narciarskie gogle.

Z dodatkowych akcesoriów wiosną, latem i jesienią zabieramy ze sobą kijki trekkingowe z gumową stopką. Zimą pozbywamy się stopki, a w zamian zaopatrujemy w duże, śnieżne talerzyki. Konieczne będzie także skrócenie kijków – brodząc w śniegu po kolana będziemy wbijać je znacznie wyżej niż latem, kiedy to jedynie opieramy się nimi o o podłoże. Zimą do akcesoriów niezwykle ułatwiających wędrówki należą wspomniane już raki oraz ewentualnie rakiety. Jeśli chodzi o raki to sami polecamy normalne, duże, taternickie raki, a nie popularne w ostatnim czasie „raczki”. W naszym odczuciu „raczki” są dobre na przechadzkę po oblodzonej ścieżce w dolinie, w górach natomiast gdzie przyjdzie nam się zmagać z mocno nachylonymi i zaśnieżonymi szlakami najlepsze są raki o dużych kolcach (nie ma przy tym znaczenia, czy będą to raki paskowe, koszykowe, półautomatyczne czy automatyczne). Rakiety zaś przydadzą się nam najbardziej w szczytowych partiach szlaków, w których bez nich niejednokrotnie co parę kroków będziemy się zapadać po uda w miękkim puchu.

Bezpieczeństwo w Bieszczadach

#3 Nawigacja

Temat nawigacji w górach budzi nieraz wiele dyskusji i emocji jako, że turystyczni puryści uważają, iż do poruszania się po górskich szlakach wystarczy jedynie mapa i ewentualnie kompas, a kto nie zna podstawowych zasad nawigacji, ten w ogóle nie powinien wyruszać w góry. O ile takie podejście wydaje się uzasadnione wiosną, latem, czy jesienią kiedy to faktycznie w większości przypadków trudno sobie wyobrazić zgubienie dobrze oznakowanego szlaku, o tyle zimą sprawa przedstawia się diametralnie inaczej. Gdy góry pokryje gęsty, głęboki puch ukrywający wszelkie elementy terenu pozwalające na orientację może okazać się, że miejsce, które znamy doskonale z lata będzie dla nas całkowicie obce. Z doświadczenie wiemy, że nieraz przejście dosłownie 300 metrów w śniegu może wystarczyć aby przypadkowo zejść ze szlaku i się zgubić.

Z tego właśnie względu dbając o bezpieczeństwo w Bieszczadach zimą nie wyruszamy w góry bez dobrej nawigacji GPS. Ważne przy tym aby było to urządzenie z możliwością wgrania mapy, która pozwala na dokładną orientację w terenie oraz aby posiadało elektroniczny kompas działający niezależnie od tego, czy jesteśmy w ruchu, czy nie. Latem GPS zabieramy ze sobą głównie w celu zanotowania „śladu” naszej wycieczki i do zarchiwizowania jej statystyk. Urządzenie to, po wcześniejszym przygotowaniu trasy w komputerze, w ciekawy sposób pozwala także mierzyć odległość i pozostały czas do końca wycieczki czy jej punktów pośrednich. Na bieżąca korzystamy przy tym raczej wyłącznie z tradycyjnej mapy, a kompas zabieramy ze sobą na wypadek sytuacji awaryjnej.

Bezpieczeństwo w Bieszczadach

#4 Prowiant

O prowiancie wspomnieliśmy już kilka słów wyżej. Tutaj znów poza okresem zimowym obowiązuje duża dowolność i właściwie jedyne o czym musimy pamiętać to zabranie dużej ilości płynów. Zimą natomiast do tematu musimy podejść nieco bardziej metodycznie. Sami zabieramy ze sobą zwykle po ok 1,5 litra napoju izotonicznego na podejście, wodę oraz herbatę w termosie na fragment szczytowy. W plecaku nie może zabraknąć kanapek, czy bananów oraz obowiązkowego źródła energii w postaci czekolady czy batonów energetycznych. Wszystko to w teorii może się wydawać błahostką i zbyteczną nadgorliwością. Kto jednak został zaskoczony w górach przez śnieżną zadymkę czy lodowaty wiatr, ten na przyszłość z pewnością będzie pamiętał jak ważny jest w górach właściwy bilans energetyczny.

Bezpieczeństwo w Bieszczadach

#5 Komunikacja

Ostatnio z punktów na naszej liście będącej odpowiedzią na pytanie o to jak dbać o bezpieczeństwo w Bieszczadach to komunikacja. Jest to kolejny z punktów wydawałoby się oczywistych, jednak czy nie jest oczywistym, że w góry nie należy wybierać się w klapkach albo kozakach? Jest! A czy ludzie chodzą tak w góry? Oczywiście, że tak! Czy historia zna przypadki, kiedy to zrozpaczona matka wzywała GOPR aby poszukiwał zaginionej córki, a tymczasem odpoczywała sobie ona spokojnie w schronisku zapomniawszy o włączeni telefonu? No jasne, że tak! Może zatem warto powiedzieć kilka słów o komunikacji, bez której wyruszanie w góry jest znaczącą lekkomyślnością.

Bieszczady, wbrew temu co się powszechnie uważa, to góry dość wymagające, obfitujące w długie szlaki i nagłe zmiany pogody. Wybierając się zatem nawet na pozornie krótką górską przechadzkę w środku lata obowiązkowo zabieramy ze sobą naładowany telefon komórkowy. Przed wyruszeniem dobrze jest zapisać sobie w kontaktach telefon do GOPR (601 100 300 lub 985). Jeszcze lepszym posunięciem będzie instalacja aplikacji Ratunek, która w niezwykle łatwy sposób umożliwia kontakt z ratownikami i odnalezienie poszkodowanego. W uzupełnieniu do nawigacji GPS, bądź w przypadku jej braku, dobrze zapoznać się z usługą geolokalizacji w naszym telefonie. Przed wyruszeniem w góry nie mniej ważnym będzie powiadomienie bliskich o planie naszej wycieczki.

Bezpieczeństwo w Bieszczadach

Czy trudno dbać o Bezpieczeństwo w Bieszczadach?

Na zakończenie chcielibyśmy, niejako w formie podsumowania, odpowiedzieć na pytanie czy trudno jest zadbać o nasze bezpieczeństwo w Bieszczadach? Po wszystkim co zostało napisane powyżej można być może odnieść wrażenie, że jest to niełatwe zadanie – nic bardziej mylnego! Jedyne co próbujemy tutaj, jak i w innych naszych tekstach, przekazać to to, że odpowiednie zatroszczenie się o bezpieczeństwo w górach, podobnie jak wiele innych rzeczy, wymaga po prostu odpowiedniego przygotowania. Nie jest to ani trudne, ani nawet specjalnie czasochłonne. Wystarczy, że poświęcimy temu kilka chwil namysłu, a nasz wypad w góry choćbyśmy zostali w nich złapani przez paskudne warunki pogodowe zakończymy szczęśliwie i z wielkim uśmiechem na ustach!

4 Zimowe Atrakcje w Bieszczadach, Które Pokochasz

Gallery7 stycznia 2017 BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Poradniki

4 Zimowe Atrakcje w Bieszczadach, Które Pokochasz

Zimowe atrakcje w Bieszczadach co roku przyciągają w te strony coraz to większe rzesze turystów. Nic w tym dziwnego. Bieszczady przecież znane są jako góry dające niemal nieskończone możliwości spędzania wolnego czasu. Z całego kraju ściągają tu miłośnicy górskich wędrówek. Nie będzie się tu także nudziła rodzina odwiedzająca Bieszczady z dziećmi, a nawet z niemowlakiem. Coś dla siebie znajdą osoby przybywające z czworonogiem, czy na rowerach. Słowem w Bieszczadach nie sposób się nudzić. Zawsze znajdziemy tu coś dla siebie, nawet jeśli pada deszcz.

To samo dotyczy pór roku. Wielokrotnie czytelnicy naszego bloga zadają nam pytanie o to, która pora roku jest najlepsza na odwiedziny w Bieszczady. Wydawało by się, że najbardziej logiczną odpowiedzią jest lato. Nie w Bieszczadach! To tu każda pora roku (ba, nawet każdy miesiąc!) mają nam do zaoferowania coś zupełnie unikalnego i niemożliwego do odnalezienia w innym czasie w ciągu roku. To właśnie dlatego sami staramy się odwiedzać Bieszczady tak często, jak to możliwe. Nie inaczej jest i z zimą – według niektórych to de facto właśnie ta pora roku jest tu najbardziej magiczna i interesująca. To właśnie wtedy tysiące turystów z całego kraju ściąga w ten odległy zakątek Polski aby cieszyć się śniegiem i niezwykłą zimową aurą. Przyjrzymy się zatem jakie zimowe atrakcje w Bieszczadach na nich czekają!

#1 Górskie wycieczki

Dla wielu turystów zimowe atrakcje w Bieszczadach to przede wszystkim zimowe górskie szlaki. Nie ma w tym nic dziwnego, Bieszczady słyną przecież z wyjątkowych szlaków grzbietami niemożliwymi do znalezienie nigdzie indziej w naszym kraju połonin. Przy odpowiednim przygotowaniu właściwie wszystkie z nich dostępne są również zimą, stąd tak duże zainteresowanie nimi. Pewnie dlatego też w okresie Świąt Bożego Narodzenia czy ferii zimowych na szlakach spotykamy bardzo wielu piechurów.

Bieszczady zimą to kompletnie nowa, kolejna, nieznana nam dotąd odsłona tych wspaniałych gór. Kto przyjeżdża tu po raz pierwszy o tej porze roku poczuje się jakby wkraczał w nowy, nieznany dotąd świat. Dojazd do miejscowości położonych w sercu gór może być utrudniony przez wielkie zaspy śniegu. Również w górach wszystko jest doszczętnie przykryte grubą warstwą puchu. Szlaki bywają nieprzetarte, łatwo o zbłądzenie, a na połoninach nie będzie niczym dziwnym śnieg sięgający nam do pasa.

Góry o tej porze roku oferują istny spektakl rodem z krainy lodu. Niższe warstwy lasu toną w metrowych zaspach śniegu, wyższe zdobi szadź rodem z bajki. Pokrywa ona każdą najmniejszą gałązkę drzew i krzewów skrząc się bajecznie w bladych promieniach słońca. Partie szczytowe to już istna lodowa pustynia. Towarzyszą nam tu przedziwne formy wytworzone w trakcie zamieci przez śnieg i wiatr, a właściwie jedynym dominującym i otaczającym nas ze wszystkich stron kolorem jest biały.

Zimowe atrakcje w Bieszczadach

#2 Narty

Bieszczady co roku przeżywają największy najazd w okresie długiego weekendu majowego, Bożego Ciała oraz większości wakacji. Co roku jednak także zimowe atrakcje w Bieszczadach przyciągają coraz więcej przyjezdnych. Tak też dzieje się z miłośnikami narciarstwa. Lokalni włodarze pracują nad tym aby w Bieszczady co roku przybywało coraz więcej miłośników białego szaleństwa. Powstają nowe wyciągi, stoki przygotowane dla narciarzy i odpowiednia infrastruktura. Bieszczadom nadal oczywiście daleko do chociażby Zakopanego ale widoczny jest trend wzrostu zainteresowania narciarstwem w tych stronach.

Zimowe atrakcje w Bieszczadach

#3 Skitouring

Swoistą odmianą narciarstwa, a zarazem remedium na braki w bieszczadzkiej infrastrukturze narciarskiej jest zdobywający w ostatnim czasie olbrzymią popularność skitouring. Jest to forma narciarstwa wydawałoby się szyta na miarę na potrzeby Bieszczadów, a góry te wydają się wprost stworzone do aktywnego wypoczynku w ten właśnie sposób. Czym zatem jest skitouring?

Skitouring jest swoistym połączeniem narciarstwa biegowego i klasycznego. Narciarz wyposażony w specjalnie do tego przystosowane narty skitourowe jest w stanie samodzielnie „wejść na nartach” dosłownie wszędzie gdzie go tylko oczy poniosą. Specjalnie skonstruowana powierzchnia ślizgowa nart skitourowych daje bowiem możliwość stawiania w nich kroków pod górę, nawet o bardzo stromych zboczach i ich zdobywanie w ten sposób bez niebezpieczeństwa niekontrolowanego zjechania w dół. Dopiero na szczycie, w wybranym przez siebie miejscu, narciarz przystosowuje odpowiednio narty i od teraz może już na nich zjeżdżać w tradycyjny sposób.

Jak widzimy sport ten wydaje się stworzony na potrzeby Bieszczadów. Nie ma tu zbyt wielu wyciągów narciarskich czy przygotowanych stoków, zatem samodzielne zdobywanie gór i późniejsze z nich zjazdy na nartach wydają się wymarzoną możliwością! Co roku widzimy jakiej popularności nabiera skitouring. Na szlakach spotykamy coraz więcej osób pnących się mozolnie pod górę z nartami przymocowanymi do nóg. Wydaje się, że ten trend zagości w Bieszczadach na dobre…

Zimowe atrakcje w Bieszczadach

#4 Zabytki

Dla osób, które nie chcą wybierać się w góry zimą, a zastanawiają się jakież to zimowe atrakcje w Bieszczadach na nie czekają pozostaje jeszcze jedna, nie mniej ciekawa możliwość. Bieszczady posiadają przecież tak bogatą i ciekawą historię, po której do naszych czasów zachowało się wiele śladów, że możemy spokojnie nawet i cały zimowy wyjazd przeznaczyć na oglądanie bieszczadzkich zabytków. Mało tego, to właśnie zimą duża część z nich prezentuje się chyba najbardziej magicznie. Miejsca takie jak cerkiew w Łopience, cerkiew w Smolniku nad Sanem, czy żydowski kirkut w Lutowiskach będą wyglądały naprawdę niesamowicie właśnie przykryte grubym kobiercem śniegu.

Świetną przygodą może być już sama wyprawa chociażby samochodem tzw. wielką pętlą bieszczadzką od jednego zabytku do drugiego. Trasa ta jest bardzo widokowa, a pokryta śniegiem i w wielu miejscach ciężka do pokonania dostarczy całej rodzinie nie lada emocji. Nieco odważniejszym i rządnym ruchu można polecić zimowy spacer na tereny jednej z wielu nieistniejących dziś wsi wysiedlonych po okresie II wojny światowej. To tu na pustych polach bieszczadzkich dolin, gdzie dziś niepodzielnie króluje przyroda w gęstwinie drzew i pod grubą warstwą śniegu odnajdziemy dawne cerkwisko czy zapomniany przez Boga i świat stary cmentarzyk… Tutaj naprawdę można się poczuć odkrywcą!

Zimowe atrakcje w Bieszczadach

Zimowe atrakcje w Bieszczadach dla każdego

Bieszczady to prawdziwie magiczna kraina oferująca setki możliwości spędzania czasu o każdej porze dnia i roku. Nie zawiodą nas także zimowe atrakcje w Bieszczadach. Kto planuje wyjazd na Święta Bożego Narodzenia, ferie zimowe, czy po prostu zimowy weekend, ten zdecydowanie powinien pomyśleć o Bieszczadach. Odpowiedź bowiem jest tylko jedna – w Bieszczady naprawdę warto jechać zimą! To tu, choć na kilka dni, uciekniemy od przytłaczającej nas na co dzień cywilizacji, zagubimy się na trochę wśród wzgórz, dzień spędzimy radośnie na śniegu, a wieczorem ogrzejemy się przy kominku. Czego chcieć więcej?

Zimowa Turystyka w Bieszczadach – Jak Się Do Niej Przygotować?

Gallery4 stycznia 2017 BlogPoradniki

Zimowa Turystyka w Bieszczadach – Jak Się Do Niej Przygotować?

Zimowa turystyka w Bieszczadach z roku na rok zdobywa coraz więcej zwolenników i zainteresowanych. Coraz więcej osób rozważa zimową wyprawę w Bieszczady, zastanawia się jak się do niej przygotować oraz czego się spodziewać na miejscu. Turystów znających Bieszczady z innych pór roku interesuje to jak ich ulubione góry będą wyglądały pokryte głębokim puchem śniegu zimą, która przez wielu jest uważana za najbardziej bajkową, ale i ekstremalną, porę na odwiedziny w tych stronach. Dziś postaramy się zatem odpowiedzieć na kilka pytań mogących pojawić się gdy zastanawiamy się czy zimowa turystyka w Bieszczadach jest dla nas. Zapraszamy do lektury!

Kiedy jechać?

Na łamach naszego bloga wielokrotnie podkreślamy, że to co w Bieszczadach urzeka nas chyba najbardziej to niezwykła zmienność tych przepięknych stron. Bieszczady to przecież góry zajmujące stosunkowo nieduży obszar, a zatem odwiedzając je często de facto zwiedzamy te same, znane nam już strony. Dla kogoś kto nigdy nie był w Bieszczadach takie ciągłe wyjazdy w okolice, które już znamy mogą wydawać się śmiertelnie nudne i rutynowe. Nic bardziej mylnego. To właśnie tutaj w grę wchodzi wspomniana już zmienność Bieszczadów – to ona powoduje, że dosłownie te same miejsca możemy odwiedzać bez końca o różnych porach roku, dnia, czy przy różnej pogodzie i czuć się tak, jakbyśmy byli w zupełnie nowym dla nas otoczeniu.

W Bieszczadach zmienne jest dosłownie wszystko. Niesamowicie dynamiczna i nieraz bardzo zaskakująca jest tu pogoda, potrafiąca zmienić się o 180 stopni dosłownie w kilkadziesiąt minut. Zmienna jest aura, nastrój panujący w bieszczadzkich dolinach czy na połoninach. Przede wszystkim jednak niezwykłą zmiennością charakteryzuje się tu przyroda w zależności od pory roku, o jakiej odwiedzamy te strony. My sami staramy się przyjeżdżać w Bieszczady co najmniej co 3-4 tygodnie i choć nieraz naprawdę nie mamy siły na pokonanie setek kilometrów drogi to zawsze po dotarciu na miejsce czujemy, że nasz trud został wynagrodzony i po raz kolejny w Bieszczadach znajdujemy coś, czego wcześniej nie widzieliśmy.

Zimowa turystyka w Bieszczadach

Nie inaczej jest z zimą w Bieszczadach. Kto był tutaj wiosną, latem lub jesienią może myśleć, że już nic go nie zaskoczy. I znów będzie się mylił. Bieszczady zimą to po raz kolejny zupełnie nowa odsłona tych stron, inna niż pozostałe pory roku, posiadająca swój własny, niepowtarzalny urok i oferująca zupełnie nowe możliwości spędzania wolnego czasu. Kto raz przyjedzie w Bieszczady zimą, ten bez wątpienia będzie chciał co roku wracać tu właśnie wtedy, gdy góry te drzemią przysypane grubą warstwą śniegu.

No właśnie, to znaczy kiedy dokładnie? To zależy od pogody w danym roku. Chcąc cieszyć się grubą pokrywą śnieżną w Bieszczadach musimy dokładnie śledzić doniesienia pogodowe. W ostatnim czasie bywają lata, że śniegu w Bieszczadach niestety niemalże nie ma w ogóle i „złapanie” takiego momentu kiedy śnieg jest może okazać się trudne. W innych latach z kolei bywa i tak, że gruby śnieg zalega w górach już od początku listopada. Najbezpieczniejsza będzie naszym zdaniem próba przyjazdu w Bieszczady w okolicach Świąt Bożego Narodzenia lub w okresie stycznia-lutego. To właśnie wówczas mamy największą szansę na to, że w zastaniemy w górach świeży i głęboki puch.

Jak jechać?

Pragnąc aby zimowa turystyka w Bieszczadach przyniosła nam jak najwięcej uciechy parę słów uwagi należy poświęcić również temu jak dojedziemy w nasze ulubione góry zasypane śniegiem. Okazuje się bowiem, że bieszczadzki klimat zimą może być tak surowy, że nawet dotarcie do naszej ulubionej miejscowości położonej głęboko w górach może nastręczać nie lada problemów.

Tutejsze drogi bywają tak mocno zasypane, że musimy zadbać o nasze bezpieczne dotarcie do miejsca noclegowego. Wydaje się, że raczej obowiązkowe jest posiadanie łańcuchów śnieżnych w naszym aucie. Bez nich pokonanie miejsc takich jak np. Przełęcz Wyżna może być utrudnione, czy wręcz niemożliwe. Idealnym rozwiązaniem będzie wyprawienie się o tej porze roku w Bieszczady samochodem z napędem na cztery koła albo najlepiej autem terenowym.

Zimowa turystyka w Bieszczadach

Co zabrać ze sobą?

Zimowa turystyka w Bieszczadach pozostawi w naszej pamięci wspomnienia wspaniałych chwil spędzonych na śniegu, ale tylko wówczas jeśli do naszego wyjazdu odpowiednio się przygotujemy. O ile o innych porach roku brak jakiejś części odzieży czy sprzętu turystycznego z reguły nie pociąga za sobą większych konsekwencji, o tle zimą może utrudnić lub nawet uniemożliwić nam wyruszenie na szlak. Co zatem zabrać ze sobą na zimowy wypad w Bieszczady? Lista nieodzownych rzeczy jest naprawdę dość długa!

Chyba wszyscy z letnich wyjazdów w Bieszczady znamy widok osób przemierzających bieszczadzkie szlaki w sandałach, japonkach czy balerinach. Zimą tymczasem brak właściwego obuwia sprawi, że będziemy zmuszeni zostać w pensjonacie i zapomnieć o jakichkolwiek wycieczkach. Chcąc bowiem przemierzać górskie, bardzo dzikie o tej porze roku, ostępy koniecznie musimy posiadać porządne, turystyczne buty przeznaczone do uprawiania turystyki w śniegu. Świetnym pomysłem jest również posiadanie raków – ułatwią nam one wdrapywanie się po stromych bieszczadzkich zboczach i będziemy je błogosławić przy śliskich, mocno nachylonych zejściach z gór. Niektórzy kupują, bądź wypożyczają także rakiety śniegowe, ale naszym osobistym zdaniem raki w zupełności spełniają swoje zadanie.

Zimowa turystyka w Bieszczadach

Kolejną absolutną koniecznością są odpowiednie, dostosowane do zimowej aury kurtka, spodnie oraz nieodzowna gruba bielizna termiczna. Bez nich wyjście na smaganą wiatrem połoninę może okazać się dla nas niemożliwe ze względu na bardzo niską temperaturę lub w najlepszym razie zakończyć się mocnym przeziębieniem. Nie możemy zapomnieć także o dwóch parach ciepłych rękawic, dwóch zimowych czapkach na zmianę, szaliku lub kominie. Niezłym pomysłem jest uzupełnienie naszego ekwipunku o kominiarkę oraz gogle narciarskie.

Bardzo pomocne okażą się jak zawsze teleskopowe kijki turystyczne, porządny plecak, obowiązkowy termos z herbatą, mapa i kompas. Jeśli zaś mowa o nawigacji to zdecydowanie najlepszym i najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest posiadanie urządzenia GPS. Może okazać się ono nieocenione w gęstej mgle, zadymce śnieżnej lub po prostu w sytuacji kiedy okaże się, że szlak na połoninie jest nieprzetarty i nie wiemy w którą stronę mamy iść – w takich zdarzających się bardzo często sytuacjach naprawdę bardzo łatwo o zabłądzenie. O konieczności posiadania ze sobą naładowanego telefonu komórkowego z zapisanym numerem telefonu do GOPR chyba nie trzeba wspominać…

Dokąd iść na wycieczkę?

Jeśli chodzi o szlaki górskie to zimowa turystyka w Bieszczadach nie różnie się znacząco od tej znanej z innych pór roku – słowem, możemy iść dokąd tylko dusza zapragnie! Tylko od naszej pomysłowości zależy to dokąd się wybierzemy. Co do zasady dostępne są dosłownie wszystkie szlaki znane nam z bieszczadzkich dolin czy połonin. Oczywiście nieco czego innego należy spodziewać się w zacisznej, odsłoniętej od wiatru dolinie, a czego innego na smaganej podmuchami górskiej grani – jak zwykle naszą wycieczkę musimy dokładnie przemyśleć i zaplanować aby była bezpieczna i przyjemna.

Co cieszy to fakt, że w okresach Świąt czy ferii zimowych na szlakach spotkamy zaskakująco dużo ludzi – będzie to sprzyjało naszemu poczuciu bezpieczeństwa. To właśnie z uwagi na obecność innych turystów osobiście polecalibyśmy wybieranie zimą najbardziej znanych szlaków, tak aby mieć pewność, że nie będziemy na nich sami. Do takich bieszczadzkich „pewniaków” należeć będzie Chatka Puchatka, Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska, Rawki, czy Tarnica.

Zimowa turystyka w Bieszczadach

Zimowa turystyka w Bieszczadach – czego się spodziewać?

Na koniec, jeśli interesuje nas zimowa turystyka w Bieszczadach, pozostaje nam dodać słowo ogólnego podsumowania na temat tego, czego możemy się spodziewać w Bieszczadach zimą. Takie ogólne wnioski należy zacząć od stwierdzenia, że nawet proste, z pozoru krótkie wyjście w góry zimą jest o wiele trudniejsze niż pokonanie tej same trasy latem. Możemy spodziewać się, że nasz czas przejścia będzie wynosił 150% tego znanego z mapy czy z przewodnika. Na trasie będzie nam towarzyszyło zimno, a w partiach szczytowych przenikliwy wiatr. Od granicy lasu możemy natrafić na śnieżne zaspy sięgające do pasa, w których idzie się bardzo ciężko i wolno. W takich warunkach, szczególnie gdy szlak nie jest przetarty, niezwykle łatwo o zmylenie trasy i pobłądzenie.

Słowem, zimowa turystyka w Bieszczadach, jest naprawdę dla każdego, daje wiele nowych, niepowtarzalnych przeżyć i wspomnień, ale należy do niej podchodzić z głową i oczywiście z dużą dozą odpowiednich, przemyślanych przygotowań. To właśnie dzięki nim, gdy na zimowy szlak wyruszymy odpowiedni wyekwipowani nie pozostanie nam nic innego jak cieszyć się bajkową zimową scenerią, a po powrocie do domu planować kolejne zimowe wypady w Bieszczady!

4 Zabytki w Bieszczadach, Które Cię Oczarują

Gallery21 grudnia 2016 2 komentarze BlogAtrakcje, Bojkowie, Dawne wsie, Historia Bieszczadów, Łopienka, Poradniki, Smolnik nad Sanem

4 Zabytki w Bieszczadach, Które Cię Oczarują

Czytelnicy naszego bloga przesyłają nam przeróżne pytania. Bardzo często, między innymi, pytają nas o to jakie zabytki w Bieszczadach należy zobaczyć będąc w tamtych stronach. Wychodząc naprzeciw wszystkim zainteresowanym postanowiliśmy stworzyć post na ten temat i opisać kilka z nich. Oczywiście nie ma tu miejsca na wspomnienie każdego z bieszczadzkich zabytków. Skupiliśmy się zatem tylko na tych paru „perełkach”, które nas samych oczarowały najbardziej.

Aby zrozumieć jakie zabytki w Bieszczadach przetrwały zawirowania trudnych dziejów tych ziem i które możemy podziwiać po dziś dzień musimy powiedzieć parę słów o historii Bieszczadów. Tereny te były od około XV wieku zamieszkiwane przez napływową ludność rusińską. Z czasem utarło się nazywać ją Bojkami. Ludzie ci osiedlali się w niegościnnych, górskich stronach cechujących się surowym klimatem gdzie zajmowali się głównie wypasem bydła oraz uprawą roli. Ich proste i znojne życie przez wieki biegło pod znakiem niezmiennych rytuałów i zwyczajów oraz odwiecznego cyklu pór roku.

W XX wieku Bojkowie, jako Rusini, zostali wciągnięci w narodowościowe spory pomiędzy Polską, a Ukrainą, które to rościły sobie prawa do tych i innych spornych ziem. Konflikt szybko narastał i ostatecznie znalazł swoje apogeum w zbrojnej walce pomiędzy spierającymi się stronami. Po zakończeniu II wojny światowej ówczesne władze Polski nie mogąc poradzić sobie z nacjonalistami ukraińskimi postanowiły przeprowadzić zakrojoną na wielką skalę akcję wysiedlenia rdzennej ludności rusińskiej z ziem całej Polski południowo-wschodniej bo miało odebrać zaplecze i wsparcie wojującym oddziałom proukraińskim. Operacja ta zapisała się w historii jako tzw. akcja Wisła.

W jej ramach z terenów dzisiejszych należących do Polski Bieszczadów wysiedlono niemal całą rdzenną ludność przerywając tym samym ich wielowiekową tradycję. Bieszczady dosłownie opustoszały. Po gwarnych niegdyś wsiach pozostały jedynie niszczejące chaty, budynki gospodarcze, cerkwie… Z czasem władze Polski pozwoliły na ponowne osiedlanie się w tych stronach.

Napływający osadnicy rozbierali pozostałości dawnych zabudowań w celu pozyskania tak trudno dostępnego w tych stronach materiały na dalsze, inne budowy. W ten sposób z czasem dawne ludne wsie przestały kompletnie istnieć. Pozostały po nich tylko niknące w gąszczu drzew i krzewów ślady, czy możliwy do zaobserwowania nawet dziś układ dawnych pól. Resztę pochłonęła żarłoczna przyroda zarastająca tereny tak aktywnie kultywowane niegdyś przez człowieka.

Na terenach dawnych wsi pozostały także kapliczki, przydrożne krzyże i cmentarze. Ocalało także kilka bojkowskich cerkwi. Większość z nich została spalona w trakcie wysiedleń lub rozebrana w czasach nieco późniejszych ale kilka z nich, nieraz niesamowitym zrządzeniem losu, dotrwało do naszych czasów. Możemy po dziś dzień je podziwiać i dzięki nim spróbować wyobrazić sobie jak niegdyś wyglądało życie w tych stronach. Naszym zdaniem to właśnie te zabytki w Bieszczadach są najciekawsze.

#1 Cerkiew w Smolniku nad Sanem

Naszym absolutnym faworytem jeśli chodzi o zabytki w Bieszczadach jest niezwykła cerkiew w Smolniku nad Sanem. Znajduje się ona we wsi Smolnik nieopodal Lutowisk przy tzw. dużej obwodnicy bieszczadzkiej na trasie z Ustrzyk Dolnych do Górnych. Nie sposób do niej nie trafić – kierują do niej znaki, a jeśli je przeoczymy to samą cerkiew wypatrzymy na pewno z szosy. Stoi ona w otoczeniu sędziwych drzew porastających niewielkie wzniesienie górujące nad otaczającymi terenami dawnych wsi Smolnik oraz Procisne. Obie osady były przed dekadami ludnymi bojkowskimi wsiami, których ludność modliła się w stojącej tu do dziś cerkwi.

Zabytki w Bieszczadach

Sama budowla ma niezwykłe walory architektoniczne, jest także wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jako jedyna zachowana świątynia tego typu prezentuje ona tzw. archaiczny styl bojkowski – w ten sposób budowano bieszczadzkie cerkwie w najdawniejszych czasach. Co prawda zawieruchy lat powojennych nie przetrwało wyposażenie budynku, ale sama konstrukcja jest w stu procentach oryginalna. Zachwyca swoją misternością, kunsztem i zapachem dwustuletniego drewna. Na zewnątrz cerkwi zachowały się ślady pazurów niedźwiedzia. Wewnątrz panuje przyjemny chłód i półmrok.

Dla nas samych jest to chyba najbardziej magiczne miejsce w całych Bieszczadach, które odwiedzamy wielokrotnie za każdym razem gdy jesteśmy w tych stronach. Uwielbiamy przybywać do stóp tej cerkwi szczególnie po południu, o zachodzie słońca. Siadamy wówczas na ławeczce stojącej przed wejściem do świątyni i podziwiamy ostatnie gasnące promienie słońca chowającego się za górami. Często towarzyszy nam czarno-biały kot, który mieszka nieopodal cerkwi. Wydaje się on dobrym duchem opiekującym się tym mistycznym miejscem…

#2 Cerkiew w Łopience

Kolejnym zabytkiem w Bieszczadach, z którym wiąże się kolejna niezwykła historia jest cerkiew w Łopience. Wieś ta przed laty była centrum kultu maryjnego tych ziem. W tutejszej cerkwi znajdował się bowiem obraz Matki Boskiej słynący z cudów i łask. Co roku wierni pielgrzymowali do niech z najdalszych stron Polski czy Węgier. Słynne były także odpusty będące lokalną atrakcją i niezwykle ważnym wydarzeniem w trakcie każdego roku upływającego na znojnej pracy na wypasie bydła oraz na roli.

Zabytki w Bieszczadach

Historia i ciągłość kulturowa Łopienki, podobnie jak to było w przypadku innych bieszczadzkich wsi, została przerwana i unicestwiona na fali powojennych wysiedleń. Zabudowania wsi były powoli rozbierane przez nowych osadników, a w jej dawnym centrum niszczała grożąca zawaleniem cerkiew. Świątynia uległaby zapewne całkowitej dewastacji gdyby nie tytaniczny wysiłek ludzi dobrej woli, którzy zafascynowani pięknem pustej już doliny oraz dawnej cerkwi postanowili własnymi siłami odbudować ją i przywrócić do niegdysiejszej świetności.

Zamiar ten udał się w stu procentach. Przepiękną łopieńską cerkiew można podziwiać po dziś dzień. Do doliny Łopienki dostaniemy się pieszo z parkingu przy trasie z Dołżycy do Terki. Spacer do cerkwi jest bardzo przyjemny i nietrudny – zajmie on nam około półtorej godziny. Nasz trud zostanie wynagrodzony możliwością delektowania się ciszą i oszałamiającą przyrodą tutejszych stron. Niezwykłe wrażenie robi stojąca, jak przed laty, pośród tej głuszy odrestaurowana cerkiew. Przez chwile wydawać nam się będzie, że czas się zatrzymał, a my sami znaleźliśmy się w dawnej bojkowskiej wsi…

#3 Cerkiew w Bystrem

Bystre to kolejna dawna bieszczadzka wieś leżąca dosłownie na dzisiejszej granicy z Ukrainą. Przed wiekami należała ona do tzw. „klucza” wraz z pobliskimi osadami Michniowcem oraz Lipiem. Dziś nadal jest ona zamieszkana przez napływową ludność, ale w jej zabudowie możemy zobaczyć niejedną ocalałą dawną chatę. Do dnia dzisiejszego przetrwała także niezwykle piękna cerkiew oraz znajdujący się nieopodal bardzo interesujący cmentarz.

Zabytki w Bieszczadach

Cerkiew w Bystrem prezentuje niesłychanie ozdobny i kunsztowny tzw. ukraiński styl narodowy. Niegdyś w Bieszczadach znajdowało się więcej cerkwi zbudowanych w tym właśnie stylu, jednak do naszych czasów zachowała się jedynie ta w Bystrem. Przez lata popadała ona w ruinę, jednak prowadzone od pewnego czasu prace renowacyjne powoli przywracają budowli jej dawny blask. Świątynię możemy podziwiać z zewnątrz, a przy odrobinie szczęścia uda nam się także wejść do jej pustego, pozbawionego wszelkiej ornamentyki wnętrza.

To co w Bystrem podoba nam się najbardziej to poczucie znajdowania się na przysłowiowym „końcu świata”. To tu za przepływającym w niewielkiej dolince potokiem oraz za pobliskimi wzgórzami zaczyna się Ukraina. W całej wsi daje się odczuć jej bardzo wschodni, sielski charakter. O każdej porze roku już z dala widać błyszczące hełmy cerkwi. Jest to zdecydowanie jedno z tych miejsc, w którym człowiek natychmiast zapomina o zewnętrznym świecie…

#4 Cerkiew w Krywem

Opisując najpiękniejsze zabytki w Bieszczadach prawdziwy rarytas postanowiliśmy zostawić na sam koniec. Mowa tu o kolejnej dawnej, a nieistniejącej dziś wsi o nazwie Krywe. Jej tereny leżały nad brzegiem Sanu meandrującego u południowych zboczy Otrytu, pomiędzy kolejnymi wsiami – Hulskim i Tworylnym. Swoją nazwę Krywe zawdzięczało prawdopodobnie charakterystycznemu ukształtowaniu terenu – jest ono mocno pofalowane, wieś leżała w swoistej niecce, nad którą górowało znajdujące się w centrum osady wydatne wzgórze o nazwie Diłok. To właśnie na jego szczycie, pośród wiekowych drzew znajdowała się murowana cerkiew.

Zabytki w Bieszczadach

Krywe po II wojnie światowej spotkał ten sam los co większość bieszczadzkich wsi, tzn. została ona starta z powierzchni ziemi. Do dnia dzisiejszego pozostały po niej jednak pewne ślady. W dolinie potoku Krywiec płynącego przez tereny niegdysiejszej osady zachowały się liczne piwnice i podmurówki. Uważny eksplorator znajdzie też ślady po dworze oraz folwarku. Co jednak najważniejsze i najbardziej charakterystyczne to to, że dziejową zawieruchę przetrwały ruiny dawnej cerkwi.

Obecnie nieco odrestaurowane górują dumnie nad całą okolicą. Przy cerkwi zachowała się także dzwonnica oraz niewielki cmentarzyk z paroma nagrobkami. Wchodząc do ruin cerkwi zagubionych w tych niezwykłym miejscu na krańcu świata czujemy ciarki na plecach. Z łatwością możemy sobie wyobrazić jak przed dekadami wierni zmierzali po stromym zboczu wzgórza do okazałej świątyni, jak tłoczyli się w jej wnętrzu i wznosili tu modły. Nie możemy nie zadumać się nad tym jak przewrotne są dzieje ludzkości, że nawet w takim miejscu los upomniał się o życie i dobytek tutejszych mieszkańców.

Zabytki w Bieszczadach, które musisz zobaczyć

Chcąc obejrzeć wszystkie zabytki w Bieszczadach będziemy musieli wybrać się w te strony więcej niż jeden raz. Bieszczady kryją bowiem w sobie wiele, wiele tajemnic i atrakcji. Co bardzo charakterystyczne nie znajdziemy tu tego, co najbardziej kojarzy się w zabytkami – zamków, pałaców okazałych pomników. Zabytki w Bieszczadach to raczej zagubione na końcu świata lub ukryte głęboko w górach pozostałości dawnej historii tych ziem. Ich odkrywanie to wspaniała pasja, hobby i sposób na spędzanie wolnego czasu. My sami pokochaliśmy to już dawno temu, a teraz mamy nadzieję, że i Ciebie naszą pasją zarazimy!

5 Podpowiedzi Gdzie Jechać w Bieszczady Zimą

Image11 grudnia 2016 4 komentarze BlogPoradniki
Gdzie jechac w Bieszczady zima

5 Podpowiedzi Gdzie Jechać w Bieszczady Zimą

Pytanie o to gdzie jechać w Bieszczady zimą jest jednym z częściej pojawiających się wśród miłośników tych gór tuż po zakończeniu turystycznego sezonu letniego oraz jesiennego. Okres zimowy staję się zresztą wśród turystów z roku na rok coraz częściej ulubioną porą roku na wyprawę w Bieszczady. Ktokolwiek był o tej porze roku w tych niezwykłych górach będzie wiedział dlaczego tak się dzieje. To właśnie wtedy Bieszczady przedstawiają chyba najbardziej bajkową scenerię. To wówczas wędrując przez drzemiące pod śniegiem lasy oraz oblodzone połoniny możemy poczuć się jakbyśmy przebywali w bajkowej krainie lodu.

Latem w górach był chyba każdy z nas, ale zima to co innego… Wiele osób zastanawia się czy warto jechać w Bieszczady zimą, czy to bezpieczne i mądre oraz na jakie szlaki się wówczas wybrać? Na wszystkie te pytania próbowaliśmy udzielić niedawno odpowiedzi w naszych postach. Argumentowaliśmy, że zimowy wyjazd w Bieszczady to wspaniały pomysł i niezwykła przygoda o ile przygotujemy się odpowiednio do takiego wypadu. A skoro już zdecydowaliśmy się na ten krok to teraz warto odpowiedzieć na pytanie o to gdzie jechać w Bieszczady zimą. Zaczynajmy!

Wetlina

Opisu tego, gdzie jechać w Bieszczady zimą nie sposób nie zacząć od Wetliny. Miejscowość ta, również latem, pełni rolę tutejszego Zakopanego – jest centrum życia turystycznego, chociaż oczywiście nie jest tak duża i zatłoczona jak jej tatrzański odpowiednik. Swoją popularność Wetlina zawdzięcza niemal idealnemu położeniu pośród gór i w bezpośredniej bliskości do wejścia na najpiękniejsze bieszczadzkie szlaki. To właśnie również z tego samego względu polecamy tę miejscowość jako najlepszą dla tych, którzy planują zimowe wycieczki na Połoninę Caryńską, Wetlińską czy Rawki. Znajdziemy tu także sklepy, bary i restauracje – słowem wszystko, czego potrzebuje turysta.

Gdzie jechac w Bieszczady zima

Kalnica

Kalnica to maleńka wieś pełna miejsc noclegowych leżąca nieopodal Wetliny, na trasie pomiędzy nią, a kolejną większą bieszczadzką miejscowością – Cisną. Dlaczego wspominamy o niej mówiąc o tym gdzie jechać w Bieszczady zimą? Otóż to właśnie tu znajduje się położony najbardziej we wnętrzu gór wyciąg narciarski. To właśnie z uwagi na to, że Kalnica aspiruje do miana miejscowości odpowiadającej na potrzeby wszystkich kochających białe szaleństwo uważamy, że warto tutaj o niej wspomnieć. Dodatkowo miejscowość ta leży w bardzo dogodnym miejscu dla wszystkich pragnących zdobywać bieszczadzkie szczyty pokryte zimową szatą – wyruszymy stąd na Smerek lub na Okrąglik.

Gdzie jechac w Bieszczady zima

Muczne

Jeśli o Kalnicy powiedzieliśmy, że jest maleńką wsią to o Mucznem należałoby rzec, że jest to właściwie osada leśna. Ta miejscowość zagubiona gdzieś głęboko we wnętrzu tzw. bieszczadzkiego worka przez lata była kompletnie niedostępna dla turystów, a dotarcie w jej rejony było marzeniem niejednego śmiałka. Dziś dojedziemy tu wygodnie niedawno odnowioną asfaltową drogą, a nocleg znajdziemy w jednym z kilku dostępnych tu miejsc. Zastanawiając się gdzie jechać w Bieszczady zimą i myśląc o Mucznem należy zadać sobie także pytanie o to, co będziemy tu robić. Na tym całkowitym odludziu mamy do dyspozycji niejedną możliwość – narty biegowe, spacery, czy zdobycie Bukowego Berda i być może nawet Tarnicy. Muczne to jednak przede wszystkim idealna samotnia na wypad z dala od cywilizacji i zgiełku miast.

Gdzie jechac w Bieszczady zima

Lutowiska

Lutowiska to niewielka miejscowość leżąca nieco mniej we wnętrzu Bieszczadów niż te opisywane powyżej. Położona jest ona przy trasie z Ustrzyk Dolnych do Górnych u podnóży Otrytu. Ta niepozorna dziś wieś może się poszczycić niezwykłą i wielowiekową historią, po której do dzisiaj zostały nieliczne ślady. Do lokalnych zabytków i osobliwości należą bez wątpienia ruiny spalonej w trakcie ostatniej wojny synagogi, niezwykły żydowski cmentarz położony na wzgórzu za dzisiejszą szkołą czy puste miejsce po rozebranej cerkwi wraz z niewielkim zachowanym cmentarzykiem.

Co jednak przede wszystkim sprawia, że powinniśmy wziąć Lutowiska pod uwagę myśląc o tym gdzie jechać w Bieszczady zimą? Przede wszystkim jest to wprost idealne położenie miejscowości jeśli zamierzamy zwiedzać, choćby samochodem, miejsca związane z bieszczadzką historią – blisko stąd do Bystrego, Michniowca czy Lipia. Z łatwością dotrzemy z Lutowisk także do sąsiedniego Smolnika nad Sanem z jego niezwykłą bojkowską cerkwią oraz do zapierających dech w piersiach Tworylnego i Krywego. Lutowiska to także wspaniałe miejsce do spacerów po okolicy czy narciarstwa biegowego.

Gdzie jechac w Bieszczady zima

Zatwarnica

Jak pewnie zauważy uważny czytelnik, próbując odpowiedzieć na pytanie gdzie jechać w Bieszczady zimą sugerujemy przede wszystkim małe miejscowości, niejako „zagubione na końcu świata”. Taka już bowiem nasza natura, że notorycznie w wolnym czasie próbujemy uciec od codzienności, miast, tłoku i hałasu w takie właśnie miejsca trochę „nie z tego świata”. Taką ostatnią miejscowością na naszej liście będzie Zatwarnica.

Wieś ta położona jest u północnych zboczy Połoniny Wetlińskiej, pomiędzy jej granią, a doliną Sanu meandrującego pod zboczami Otrytu. Jest to jedno z tych miejsc na świecie gdzie naprawdę „diabeł mówi dobranoc”. Dostaniemy się tu wąską, asfaltową szosą prowadzącą z Procisnego. Dalej przy tym niż do Zatwarnicy jechać się nie da – droga kończy się przy wejściu na tereny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Kto chciałby kontynuować podróż będzie zmuszony zrobić to na pieszo w kierunku Suchych Rzek.

Zatwarnica to wprost wymarzone miejsce dla tych, którzy kochają samotność, poczucie odcięcia od świata zewnętrznego oraz kontakt z dziką, nieposkrmioną przyrodą. Do tutejszych atrakcji należy kontemplowanie ciszy, spacery na tereny pobliskich dawnych bojkowskich wsi, wejście w góry chociażby na wspomnianą już Połoninę Wetlińską lub Dwernik Kamień lub po prostu spędzanie czasu przy kominku z dobrą książką w ręku.

Gdzie jechac w Bieszczady zima

Gdzie jechać w Bieszczady zimą – podsumowanie

Wszystkich zastanawiających się gdzie jechać w Bieszczady zimą w te strony wiedzie wciąż możliwe tu do odnalezienia poczucie odizolowania od świata, zagubienia w czasie i przestrzeni, cisza i spokój. Ten spokój Bieszczady zawdzięczają w dużej mierze faktowi, że brak tutaj jednej, dużej, dominującej miejscowości, w której skupiałby się cały ruch turystyczny. Wręcz przeciwnie, w Bieszczadach spotkamy rozsiane po całym ich terenie maleńkie wsie i miejscowości liczące nieraz dosłownie po kilkadziesiąt domów.

To właśnie tu możemy poczuć prawdziwą pustkę i odcięcie od świata. Wrażenia te spotęgowane są jeszcze dodatkowo w okresie zimowych, kiedy to w Bieszczadach przebywa zdecydowanie mniej turystów niż w sezonie letnim. Czeka tu na nas o wiele więcej miejscowości niż te wspomniane w naszym poście. Inne, o których moglibyśmy pomyśleć to chociażby Wołosate, Ustrzyki Górne, Smerek, Cisna, Terka, Bukowiec, Polana i wiele innych. To właśnie ta mnogość możliwości sprawia, że w Bieszczady wracamy raz po raz jak przyciągani magnesem, również zimą, do czego i Ciebie zachęcamy!

4 Zimowe Szlaki w Bieszczadach, Które Nie Każdy Zna

Image5 grudnia 2016 1 Comment BlogPoradniki
Zimowe szlaki w Bieszczadach

4 Zimowe Szlaki w Bieszczadach, Które Nie Każdy Zna

Ciekawe zimowe szlaki w Bieszczadach to temat, który co roku już od grudnia rozgrzewa wszelkie internetowe fora oraz grupy dyskusyjne o tematyce bieszczadzkiej. Kiedy bowiem za nam zostaje cudowna bieszczadzka jesień, a połoniny skrywa głęboki śnieg wtedy wiemy, że nadeszła zima i że od teraz nasze wyprawy w Bieszczady musimy planować ze wzmożoną czujnością. Zima to wszak ta pora roku, która potrafi dostarczyć chyba najbardziej bajkowych doświadczeń w całym roku kalendarzowym ale jednocześnie jest też najbardziej nieprzewidywalna i pełna potencjalnych niebezpieczeństw. My sami powtarzamy jednak zawsze, że nie oznacza to, że w Bieszczady można jechać tylko latem. Wręcz przeciwnie, przy odrobinie wysiłku poświęconego na odpowiednie przygotowania wyjazdu oraz dzięki paru chwilom poświęconym mapie Bieszczadów spędzimy tu wspaniałe chwile rodem prosto z magicznej krainy śniegu.

Na naszym blogu bardzo często podkreślamy także fakt, że Bieszczady jak chyba żadne inne góry w naszym kraju oferują nam niezwykłą mieszankę wspaniałych górskich szlaków oraz niezmiernie ciekawej i trudnej historii, po której do dnia dzisiejszego pozostało wiele śladów. To stwierdzenie jest prawdziwe także i zimą. Również o tej porze roku, kiedy dni są krótkie i zmrok zapada tu już niedługo po godzinie piętnastej, zanim spoczniemy w wygodnym fotelu przy kominku z książką w ręku mamy dość czasu aby wybrać się na bogatą w piękne widoki górską wędrówkę albo zapuścić się w puste i zapomniane bieszczadzkie doliny w poszukiwaniu śladów przeszłości tych ziem. Na zachętę postanowiliśmy opisać cztery takie zimowe szlaki w Bieszczadach, które być może nie każdy zna, a które będą odpowiednie nawet przy mało sprzyjających warunkach atmosferycznych. Zapraszamy do lektury!

Hulskie

Gdy za oknem pada gęsty śnieg, w górach panuje słaba widoczność, a w koronach drzew zawodzi silny wiatr nie oznacza to wcale, że niechybnie musimy zostać w domu. Zimowe szlaki w Bieszczadach oprócz połonin i podniebnych szczytów oferują przecież także dziesiątki dróg i ścieżek biegnących malowniczymi dolinami. Na wędrówkę jedną z nich możemy spokojnie się wybrać nawet w środku zimy kiedy dzień jest bardzo krótki i przy stosunkowo złej pogodzie jako, że wypady tego typu są zwykle niedługie i mało męczące z uwagi na fakt, że przebiegają w dolinach bez pokonywania wzniesień. Jedną z nich jest spacer do Hulskiego z Zatwarnicy wzdłuż Sanu.

Zimowe szlaki w Bieszczadach

Hulskie to jedna z setek dawnych bojkowskich wsi, które przed laty zaludniały bieszczadzkie doliny. Życie tętniło w nich od setek lat aż do czasu ich unicestwienia w okresie powojennych wysiedleń rdzennej ludności rusińskiej z tych ziem. Po wielu dawnych osadach nie pozostał niemal żaden ślad. Pokaźna wieś Hulskie leżała w dolinie Potoku Hulskiego wpadającego do Sanu, który meandruje u południowych zboczy Otrytu. Dziś pozostała po niej kompletnie zdziczała i niemal całkowicie zarośnięta dolina. Jedną z jej atrakcji są ruiny dawnego młyna leżące u styku Potoku Hulskiego z Sanem.

Do miejsca tego dotrzemy pieszo z Zatwarnicy. Przekraczamy tu most na potoku Głębokim i ruszamy w las wyraźnie widoczną drogą biegnącą wzdłuż Sanu. Spacer zajmie nam około półtorej godziny. W jego trakcie będziemy maszerować w gęstwinie drzew dzikiego lasu porastającego brzegi Sanu. Potok ten będziemy mieć po swojej prawej stronie. Raz po raz będziemy mijać efektowne wychodnie i progi skalne. Niemal u celu naszej wędrówki będziemy musieli pokonać niewielkie wzniesienie, a tuż za nim skręcić gwałtownie w prawo w wąziutką ścieżkę prowadzącą nas wierzchem naturalnej grobli aż do ruin młyna. To tu u jego stóp zaskoczy nas cisza i spokój tego miejsca połączona z szumem potoków. Wśród wirujących w powietrzu płatków śniegu usiądziemy w tym odludnym miejscu, w którym tętniło niegdyś życie i zamyślimy się nad losami żyjących tu ludzi.

Moklik

Gdy na połoninach zalega głęboki śnieg, wieje silny wiatr albo panuje zupełny brak widoczności do wyboru mamy inne górskie zimowe szlaki w Bieszczadach, które będą zdecydowanie łatwiejsze niż zdobywanie głównych bieszczadzkich szczytów. Jednym z takich mniej wzniesień jest Moklik. Jest to niewielki szczyt leżący w trójkącie pomiędzy terenami dawnych wsi Paniszczów, Rosolin oraz Czarna Dolna. Spacer w tamte okolice będzie doskonałym pomysłem w mniej sprzyjających warunkach kiedy to nie będziemy chcieli ryzykować trudniejszej technicznie wyprawy w Bieszczady Wysokie.

Zimowe szlaki w Bieszczadach

Spacer na Moklik rozpoczniemy u skraju asfaltowej drogi biegnącej z Czarnej Górnej do Dolnej. Dojechać tu będzie nam najłatwiej własnym samochodem. Przemierzanie Czarnej Dolnej przypomina niego podróż w czasie lub zwiedzanie żywego skansenu. W tej leżącej na uboczu wsi zachowało się bowiem wiele stary chat, przydrożnych kapliczek oraz cerkwisko. U skraju wsi, tam gdzie zostawimy auto, straszą dawne tereny PGR.

Z miejsca tego wyruszymy dalej szeroką, polną drogą, z której będziemy mogli podziwiać ciekawy widok na znajdujące się po naszej prawej stronie tereny dawnej wsi o nazwie Sokołowa Wola. Po pewnym czasie wraz za znakami skręcimy w lewo kierując się na szczyt Moklika. Po drodze mijamy teren dawnego przysiółka Czarnej zwanego Harwaty. Okolica jest tutaj pusta i cicha. Czujemy się trochę jak gdybyśmy przebywali w innym, skutym lotem i przysypanym śniegiem świecie. Sam szczyt nie jest widokowy ale chętni mogą ruszyć dalej w kierunku terenów kolejnej dawnej wsi – Rosolina – aby na skraju lasu znaleźć miejsce z rozległym widokiem na okolice.

Tyskowa

Opisując kolejne zimowe szlaki w Bieszczadach na chwilę wracamy znów w doliny. Kolejny bowiem pomysł na spacer wśród gór otulonych śniegiem to wypad do Tyskowej. Jest to kolejne z dawnych, nieistniejących już dzisiaj bieszczadzkich wsi. Jej tereny leżą na południe od szosy łączącej Baligród z Wołkowyją. Wędrówka w tamte rejony będzie świetnym pomysłem na zimowy dzień wypełniony gorszymi warunkami pogodowymi, które mogą nam uniemożliwić zdobycie któregoś z bieszczadzkich szczytów. W Tyskowej będziemy bezpieczni i nie zmęczymy się zanadto nawet przy mocnej niepogodzie.

Zimowe szlaki w Bieszczadach

Chcąc odwiedzić tereny Tyskowej w jej okolice najłatwiej będzie nam się dostać własnym samochodem. Auto możemy zostawić u wlotu do doliny Tyskowej w miejscu, w którym zaczyna się niknąca w lesie stokówka. Po pokonaniu pierwszego odcinka drogi pośród dość gęstego lasu wychodzimy do obszernej doliny, w której niegdyś tętniło życie. Jest ona ograniczona od wschodu przez masyw Korbani (o której niżej), od zachodu Durnej, zaś jej południowy kraniec zamyka przełęcz Hyrcza ze słynną już kapliczką, przez którą możemy przedostać się dalej do doliny Łopienki.

Tereny Tyskowej to swoista obszerna hala, na której będziemy się czuć komfortowo nawet w głębokiej zimie. O ile umożliwi to niezbyt gruba pokrywa śniegu to możemy pokusić się o odnalezienie śladów cerkwiska czy dawnego cmentarza. Tyskową można także potraktować jako punkt wyjściowy do dalszej wędrówki na wspomnianą już Przełęcz Hyrcza i dalej do Łopienki lub na Korbanię.

Korbania

Opisując zimowe szlaki w Bieszczadach nie możemy nie wspomnieć o Korbani. Szczyt ten wspominany już wyżej przez niektórych porównywany jest z Dwernikiem Kamieniem. Oba masywy charakteryzuje podobne w swoim charakterze podejście przez gęsty, bujny i bardzo dziki las oraz świetne widoki ze szczytu. Korbania położona jest przy tym zdecydowanie dalej od najbardziej znanych połonin dlatego wybierając się na tę górę warto zaopatrzyć się w lornetkę. Na szczycie Korbani ustawiona jest dodatkowo drewniana wieża ułatwiająca obserwacje.

Zimowe szlaki w Bieszczadach

Zdobycie Korbani, nawet zimą, nie nastręcza większych trudności i będzie raczej przyjemnym spacerkiem niż górską wyprawą. Jej urozmaiceniem będzie fakt, że na szczyt można wejść na kilka sposobów – z Tyskowej, Łopienki czy z Bukowca. My sami najbardziej lubimy wariant zakładający najpierw wejście na Przełęcz Hyrcza z doliny Łopienki. Tak ułożona trasa sprawi, że „zaliczymy” przy okazji magiczną dolinę Łopienki z jej niezwykła cerkwią i będziemy mogli podziwiać ją w śnieżnej szacie. Przy dobrej widoczności zaskoczy nas urokliwy widok ze szczytu sięgający połonin.

Zimowe Szlaki w Bieszczadach – podsumowanie

Zimowe szlaki w Bieszczadach, które czekają co roku po sezonie na to abyśmy je odkryli przez wielu są uważane de facto za ciekawsze niż te, które znamy z innych pór roku. O ile chyba każdy z nad był w górach latem, o tyle nie każdy może powiedzieć to samo o zimie. To właśnie wtedy wyprawy nawet na niższe szczyty lub nawet do bieszczadzkich dolin dostarczają niezwykłych emocji i przebiegają zawsze w bajkowej scenerii. Serdecznie polecamy takie wypady, a my sami nie możemy się już doczekać naszego kolejnego wyjazdu w góry zimą. I oby zima była jak najbardziej śnieżna!

Older postsNewer posts
 Najnowsze wpisy 
  • 4 Pomysły na Ferie w Bieszczadach
  • Gdzie Najlepiej Jechać na Urlop w Bieszczadach?
  • Jak się spakować na wakacje w Bieszczadach?
  • 5 Pomysłów Na Lato w Bieszczadach
  • Bieszczadzkie Sacrum
 Popularne Wpisy 
bieszczadzkie szlaki
3 Najpiękniejsze Bieszczadzkie Szlaki Dla Każdego
173,904 odwiedzin
gdzie sie zatrzymac w bieszczadach
Gdzie Się Zatrzymać W Bieszczadach
102,264 odwiedzin
Co robic w Bieszczadach z dziecmi
Co Robić w Bieszczadach z Dziećmi – 7 Propozycji
101,416 odwiedzin
 Facebook 
Facebook
 Tagi 
PoradnikiBieszczady AktywnieHistoria BieszczadówAtrakcjeWycieczkiDawne wsieBojkowieEtnografiaNoclegiKryweŁopienkaSmolnik nad SanemCerkwieTworylneLutowiskaKirkut w LutowiskachBystreSolinaJezioro Solińskie
 Nasze Bieszczady 
  • O nas
  • Regulamin Sklepu
  • Polityka Prywatności
  • Współpraca
  • Kontakt
2015-2019 © Nasze Bieszczady
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Podczas pierwszej wizyty na stronie wyświetlana jest Ci informacja na temat stosowania plików cookies. Zaakceptowanie i zamknięcie tej informacji oznacza, że wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies zgodnie z postanowieniami polityki prywatności serwisu (link u dołu strony). Zgodę zawsze możesz wycofać, usuwając pliki cookies oraz zmieniając ustawienia plików cookies w Twojej przeglądarce. Pamiętaj jednak, że wyłączenie plików cookies może powodować trudności w korzystaniu ze strony, jak również z wielu innych stron internetowych, które stosują cookies. Dowiedz się więcej.