Nasze Bieszczady

  • Blog
    • Poradniki
    • Wycieczki
    • Historia
    • Atrakcje
  • Grupa Dyskusyjna
  • O Nas

4 Łatwe Trasy w Bieszczadach, Które Zaskoczą Każdego

Image29 listopada 2016 6 komentarzy BlogPoradniki
Łatwe trasy w Bieszczadach

4 Łatwe Trasy w Bieszczadach, Które Zaskoczą Każdego

4 łatwe trasy w Bieszczadach, które zaskoczą każdego to kolejny z serii naszych krótkich poradników dla osób wybierających się w Bieszczady po raz pierwszy lub tych, którzy chcą pogłębić swoją wiedzę o tych wspaniałych górach i znaleźć inspirację na kolejny wypad na szlak. Bieszczady, choć przez wielu uważane są za góry łagodne i porównywane są do Beskidów z zachodniej części Karpat, de facto są górami dość wymagającymi i miejscami trudnymi technicznie. To powoduje, że co roku pokaźne rzesze turystów zastanawiają się czy warto podjąć trud dotarcia w ten odległy zakątek naszego kraju i spróbować swoich sił na bieszczadzkich szlakach.

My sami wielokrotnie podkreślaliśmy już, że Bieszczady są górami, w które z powodzeniem możemy wybrać się z dziećmi, niemowlakiem, na rowerze czy z naszym czworonożnym pupilem. Jedyne o czym musimy pamiętać to fakt, że taka wyprawa wymaga pewnego przygotowania. Już jednak krótka chwila spędzona na planowaniu kolejnego wyjazdu w krainę bieszczadzkiego kresu sprawi, że przeżyjemy tam wspaniałe chwile i jak to mówi popularne powiedzenie „już zawsze będziemy tam wracać”. My z naszej strony staramy się w tych przygotowaniach jak najbardziej pomóc tworząc naszego bloga. Dziś opiszemy zatem 4 łatwe trasy w Bieszczadach. Zapraszamy!

Łopienka

Odpowiedź na pytanie o to jakie łatwe trasy w Bieszczadach czekają na turystów zacznijmy od stwierdzenia, że góry te to nie tylko słynne połoniny. Kraina ta bowiem obfituje także w olbrzymią ilość przepięknych dolin, niższych szczytów i pięknych przełęczy oraz wiodących nimi ścieżek historyczno-przyrodniczych czy po prostu wiejskich dróg, które są dla nas dostępne. Pierwszą z tych, które opiszemy jest droga prowadząca na tereny dawnej wsi Łopienka.

Łopienka przed laty była okazałą bojkowską wsią. Od wieków tętniło tu życie, a ta zagubiona wśród lasów i stromych zboczy górskich osada była znana w całej okolicy. Znajdowała się tu bowiem piękna murowana cerkiew ze słynącym z cudów obrazem Matki Boskiej. To właśnie dzięki niemu Łopienka była tutejszym centrum kultu maryjnego. Co roku do wsi i stóp cerkwi z przeróżnych, nieraz odległych ziem ściągali tu pielgrzymi oraz handlarze i kupcy na odbywający się w tym ustroniu jarmark. Wielowiekowa, niezwykle barwna tradycja wsi została unicestwiona na fali powojennych wysiedleń rdzennej ludności z Bieszczadów.

Łatwe trasy w Bieszczadach

Okres powojenny w Łopience przetrwały jedynie ruiny niszczejącej coraz bardziej cerkwi. Dolina wyludniła się, opuszczone zabudowania rozebrano zacierając niemal zupełnie ślady niegdysiejszej bytności ludzi w tych stronach. Sama cerkiew uległaby prawdopodobnie całkowitemu zniszczeniu gdyby nie tytaniczny wysiłek wielu ludzi dobrej woli, którzy dzięki własnemu uporowi, pasji i pracy odbudowali świątynię i przywrócili jej jej dawny blask oraz świetność.

Dziś chwilami wydaje się, że życie wróciło na dobre do Łopienki. W trakcie organizowanych w cerkwi uroczystych mszy, odpustów u jej stóp czy innych wydarzeń kulturalnych oraz artystycznych dolina na nowo wypełnia się gwarem i głosami odwiedzających te strony. Do wsi wiedzie wygodna żwirowa droga rozpoczynająca się przy parkingu na poboczu asfaltowej szosy na trasie Dołżyca – Terka. Spacerując nią wygodnie i bez konieczności pokonywania większych wzniesień będziemy wędrować dnem wąskiej doliny, miniemy nostalgiczne miejsca wypału węgla drzewnego aby w końcu dotrzeć do miejsca gdzie dolina rozszerza się. To właśnie tutaj już z oddali dostrzeżemy krzyże cerkwi majaczące wśród drzew.

Łopienka jest miejsce, które powinien odwiedzić każdy kto kocha Bieszczady oraz każdy kto na tę chorobę zwaną Bieszczadami dopiero chciałby zapaść. Dolina ta jest bowiem kwintesencją wszystkiego co w górach tych najpiękniejsze. Mamy tu zatem oszałamiającą i dziką przyrodę, bieszczadzką historię oraz jej ślady, a także spotkamy tu zapewne innych „zabieszczadowanych”, którzy opowiedzą nam co nieco o dziejach tych ziem. Miejsce to najlepiej przy tym jest odwiedzać po sezonie, najchętniej jesienią gdy okoliczne drzewa płoną milionem barw, a nad doliną unosi się leniwie dym z wypału. Króluje to wtedy cisza, przyroda i dziwny duch zadumy nad upływem czasu…

Sine Wiry i Zawój

Łatwe trasy w Bieszczadach są stosunkowo proste do opisywania głównie z tego względu, że jest ich bardzo dużo i naprawdę mamy tu w czym wybierać. Kolejną taką trasą jest ścieżka biorąca swój początek niemal w tym samym miejscu, w którym rozpoczyna się ta do Łopienki. Nieopodal wspomnianego wcześniej parkingu znajduje się bowiem stary most, po którego przekroczeniu dotrzemy do żwirowej drogi zmierzającej w kierunku Rezerwatu Sine Wiry oraz ku terenom dawnej wsi o nazwie Zawój.

Trasa ta będzie równie łatwa jak opisana poprzednio, należy jednak mieć na uwadze, że droga do Zawoja jest zdecydowanie dłuższa i może być nieco uciążliwa przy gorszej pogodzie gdy będzie nam dokuczał deszcz lub zimno. Osoby poruszające się na rowerze lub turyści odwiedzający te strony latem gdy dzień jest długi mogą pokusić się o próbę dotarcia do Łuhu oraz dalej Kalnicy. Będzie to już wtedy pokaźna wyprawa ale odbędziemy ją nadal bez większych przewyższeń.

Łatwe trasy w Bieszczadach

Wędrując w kierunku dawnej wsi Zawój zwrócimy uwagę, że dolina jest tutaj szersza niż ta w Łopience. Dobrze przygotowana droga wije się wzdłuż meandrującego potoku tworzącego progi i kaskady. Po pewnym czasie dotrzemy do miejsca, od którego bierze swoją nazwę cały rezerwat. Są to tzw. Sine Wiry. To tutaj wspomniany potok, o nazwie Wetlinka, kipi i tworzy fontanny białej piany na malowniczych skalnych progach i wychodniach skalnych. Jest to popularne miejsce odwiedzane często przez miłośników surowej bieszczadzkiej przyrody.

Osoby interesujące się dawnymi dziejami Bieszczadów powinny zdecydowanie ruszyć w dalszą drogę. Po pewnym czasie miną znaki mówiące o tym, że wchodzą na tereny nieistniejącej już dzisiaj wsi Zawój. Przygotowana jest tutaj wygodna wiata oraz tablice z opisami losów wsi. Wokół wśród gęstych zarośli i sędziwych powyginanych oraz powalonych drzew znajdziemy dziesiątki śladów dawnych zabudowań wsi, domostw oraz piwnic.

Największe wrażenie jednak robi położone na bardzo stromym wzniesieniu dominującym nad wsią cerkwisko oraz ledwo rozpoznawalny cmentarz. Wdrapanie się tutaj po śliskim błocie w deszczowy dzień graniczy z cudem ale nasz wysiłek będzie wynagrodzony. Tutejsze miejsce po cerkwi jest bowiem jednym z bardziej nostalgicznych miejsc w całych Bieszczadach. To tu na wzgórzu, z którego roztaczał się widok na całą wieś znajdziemy nadal wyraźnie widoczne podmurówki zniszczonej cerkwi, miejsce po ołtarzu oraz nieliczne nagrobki. Nad cmentarzem górują wiekowe drzewa o zaskakujących rozmiarach. Nie sposób tutaj nie pomyśleć o losach ludzi żyjących na tym odludziu oraz o bezsensach historii…

Dwernik Kamień

Tak jak napisaliśmy to wcześniej łatwe trasy w Bieszczadach są bardzo liczne, ale abyście nie pomyśleli, że opisujemy jedynie doliny postanowiliśmy dołączyć do naszej listy także coś dla amatorów górskich wędrówek. Bieszczady bowiem to nie tylko skwarne w lecie, a smagane silnym wiatrem po sezonie połoniny. Dla każdego turysty, który chociaż przez chwilę postudiuje mapę Bieszczadów stanie się przecież jasne, że góry te oferują także mnóstwo mniej znanych szlaków, które często przebiegają przez mniej wymagające okolice.

Łatwe trasy w Bieszczadach

Królową takich łatwiejszych szlaków jest chyba trasa na Dwernik Kamień z Zatwarnicy. Charakteryzuje się ona naprawdę niewysokim stopniem trudności technicznych i będzie możliwa do zdobycia naprawdę przez każdego, nawet najmniej doświadczonego piechura. Co ważne niemal cały szlak przebiega tutaj w lesie, bez konieczności wystawiania się na działanie palących promieni słońca co czynią ją idealną propozycją na przykład na środek lata. Ścieżka słynie z niesamowitej feerii barw liści drzew jesienią, stąd to właśnie ta pora roku jest chyba najlepszą na zdobycie tego szczytu.

Wejście na Dwernik Kamień urozmaicone jest licznymi przystankami opatrzonymi opisami przyrodniczymi oraz historycznymi. Warto bowiem pamiętać, że to właśnie między innymi przez tę górę przebiegał front w trakcie I wojny światowej. Do dziś możemy tu podziwiać ślady okopów i wojskowych umocnień ziemnych. Ze szczytu zaś roztacza się wspaniała panorama obejmujące bieszczadzkie perełki: Tarnicę, Połoninę Caryńską oraz Połoninę Wetlińską. To naprawdę obowiązkowe miejsce na liście tych do odwiedzenia przez każdego kto kocha Bieszczady.

Caryńskie i Przysłup Caryński

Kończąc nasz krótki poradnik na temat tego jakie łatwe trasy w Bieszczadach warto zaliczyć postanowiliśmy przedstawić swoiste połączenie spaceru doliną pełną historii oraz odrobiny górskich widoków. Mowa tu o terenach dawnej wsi Caryńskie oraz o przełęczy Przysłup Caryński. Szlak ten można pokonać w dwóch kierunkach: z okolic Nasicznego do Bereżek lub w kierunku odwrotnym. My sami najchętniej wyruszamy z Nasicznego aby powoli zdobywać wysokość w trakcie spokojnego i niezbyt forsownego marszu, a następnie cieszyć się przyjemnym zejściem do Bereżek.

Łatwe trasy w Bieszczadach

Caryńskie to kolejna nieistniejąca dziś wieś, która niegdyś usadowiona była wygodnie na potokiem płynącym wzdłuż północnych zboczy Połoniny Caryńskiej. Do dziś zachowało się niewiele jej śladów. Najważniejsze z nich to cerkwisko z ruinami kaplicy, cmentarz, przydrożne kapliczki oraz liczne podmurówki chat oraz studnie. Uważne oko dostrzeże też nadal wyraźnie zauważalne tarasy niegdysiejszych pól uprawnych oraz dzielących ich miedzy. Tereny wsi to rozległa dolina prezentująca się wspaniale o każdej porze roku.

Jeśli ruszymy z Nasicznego wówczas pod koniec naszej wycieczki dotrzemy do zamykającej dolinę przełęczy o nazwie Przysłup Caryński. Znajduje się tu słynne schronisko studenckie Koliba. Roztacza się stąd także wspaniały widok na Gniazdo Tarnicy. Dalej w dól do Bereżek poprowadzi nas niedługi i wygodny szlak. Całe przejście nie powinno nastręczać nam większych trudności. Spacer będzie miłym połączeniem podziwiania pięknej, obszernej doliny z dominującą tu przyrodą, wglądu w stoki Połoniny Caryńskiej oraz świetnego widoku na Tarnicę.

Czy opisaliśmy wszystkie łatwe trasy w Bieszczadach?

Czy nasz krótki artykulik opisał wszystkie łatwe trasy w Bieszczadach? Oczywiście, że nie! Chcieliśmy tu jedynie przybliżyć opis kilku naszych ulubionych miejsc, których odwiedzenie jest bardzo łatwe i mało męczące. Oczywiście w Bieszczadach takich miejsc jest o wiele, wiele więcej. Cechą szczególną tych gór jest to, że wybierając się w nieznane nam jeszcze okolice, które kojarzymy jedynie z mapy najczęściej wracamy zupełnie zaskoczeni i oczarowani ich pięknem. To właśnie sprawia, że raz po raz chcemy wracać w Bieszczady i penetrować coraz to nowe, nawet najmniej znane ich zakątki. Każdy z nich obdarza nas zawsze czymś wspaniałym – pięknym widokiem, cudowną przyrodą albo lekcją historii. To właśnie to tak bardzo kochamy w tych stronach…

3 Ciekawostki o Bieszczadach, o Których Mogłeś Nie Słyszeć

Gallery26 listopada 2016 13 komentarzy BlogBojkowie, Dawne wsie, Etnografia, Historia Bieszczadów

3 Ciekawostki o Bieszczadach, o Których Mogłeś Nie Słyszeć

Pisząc dla Was naszego bloga o Bieszczadach staramy się przede wszystkim dzielić z Wami naszymi przeżyciami z wycieczek oraz służyć poradą i starać się znaleźć rozwiązanie na wszelkie możliwe pytania i problemy związane z wyjazdem w te, naszym zdaniem, najpiękniejsze z gór. Od samego początku istnienia naszej strony internetowej staramy się pisać także jak najwięcej na temat niezwykłej bieszczadzkiej historii, która nas samych urzekła już dość dawno temu i której nadal szukamy śladów. Kontynuując ten wątek postaramy się opisać dziś 3 ciekawostki o Bieszczadach, które są nierozerwalnie związane z historią tych strona, a być może dla niektórych okażą się nieco mniej znane.

Bieszczady wielu osobom kojarzą się przede wszystkim z połoninami i górskimi wycieczkami. Wielu przyciąga tu także oszałamiająca, dzika i niezwykle bujna niczym nieposkromiona przyroda oraz legenda pionierskiego życia wśród głuszy narosła wokół tych terenów po okresie II wojny światowej. Są także i tacy, którzy nie przybywają w te strony aby wędrować podniebnymi graniami. Osoby te przemierzają raczej puste, dzikie bieszczadzkie doliny w poszukiwaniu niknących w gąszczu drzew i krzewów śladów tragicznych dziejów tych ziem. Bieszczady bowiem oprócz swojego piękna i dziewiczej natury skrywają w sobie także pamięć o dawnych ludzkich krzywdach i niesprawiedliwym losie. Spróbujemy o tym wszystkim Wam nieco opowiedzieć.

Bojkowie

Ktokolwiek wędrował kiedyś przez Bieszczadzkie doliny napawając się ich ciszą i spokojem mógł nieraz natknąć się na osobliwe i na pozór niezrozumiałe znaleziska. Oto bowiem niejednokrotnie w całkowitej głuszy natykamy się na ślady dawnej działalności człowieka w tych miejscach. Wprawne oko zauważy, że dzisiejsze łąki układają się wyraźnie w kształty pól uprawnych, w wielu miejscach dno doliny porastają drzewa owocowe wyglądające jakby były sadzone ludzką ręką, a spod traw wyglądają nieśmiało podmurówki zabudowań.

Gdzieniegdzie w środku pola znajdziemy kamienną kapliczkę, a w gęstwinie przydrożnej kępy drzew z niedowierzaniem odnajdziemy omszałe i chylące się ku ziemi krzyże nagrobków zapomnianego cmentarza. Oczywistym pytanie przychodzącym do głowy jest to o to kto i kiedy zamieszkiwał tę dzicz? Co się stało z tymi ludźmi? Dlaczego dziś w miejscu gdzie niegdyś wrzało życie niepodzielnie króluje przyroda?

Ciekawostki o Bieszczadach

Już pobieżne zapoznanie się z historią Bieszczadów pozwala nam się dowiedzieć, że tereny te do okresu II wojny światowej były jednymi z gęściej zaludnionych w Europie. Tutejszą gęstość zaludnienia w okresie międzywojennym była porównywana do tej znanej z okolic Paryża. Również i bieda, już od czasów galicyjskich, była wręcz przysłowiowa.

Tutejsze ziemie zamieszkiwali rdzenni rusińscy górale zwani Bojkami. Ich historia sięgała pięćset lat wstecz, a została unicestwiona i usunięta z kart historii na fali wysiedleń tutejszej ludności podejrzewanej o sprzyjanie nacjonalistom ukraińskim w latach następujących bezpośrednio po II wojnie światowej. Z Bieszczadów zniknęli niemal wszyscy mieszkańcy. Pozostały po nich puste zabudowania, pola i całe wsie. Z czasem budynki zostały rozebrane przez napływających tu z wolna osadników, a o zatarcie innych śladów zadbała przyroda.

Dziś historia i los Bojków oraz inne ciekawostki o Bieszczadach budzą coraz większe zainteresowanie. Coraz więcej turystów przyjeżdża w Bieszczady właśnie po to aby odnajdywać ślady i pozostałości kwitnącego tutaj niegdyś życia. Szerzą się opracowania historyczne, odnajdywane są mapy, zdjęcia i wspomnienia rdzennych mieszkańców. Nam samym zaś pozostają spacery przez pustkowia terenów dawnych bieszczadzkich wsi. Takie wyprawy upływają zawsze w otoczeniu przepięknej przyrody i sprzyjają zadumie nad historią i losami ludzi…

Żydzi w Bieszczadach

Zastanawiając się jakie ciekawostki o Bieszczadach dla Was opisać zaraz po historii Bojków przyszły nam do głowy losy bieszczadzkich Żydów oraz nieliczne zachowane ślady po nich. Warto bowiem pamiętać, że aż do okresu wysiedleń Polacy na tutejszych ziemiach stanowili dopiero trzeci pod względem liczebności żywiołów narodowych. Drugim, bardziej liczebnym, byli właśnie Żydzi. Tak jak i na innych terytoriach przedrozbiorowej Polski, tak i tutaj zamieszkiwali oni głównie niewielkie miasteczka tworząc zwarte gminy i trudnili się handlem. Również podobnie jak w innych częściach naszego kraju także i tutaj Żydzi ulegli niemal całkowitej eksterminacji w trakcie II wojny światowej.

W odróżnieniu od Bojków, po których pozostało relatywnie dużo śladów nietrudnych do odnalezienia po Żydach zostało naprawdę niewiele. Pewne ślady widoczne są w Lesku oraz Ustrzykach Dolnych. Na terenie samych Bieszczadów nie znajdziemy niemal nic co wskazywałoby na dawną obecność tutaj ludzi wyznania mojżeszowego. Istnieje jednak kilka wyjątków, które odszukamy przy odrobinie wytrwałości. Są to przy tym miejsca naprawdę niezwykłe.

Mamy tu na myśli żydowski kirkuty ukryte w kilku miejscach w Bieszczadach. Pierwszym i największym z nich jest ten z Lutowisk. Znajduje się on dzisiaj za budynkiem szkoły dominującym nad lokalną zabudową w centrum tej posiadającej niezwykle ciekawą historię miejscowości. Do cmentarza kierują betonowe płyty mijające oczyszczalnię ścieków stojącą w miejscu dawnego cerkwiska, boisko do piłki nożnej oraz strzelnicę.

Ciekawostki o Bieszczadach

Kirkut umiejscowiony jest na wzniesieniu w otoczeniu modrzewi. My sami przybywamy tutaj po kilka razy przy okazji każdego wypadu w Bieszczady. Staramy się być tu o różnych porach dnia i roku tak aby uchwycić na zdjęciach urzekającą i niezwykle zmienną w zależności od pogody i aury nostalgię tego miejsca. Mówi się, że wzgórze to skrywa około 2000 macew. Część z nich jest wyraźnie odsłonięta i wyeksponowana, a część nadal czeka na odkrycie pod ziemią lub w gęstwinie traw.

Bogato zdobione nagrobki z żydowską ornamentyką funeralną stanowią prawdziwy zabytek oraz niepowtarzalny dowód na to jak bogata i dobrze zorganizowana musiała być niegdyś tutejsza gmina. Lubimy zjawiać się tu szczególnie o zachodzie słońca kiedy to ciepłe promienie kładą się miękko nad poprzechylanymi oraz leżącymi na ziemi płytami macew górującymi nad okolicą ze szczytu wzniesienia. Zastanawiamy się wtedy zawsze komu przeszkadzali ludzie żyjący na tym końcu świata i czym komu zawinili, że zasłużyli na swój los.

Kolejne dwa bieszczadzkie kirkuty są jeszcze trudniejsze do odnalezienia. Drugi z nich znajduje się w Baligrodzie nieopodal centralnie położonego rynku na niewielkim wzniesieniu. Miejsce to jest niezwykle smutnym wyrazem tego jak czas zaciera ludzkie historie. Cmentarz jest w znacznej części zarośnięty przez bardzo gęste krzewy, drzewa i wysokie trawy. Late chodzimy tu z reguły z rękami wyciągniętymi wysoko do góry aby nie parzyły nas tutejsze gigantyczne pokrzywy. Błądzimy wśród stojących w szeregach nagrobków i zadajemy sobie pytanie o to kim byli ci wszyscy ludzie, jak żyli, o czym myśleli i marzyli. Dziś trudno to sobie nawet wyobrazić.

Dotarcie na ostatni z zachowanych do dziś kirkutów graniczy niemal z cudem. Jest on położony na terenach dawnej wsi o nazwie Wola Michowa, w której przed dekadami dominowała pokaźna gmina żydowska. Dziś niewielkie wzniesienie niczym z bajki znajduje się na terenie prywatnym. Naprawdę trudno tu dotrzeć. Pierwszym problemem jest zlokalizowanie wzniesienia jako, że na mapach turystycznych jest ono oznaczone bardzo niedokładnie. Nasz trud będzie jednak wynagrodzony.

Kirkut w Woli Michowej jest chyba najbardziej niezwykłym ucieleśnieniem tego jak musi wyglądać zapomnienie. Zaledwie kilka ocalałych macew stoi lub leży w nieładzie pośród zarośli gęstych niczym nad brzegiem jeziora. Miejsce to jest najwyraźniej nie odchwaszczane. Nikt o nie nie dba, a właściciele terenu mają widocznie inne zmartwienia na głowie niż szacunek wobec zmarłych. Nie pozostaje nam nic innego jak położyć „kamień pamięci” na jednym z nagrobków i zasmucić się nad tym jaki los potrafi człowiekowi zgotować drugi człowiek.

Wielka wojna w Bieszczadach

Zanim II wojna światowa zapisała się na kartach historii jako ta najbardziej śmiercionośna, okrutna i pozbawiająca ludzi człowieczeństwa to inny konflikt nosił miano „wielkiej wojny”. Była to I wojna światowa, które terenom ówczesnej Galicji przyniosła szczególne zniszczenie, śmierć i głód. Historycznym zbiegiem okoliczności tak się złożyło, że olbrzymi front walk wojska cesarstwa austro-węgierskiego z wojskami rosyjskimi przebiegał między innymi przez Bieszczady. Walki toczone były tu ze zmiennym powodzeniem. Raz jedna, a raz druga strona zyskiwała przewagę co owocowało bezustannym przemieszczaniem się strefy starć.

Ciekawostki o Bieszczadach

I wojna światowa tylko na terenach Bieszczadów według różnych szacunków przyniosła śmierć 100-150 tys. ludzi. Żołnierze równie często ginęli w walce co marli ze względu na siarczyste zimowe mrozy albo ze względu na szerzące się choroby. Bardzo cierpiała także ludność cywilna, która przez walczące strony była pozbawiana żywego inwentarza czy zapasów żywności na potrzeby wojska. Przysłowiowe stało się zrywanie strzech z wiejskich chat i cięcie ich na paszę dla koni.

Mimo upływu od tamtych wydarzeń ponad 100 lat do dziś w Bieszczadach niezwykle łatwo o liczne ślady tamtego strasznego okresu. W przeróżnych częściach gór możemy natrafić na żołnierskie okopy i resztki ziemnych umocnień w miejscach, w których front zatrzymał się na dłużej. W trakcie wiosennego spaceru kiedy to w Bieszczadach nie dominuje jeszcze bujna roślinność w wielu miejscach natrafimy na leżące na ziemi wojskowe saperki, łuski od pocisków artyleryjskich, górskie raki, czy manierki. Wszystko to sprawia, że zastanawiamy się jak wielu ludzi zginęło w tym strasznym konflikcie i po raz kolejny możemy jedynie zapłakać nad tym jak okrutna jest historia.

Ciekawostki o Bieszczadach – podsumowanie

Opisując ciekawostki o Bieszczadach najbardziej rzuca nam się w oczy jedna od dawna zauważana cecha Bieszczadów – jakimś dziwnym zrządzeniem losu ziemie te skupiają olbrzymią ilość bardzo ciekawych i niezwykłych historii. Dodatkowo po wielu niepowtarzalnych w skali kraju, czy nawet kontynentu wydarzeniach pozostały liczne ślady. To właśnie tu możemy przyjeżdżać raz po raz aby z dreszczykiem emocji eksplorować nadal dzikie regiony. Wszelkie ciekawostki o Bieszczadach, których jest przecież znacznie więcej niż te opisane powyżej, sprawiają tylko, że tuż po powrocie do domu marzymy o kolejnej wyprawie w Bieszczady. To właśnie ta różnorodność sprawia, że w Bieszczadach spędzamy każdą wolną chwilę.

Ciekawe Miejsca w Bieszczadach

Image17 listopada 2016 4 komentarze BlogPoradniki
Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Ciekawe Miejsca w Bieszczadach

Ciekawe miejsca w Bieszczadach – któż by je zliczył! Mamy tu przecież wspaniałe górskie szlaki z niemożliwymi do znalezienia nigdzie indziej w Polsce połoninami. Połonina Caryńska, Wetlińska, Bukowe Berdo, czy Halicz to wręcz mityczne miejsca, które przyciągają jak magnez. Nie mniej legendarne jest chyba najsłynniejsze z bieszczadzkich schronisk – tzw. Chatka Puchatka.

Nie każdy z turystów przybywających w te strony ze względu na górskie wycieczki wie jednak, że równie wspaniałe i ciekawe są bieszczadzkie doliny skrywające niejedną tajemnicę i ślady niezwykłej bieszczadzkiej historii. Miejsca te są idealną propozycją na ciekawe spędzenie czasu w Bieszczadach podczas gorszej pogody, poza sezonem, a w szczególności jesienią oraz zimą czy jeśli przybywamy tu z dziećmi. Większość z opisanych przez nas miejsc jest stosunkowo łatwo dostępna. Ich odwiedzenie nie zakłada pokonywania w większości przypadków znacznych odległości czy przewyższeń. Zobaczmy zatem jakie ciekawe miejsca w Bieszczadach czekają na to abyśmy je odkryli!

Smolnik nad Sanem

Tereny nieistniejącej już dziś wsi Smolnik nad Sanem, a w szczególności tamtejsza cerkiew to miejsce absolutnie niezwykłe, trochę jakby wyrwane z innego świata i w jakiś cudowny sposób przeniesione do naszych czasów. Wspaniała drewniana świątynia zdobiące wzgórze, które niegdyś dominowało nad wiejskimi zabudowaniami, a i dzisiaj jest dobrze widoczne z mijającej ją szosy to jedyna tego typu budowla zachowana w Polsce. Jest ona dodatkowo wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Cerkiew prezentuje archaiczny bojkowski styl. W Bieszczadach przed wiekami spotkać można było więcej takich budowli ale historyczną zawieruchę przetrwała jedynie ta w Smolniku. Do dziś ten niezwykły drewniany budynek stoi wśród sędziwych drzew i nieopodal ledwie już dostrzegalnego cmentarza. Aż trudno uwierzyć jak stare i jak trwałe musi być drewno, z którego ta cerkiew została skonstruowana. A czego ona musiała być świadkiem…

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Już ledwie po zaparkowaniu auta na parkingu czujemy obezwładniający zapach drewna unoszący się w powietrzu niczym w skansenie – to zapach tej niezwykłej cerkwi. W jej okolicy mieszka pewien kto, którego spotkamy tu za każdym razem. Nieraz śpi na stopniach do świątyni, nieraz na ławce, a czasami łasi się do ludzi. Swoją olbrzymią wiedzą na temat cerkwi dzieli się tutejszy parafianin opiekujący się świątynią, które również spotykamy tu niemal za każdym razem.

A przyjeżdżamy tu dziesiątki i dziesiątki razy. Lubimy zjawiać się tutaj szczególnie po południu o każdej porze roku gdy słonce chyli się już ku zachodowi. Siadamy wówczas na ławeczce przed cerkwią. Często towarzyszy nam wspomniany już kot. Siedzimy tu do zmierzchu, wsłuchujemy się w wszechobecną ciszę i spoglądamy na dawne bojkowskie tereny ciągnące się daleko aż w kierunku Procisnego. To naprawdę niezwykłe miejsca na chwilę zadumy oraz rozważania nad meandrami historii i losami człowieka…

Kirkut w Lutowiskach

Kolejnym niezwykłym miejscem, o którym musimy wspomnieć omawiając ciekawe miejsca w Bieszczadach jest dawny żydowski cmentarz we wsi Lutowiska leżącej nieopodal Smolnika nad Sanem. Dziś ta mała, senna miejscowość nie zdradza na pierwszy rzut oka swoich historycznych sekretów. Łatwo ją pominąć jadąc tzw. wielką pętla bieszczadzką dalej wgłąb gór w kierunku Ustrzyk Górnych czy Wetliny. Tymczasem to niepozorne dziś miejsce posiada niezwykłą, długą i bardzo bogatą historię.

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Lutowiska przed wiekami były znanym w całej Europie środkowo-wschodniej miejscem jarmarków oraz targów bydła. Handlowali nimi zamieszkujący tu liczni Żydzi. Zwierzęta były wypasane wysoko w górach na połoninach przez rusińskich górali, czyli Bojków. Kilka razy do roku pędzili oni swoje woły właśnie do Lutowisk licząc na ich sprzedaż z zyskiem. Dzięki pośrednictwie w sprzedaży bogacili się członkowie tutejszej gminy żydowskiej. Kres ich historii położyła II wojna światowa ze swoimi okropieństwami.

Do dzisiaj po dominujących niegdyś wśród mieszkańców Lutowisk Żydach nie pozostał niema żaden ślad. Uważny poszukiwać śladów historii może odnaleźć ruiny jednej z dawnych dwóch synagog skryte w krzewach na zapleczu sklepów spożywczych w centrum oraz dawny żydowski cmentarz umiejscowiony wśród modrzewi na wzniesieniu za dzisiejszą szkołą.

Jest to jedno z tych miejsc, w którym przenika nas groza i smutek spowodowany tym co człowiek jest w stanie wyrządzić drugiemu człowiekowi. Na kirkucie w Lutowiskach ocenia się bowiem, że znajduje się ok. 2000 macew. Duża część z nich jest dzisiaj kompletnie niewidoczna. Płyty nagrobków są poprzewracane, popękane, często kompletnie pokryte ziemią czy trawami. Ich ilość jednak oraz rozmiar całego cmentarza są niemymi świadkami tego jak duża musiała być niegdyś tutejsza żydowska gmina. Jednak nawet tutaj, wydawało by się na końcu świata, ludzie ci przeszkadzali hitlerowcom w trakcie wojny. Mieszkańy Lutowisk zostali zgładzeni, a nam nie pozostaje dziś nic innego jak położenie kamyka na jednej z macew i zapłakanie nad historią ludzkości.

Krywe i Tworylne

Rozmawiając o tym jakie ciekawe miejsca w Bieszczadach czekają na nas nie możemy nie wspomnieć o dwóch nieistniejących dziś bojkowskich wsiach. Mamy tu na myśli Krywe oraz Tworylne. Mówimy o nich razem ponieważ leżą one bardzo blisko obok siebie, niejako „na jednym szlaku” i są często odwiedzane przez turystów w trakcie jednak wycieczki. Naprawdę trudno byłoby przy tym powiedzieć, które z tych dwóch miejsc jest bardziej magiczne…

Krywe i Tworylne łączy położenie w niezwykłym, odizolowanym od zewnętrznego świata miejscu. Dawne wsie umiejscowione były nad potokami będącymi dopływami Sanu, który meandruje tutaj obszernie u południowych zboczy Otrytu. Wsie wciśnięte były zatem w niewielkie kotliny skupione wokół zabudowań nad brzegami potoków. Dziś miejsca te odwiedzić można idąc pieszo albo od strony Zatwarnicy albo Rajskiego. Jest to przy tym dość długa wycieczka i polecalibyśmy ją raczej w okresie letnim kiedy to dzień jest dostatecznie długi na taką eskapadę.

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Krywe urzeka przede wszystkim dzięki najlepiej zachowanym w Bieszczadach ruinom murowanej cerkwi, które do dziś majestatycznie górują nad otaczającymi terenami z wierzchołka wzniesienia znajdującego się pośrodku kotliny. Odwiedzając to miejsce naprawdę nietrudno oczami wyobraźni zobaczyć wiernych wspinających się mozolnie po stromych zboczach wzniesienia ze swoich chat leżących niżej nad potokiem na modły we wspaniałej, okazałej świątyni. Stojąc w jej wnętrzu czujemy ciarki na plecach wyobrażając sobie jak niegdyś musieli tłoczyć się tu ludzie. Do głowy przychodzą nam pytani o to co myśleli, jak wyglądało ich życie, o co się modlili?

Leżące nieopodal Tworylne obfituje z kolei w przeróżne ślady historii. Mamy tu zatem bardzo dobrze zachowany cmentarz skryty wśród drzew, dawną niemiecką strażnicę z czasów II wojny światowej, dzwonnicę, cerkwisko, pozostałości dworu oraz zabudowań dworskich, a także bardzo czytelne aleje dworskie i okazałe starodrzewia. Jest to kolejne z tych miejsc, w którym zachodzimy w głowę nad tym jak bardzo chorym i spaczonym jest gatunek ludzki skoro nawet tutaj, w tak odosobnionym i pięknym miejscu dochodziło do wszelkich okropieństw i niesprawiedliwości. Mamy ochotę usiąść pod jedną z tutejszych wiekowych lip i poprosić aby opowiedziała nam historię tych ziem…

Beniowa i Sianki

Beniowa i Sianki to kolejne dwie dawne wsie leżące wewnątrz tzw. bieszczadzkiego worka. Opiszemy je razem jako dwa kolejne ciekawe miejsca w Bieszczadach ze względu na to, że leżą nieopodal siebie i zwiedza się je zazwyczaj razem. Sianki leżą przy tym dalej i wędrując do nich przechodzi się przez tereny Beniowej. Dojście do Sianek jest przy tym najdłuższe ze wszystkich opisywanych tu miejsc, więc polecamy pozostawienie sobie takiej wycieczki raczej na lato albo ewentualnie wczesną jesień. Nie chcielibyśmy przecież aby noc zaskoczyła nas pod ukraińską granicą!

Bieszczadzki worek przez lata słynął jako jedno z najbardziej niedostępnych miejsc w Bieszczadach. Marzyli o nim turyści z całego kraju, jednak tylko nielicznym śmiałkom dane było zawędrować w te strony. Przez całe dziesięciolecia wyprawa w te strony możliwa była jedynie z plecakiem i namiotem, zajmowała przy tym zwykłe kilka dni i odbywała się kompletnie bez kontaktu ze światem zewnętrznym. W grę wchodziło także bardzo realne ryzyko spotkania pograniczników, kary i nieprzyjemności.

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Dziś bieszczadzki worek jest udostępniony do zwiedzania turystom. Prowadzi tu droga, której stan w ostatnim czasie bardzo się poprawił. Możemy śmiało wybrać się w te strony autem osobowym. Poprowadzone są tu szlaki i ścieżki historyczno-przyrodnicze. Nie zmienia to jednak faktu, że tereny te nadal leżą mocno na uboczu, sprawiają wrażenie odciętych od świata. Poczucie zagubienia na krańcu świata jest tu silniejsze niż w innych częściach Bieszczadów.

Będąc tu zresztą naprawdę jesteśmy niejako na krańcu świata, a przynajmniej w najdalszym zakątku Polski. Znajdujemy się tu bowiem przy samej granicy z Ukrainą. W wielu miejscach mijamy tablice ostrzegawcze, po drugiej stronie granicy widzimy budki strażników czy ukraińskie zabudowania. Nieraz po ukraińskiej stronie przejedzie pociąg. Wrażenie jakie tu odnosimy jest trochę podobne do tego jakie możemy pamiętać z dzieciństwa np. z Tatr kiedy to granice były jeszcze zamknięte i człowiek z tęsknotą spoglądał na ich drugą stronę marząc o tym aby kiedyś móc zdobyć tę mityczną krainę.

To właśnie to poczucie zagubienia w głuszy w otoczeniu gęstego, ciemnego lasu tak bardzo urzekło nas w bieszczadzkim worku. Wędrując na do granic Polski minęliśmy Beniową ze swoim niezwykle okazałym i pełnym dobrze zachowanych nagrobków cmentarzem oraz 200-letnią lipą. W Siankach oglądaliśmy tzw. Grób Hrabiny oraz pozostałości dworu. Wszędzie otaczała nas oszałamiająco bujna przyroda i wszechobecna cisza. Coś wspaniałego!

Łopienka

Łopienka to dziś mało znana nazwa kolejnej z jednej z setek dawnych bojkowskich wsi w Bieszczadach. Brzmi ona znajomo jedynie dla pasjonatów bieszczadzkiej historii oraz turystów, którzy zabłądzili w te strony. Tymczasem przed laty znajdowała się tu murowana cerkiew słynna w całej Europie wschodniej będąca jednym z najbardziej znanych miejsc kultu maryjnego, do którego pielgrzymowały tłumy. Wieś, jak większość innych w tych stronach, nie przetrwała powojennego okresu wysiedleń. O mały włos także tutejsza cerkiew uległaby zagładzie i zapomnieniu. Na całe szczęście dotrwała do naszych czasów, co prawda w formie niszczejących ruin, ale dzięki tytanicznej pracy ludzi dobrego serca odzyskała swój dawny blask.

Ciekawe miejsca w Bieszczadach

Dziś do Łopienki na nowo wróciło życie. Dolina tętni nim podczas tutejszych uroczystych mszy odprawianych w odbudowanej cerkwi, zlotów artystycznych czy jarmarków. W inne dni jest doskonałym miejscem na spokojny, niezbyt męczący spacer uwieńczony zwiedzaniem zawsze otwartej świątyni. Łopienka to także piękna, wąska dolina, u której końca nadal możemy podziwiać skryte w gąszczu ślady dawnych zabudowań wiejskich oraz pól uprawnych czy sadów. Po drodze do cerkwi zaś mijać będziemy wypał węgle drzewnego, przy którym spędzimy dłuższą chwilę gawędząc o przeszłości i życiu pośród bieszczadzkiej natury z niezwykle miłymi wypalaczami. Kwintesencja Bieszczadów w jednym miejscu!

Ciekawe miejsca w Bieszczadach – podsumowanie

Chcąc opisać wszystkie ciekawe miejsca w Bieszczadach porywalibyśmy się na praktycznie niemożliwe i aby sprostać temu zadaniu musielibyśmy wydać prawdziwy przewodnik. Z tego właśnie względu opisaliśmy powyżej jedynie te miejsca, które nas samych najbardziej zaskoczyły. Zaskoczenie było tym większe, że zanim bez pamięci zakochaliśmy się w Bieszczadach, o istnieniu większości tych miejsc nie mieliśmy kompletnie pojęcia. Odkrywaliśmy je stopniowo w trakcie kolejnych wyjazdów w Bieszczady na równi z odkrywaną powoli mało znaną i trudną bieszczadzką historią. Spisaliśmy dla Was przynajmniej część tego, co nas samych najbardziej urzekło. Mamy nadzieję, że i Was te miejsca zafascynują tak jak nas samych…

Czy Warto Jechać w Bieszczady Zimą?

Image13 listopada 2016 1 Comment BlogPoradniki
Bieszczady zima

Czy Warto Jechać w Bieszczady Zimą?

Pytanie o to czy warto jechać w Bieszczady zimą pojawia się co roku już późną jesienią gdy w górach po raz pierwszy spada śnieg. To właśnie wtedy wiele osób przestraszonych nagłą zmianą warunków pogodowych odwołuje swoje rezerwacje i postanawia zostać w domu. Czy jednak słusznie? Czy nie warto zmienić odrobinę swoje plany, przepakować plecak i przygotować się na zimową wyprawę w Bieszczady? Na te wszystkie pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym wpisie.

Bieszczady kojarzą się nam głównie z latem, ich ogromną ilością atrakcji w sezonie letnim, zielonymi połoninami znanymi z niezliczonych widokówek czy niezwykle popularnym Jeziorem Solińskim. Co roku jednak coraz większą popularnością cieszą się wyjazdy w te strony po sezonie, szczególnie jesienią kiedy to możemy obserwować tu niezwykły spektakl kolorów. Z roku na rok coraz więcej turystów decyduje się na wypad w Bieszczady także zimą. Czy warto zadać sobie trud dotarcia w ten niezwykle odległy zakątek kraju o tej porze roku? O tym wszystkim poniżej!

Górskie wycieczki

Górskie wycieczki pięknymi bieszczadzkimi szlakami są chyba tym co najbardziej kojarzy nam się z okresem letnim. Wędrówki o tej porze roku są najłatwiejsze do zorganizowania. Pogoda jest wówczas doskonała, jedyne przeciwności, które możemy spotkać na szlaku to z reguły deszcz. Po drodze spotkamy mnóstwo innych turystów, a zatem możemy się wtedy czuć w górach bezpiecznie.

Bieszczady zima

Zastanawiając się czy warto jechać w Bieszczady zimą należy pamiętać, że z roku na rok lawinowo wzrasta jednak zainteresowanie także zimowymi wyprawami w góry. Jednocześnie pojawiają się obawy o ich bezpieczeństwo. Rzeczywiście oczywistym jest, że każde wyjście w góry zimą musi być bardzo dokładnie zaplanowane ale przy odrobinie przygotowań będzie bezpieczne i zakończone uśmiechem od ucha do ucha.

Również Bieszczady sprzyjają takim właśnie zimowym wycieczkom w góry. Szlaki są tu dobrze poprowadzone i oznaczone. Zimą oczywiście po drodze spotkamy zdecydowanie mniej turystów stąd koniecznie musimy zapewnić sobie samym odpowiednie środki bezpieczeństwa. W naszym plecaku nie może zabraknąć sprawnego telefonu z zapisanym numerem do GOPR, dokładną mapą czy odbiornikiem GPS. Dobrze jest też zaopatrzyć się w raki lub rakiety śniegowe w zależności od aktualnie panujących warunków. Te podstawowe środki sprawią, że wędrowanie bieszczadzkimi szlakami zimą będzie niezwykłym przeżyciem oraz będzie bezpieczne.

Dawne wsie

Czy to oznacza, że ktoś kto z jakichś przyczyn nie chce wyruszać w ośnieżone góry nie powinien przyjeżdżać w Bieszczady zimą? Nic bardziej mylnego! Góry te oferują tak wiele atrakcji i możliwości, również w środku zimy, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Bieszczady zima

Kolejną, po górskich szlakach, możliwością spędzania tutaj czasu gdy pada śnieg są wędrówki bieszczadzkimi dolinami. To właśnie w nich przed dekadami umiejscowione były niezliczone wsie zamieszkiwane przez bieszczadzkich rdzennych górali, Bojków. Zdecydowana większość z tych nieraz zagubionych zdawało by się na krańcu świata górskich osad zniknęła na zawsze na fali powojennych wysiedleń. Po dziś dzień po żyjących tu niegdyś tysiącach ludzi zostały jedynie niknące ślady. Ich odszukiwanie jest niezwykłą atrakcją.

Również zima jest doskonałą do tego okazją. Nawet w złą pogodę, przy mgle czy w trakcie mocnych opadów śniegu możemy z powodzeniem wybrać się na tereny jednej z dawno nieistniejących wsi. Naszymi osobistymi ulubionymi miejscami tego typu są Krywe, Tworylne czy Łopienka. Dotarcie do tych miejsc jest naprawdę stosunkowo łatwe, większą część drogi pokonujemy „po płaskim” bez ekspozycji na niebezpieczeństwa typowe dla górskich szlaków. Widok dolin kompletnie zasypanych przez śnieg, drzemiących pod grubymi pokrywami białego puchu i próba wyobrażenia sobie, że oto na tym odludziu niegdyś tętniło życie pozostawiają niesamowite wrażenie.

Cerkwie

Bieszczady zimaKolejnym śladem po Bojkach, który przetrwał do naszych czasów, a jednocześnie jest odpowiedzią na pytanie czy warto jechać w Bieszczady zimą są cerkwie. Te liczne niegdyś świątynie, w których modliła się rdzenne ludność Bieszczadów zostały w znacznej większości unicestwione na fali wspomnianych już wysiedleń. Na całe szczęście kilku z nim udało się dotrwać do naszych czasów. Myślimy tu przede wszystkim o takich perełkach jak cerkiew w Smolniku nad Sanem, w Łopience, czy w Bystrem. Te, i inne, zachowane cerkwie robią niezwykłe wrażenie zimą, kiedy to drzemią majestatycznie pod zwałami ciężkiego śniegu. To właśnie w takich miejscach łapiemy się na zapadnięciu w chwilę zadumy nad historią i losami człowieka…

Narty, skutery, quady

Bieszczady od dłuższego czasu usiłują nadgonić swoje zaległości w stosunku do innych polskich zimowych kurortów. Oczywiście daleko im jeszcze do miejsc takich jak Zakopane ale powoli także i tutaj rozwija się infrastruktura i zaplecze przeznaczone dla narciarzy. Powoduje to, że co roku w te strony przyjeżdża coraz więcej miłośników białego szaleństwa. Ciekawą jego odmianą są także trasy dla narciarzy biegowych. Ich rosnąca ilość oraz popularność sprawiają, że Bieszczady zimą stają się powoli jednym z preferowanych miejsc wypadowych narciarzy.

Bieszczady zima

Do innych atrakcji oferowanych przez Bieszczady zimą należą przejażdżki skuterami śnieżnymi oraz quadami. Coraz więcej bieszczadzkich ośrodków wypoczynkowych czy miejsc noclegowych włącza je do swojej oferty. Istnieje także możliwość wypożyczenia ich na miejscu. Białe szaleństwo wydaje się, że nie zna granic!

Odpoczynek przy kominku

Opisując do oferują Bieszczady zimą nie wolno nam zapomnieć o jeszcze jednej możliwości. Co jeśli nie jesteśmy zwolennikami górskich wycieczek, badania śladów historii, ani nie chcemy marznąć na stoku? Czy warto w takim razie w ogóle wybierać się w te dalekie strony? Naszym osobistym zdaniem jak najbardziej tak!

Bieszczady zima

Możemy przecież zarezerwować sobie kilka czy kilkanaście nocy w jednej z tutejszych agroturystyk czy całorocznych domków. Dla kochających ciszę i spokój oraz błogie lenistwo będzie to jeden z lepszych sposobów na odpoczynek. Nie ma przecież nic lepszego niż długi wieczór z książka przy trzaskającym kominku. Zima de facto jest najlepszym momentem w ciągu całego roku na takie wypady z racji tego, że nieraz nie spotkamy tu o tej porze dosłownie nikogo innego oprócz nas. To właśnie wtedy znikamy tu  i ukrywamy się na parę dni przed dosłownie całym światem.

Czy warto jechać w Bieszczady zimą?

Po tym co napisaliśmy powyżej odpowiedź na tytułowe pytani jest chyba jasna. Powiedzmy to jednak oficjalnie – tak, według nas wyjazd w Bieszczady zimą jest jednym z ciekawszych z całego roku. To właśnie wtedy bowiem możemy się rozkoszować tym, co jest już nieco trudniej uchwytne tutaj latem – ciszą, spokojem, brakiem innych ludzi i poczuciem zaginięcia na krańcu świata… To wszystko sprawia, że już nie możemy się doczekać kolejnego zimowego wyjazdu w Nasze Bieszczady…

Kiedy Jest Najlepsza Pogoda w Bieszczadach?

Image9 listopada 2016 1 Comment BlogPoradniki
Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach

Kiedy Jest Najlepsza Pogoda w Bieszczadach?

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach? To pytanie jest chyba jednym z pojawiających się najczęściej pośród osób planujących wyprawę w te najpiękniejsze z gór. Pada ono z ust turystów szczególnie często po sezonie kiedy to wszelkie nagłe opady, grad, gęsta mgła, porywisty wicher czy inne załamania pogody nie będą tutaj niczym zaskakującym.

Kto wybiera się w Bieszczady jesienią, zimą czy wiosną musi pamiętać o uprzednim dokładnym sprawdzeniu prognoz aby nie dać się zaskoczyć niepogodzie. Na nasze szczęście pogoda w Bieszczadach wykazuje się dużą cyklicznością. Jej obserwacje pozwalają zatem ze sporą dozą prawdopodobieństwa przewidzieć co nas spotka w trakcie naszego kolejnego wyjazdu w góry. Spróbujmy zatem odpowiedzieć na tytułowe pytanie o to kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach?

Ferie zimowe

Kiedy jest najlepsza pogoda w BieszczadachOkres ferii zimowych jest dość skomplikowany jeśli chodzi o pogodę w Bieszczadach. Co roku przybywa tu coraz więcej miłośników „białego szaleństwa” o co skrupulatnie dbają miejscowi gospodarze budując coraz to nowsze ośrodki narciarskie oraz dostosowując bazę noclegową na potrzeby zwolenników sportów zimowych. W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że o tej porze roku możemy spodziewać się dwóch scenariuszy pogodowych.

Jeśli dopisze nam szczęście i dany rok okaże się obfitym w opady śniegu wówczas Bieszczady przywitają nas grubym kożuchem głębokiego białego puchu. Takiej aurze często towarzyszyć będą słoneczne dni, które pozwolą nam wykorzystać do maksimum czas spędzony na stoku.

Co jednak dość charakterystyczne dla bieszczadzkiej kapryśnej pogody może się okazać, że w trakcie ferii zimowych spotkamy się z ledwie widoczną pokrywą mokrego i niezbyt nadającego się do uprawiania sportów zimowych śniegu. Takiej z kolei aurze często będzie towarzyszyć pogoda charakterystyczna bardziej dla roztopów niż zimy. Może się okazać, że w górach przywita nas deszcz, a niebo spowijać będą ciężkie chmury. W takiej sytuacji nie pozostanie nam nic innego jak dłuższa wizyta w jednej z bieszczadzkich karczm.

Przedwiośnie

Przedwiośnie w Bieszczadach dla nas samych jest jedną z tych pór roku, które lubimy najbardziej. Gdy ustąpią śniegi i zakończą się roztopy naszym oczom ukazuje się śpiąca jeszcze przyroda. Wygniecione trawy, poprzygniatane krzewy – wszystko wskazuje na długie miesiące spędzone pod zwałami ciężkiego śniegu. Tu i ówdzie pojawiają się powoli pierwsze jasnozielone pączki budzącej się roślinności. W powietrzu czuć wszechobecną wilgoć, wokół otaczają nas zwykle mgły.

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach

To właśnie o tej porze roku w Bieszczadach możemy poczuć się jak w bajkowej scenerii. Naszym ulubionym jej elementem o tej porze roku jest okres kwitnienia tarniny. Nieraz trudno jest nam go „złapać” ze względu na to, że trwa dość krótko. Co roku jednak zwykle nam się to udaje. Wędrujemy wtedy wśród dopiero ledwo się zieleniących dolin obsianych białymi krzewami tarniny przypominającymi z oddali nieco kłębki wełny. W przydrożnych rowach dominuje morze jasnożółtych kaczeńców…Iście bajkowe wrażenie…

Weekend majowy

Weekend majowy to okres kiedy po raz pierwszy po długiej zimie w Bieszczadach pojawiają się znów tłumy turystów. Doliny na nowo ożywiają, restauracje i bary znów są otwarte, pełne ruchu i gwaru, a na szlakach na nowo spotykamy wielu innych turystów. Na swoje miejsca powracają stragany z pamiątkami, grzybami i serami. Bieszczady odzyskują swój znany z okresu letniego charakter.

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach

Pogoda o tej porze roku jest już często naprawdę bardzo dobra i umożliwia podejmowanie wszelkich górskich eskapad. Oczywiście musimy się przygotować na nagłe pogorszenie pogody w górach i wyposażyć w ubranie chroniące przed niekiedy naprawdę silnym wiatrem na połoninach ale co do zasady o tej porze roku możliwe jest zdobywanie już wszystkich bieszczadzkich szczytów. W przyrodzie zaobserwujemy ciekawe zjawisko kiedy to w dolinach widać już wyraźnie oznaki wiosny w pełni, ale na połoninach panuje jeszcze jakby zimowa martwota.

Boże Ciało

Boże Ciało to okres nieróżniący się już zbyt wiele od lata jeśli chodzi o pogodę. Zastanawiając się zatem nad tym kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach będzie to chyba jedna z tych pór roku, którą możemy uznać za najbardziej dogodną wypadu w te niezwykłe góry. Wędrując wtedy bieszczadzkimi dolinami czy górskimi szlakami otoczeni będziemy przez oszałamiającą, jasną i niezwykle żywą zieleń, która niepodzielnie będzie panowała w naturze. Urozmaicają ją liczne kwiaty pokrywające całymi łanami łąki i polany.

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach

Pogoda w okresie Bożego Ciała będzie również sprzyjała wszelkim eskapadom. Również dzień jest już na tyle długi aby planować nawet bardziej śmiałe wycieczki. Może oczywiście zdarzyć się, że w kapryśnych nadal o tej porze roku górach złapie nas deszcz, a nawet burza. Temperatura nie spada jednak już na tle abyśmy musieli się takie aury obawiać. Dobra kurtka przeciwdeszczowa oraz ciepła bluza w zupełności wystarczą abyśmy cieszyli się udana wycieczką.

Lato

Kiedy jest najlepsza pogoda w BieszczadachChyba większość osób zastanawiających się nad tym kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach bez wahania powie, że oczywiście ma to miejsce latem. Rzeczywiście w okresie lipca i sierpnia aura sprzyja tutaj turystom najbardziej. Z reguły o tej porze roku dominują tu słoneczne dni, dzień wydaje się nie mieć końca, a noce są bardzo ciepłe. W ciągu dnia jedynym mankamentem wydaje się być palące w górach niemiłosiernie słońce. To właśnie z uwagi na nie chyba bardziej musimy pamiętać o ochronie przed przegrzaniem niż przed nadmiernym wychłodzeniem.

Przyroda o tej porze obdarowuje nas świetną widocznością, lekkim wiaterkiem na szczytach, istną orgią dojrzałej już zieleni niezwykle bujnej roślinności i pięknymi zapachami kwitnących bieszczadzkich łąk. W trawach dominują miliony owadów urozmaicającej wieczory swoim „cykaniem”. Lato to jednym słowem istna eksplozja oszałamiająco dzikiej bieszczadzkiej przyrody.

Wczesna jesień

Wczesna jesień (rozumiana tu jako wrzesień i październik) to ta pora roku, która przez wielu poszukujących odpowiedzi na pytanie o to kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach zostanie postawiona na pierwszym miejscu. Wrzesień to nadal jeszcze stosunkowo długi dzień, rzadkie opady i dość wysoka temperatura powietrza, które sprzyjają wszelkim wycieczkom. W przyrodzie o tej porze roku nie dzieje się być może nic zbyt ciekawego – dominuje tu wówczas mocno już dojrzała zieleń, nadal spotkam wiele kwitnących kwiatów. Niezwykłym zjawiskiem jest za to coroczne rykowisko jeleni.

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach

Październik natomiast to miesiąc, który sam w sobie powinien de facto zostać opisany w 2-3 osobnych punktach. Jest to miesiąc chyba największej różnorodności przyrodniczej i pogodowej w Bieszczadach. Przez wielu jest zresztą uważany za najlepszy moment na przyjazd w te wspaniałe góry.

Ta pora roku przynosi już zdecydowane ochłodzenie. Dni są już zdecydowanie krótsze, a słońce nie ma swojej poprzedniej siły. Przywita nas tu często wiatr, deszcz, a nawet pierwszy padający zaskakująco mocno i obficie śnieg. W przyrodzie natomiast odgrywany jest spektakl, na który miłośnicy Bieszczadów czekają cały rok. Zaczyna się on na przełomie września i października, kiedy to przejrzała zieleń jesieni zostaje urozmaicona żółcącymi się tu i ówdzie liśćmi drzew. Po jakimś czasie dołączają do niej także przeróżne odcienie czerwienie kontrastujące wyraźnie z nadal mocno widoczną zielenią innych gatunków drzew. Koniec października przynosi zaś potop czerwieni, gdy zieleń w końcu ustępuje. Jesienią chciało by się w Bieszczadach być codziennie, o każdej porze dnia i przy każdej pogodzie. To naturalne przedstawienie nigdy się nie nudzi…

Późna jesień

Późna jesień rozumiana tutaj jako listopad i początek grudnia to kolejny stosunkowo mało ciekawy okres w Bieszczadach. Pogoda przypomina odrobinę tą znaną z wiosennych roztopów. Dzień kończ się już niezwykle wcześnie. Wokół dominują mgły, wilgoć, często pada rzęsisty deszcz, a nawet śnieg. Zdarza się oczywiście, że na kilka dni pogoda zmienia się, chmury znikają, pojawia się zaskakująco mocno grzejące słońce i czujemy się bardziej jakby to był wrzesień niż schyłek roku, ale nie są to zjawiska zbyt częste. Wybierając się w Bieszczady o tej porze roku musimy naprawdę bardzo dokładnie śledzić prognozy pogody.

Boże Narodzenie

Okres Bożego Narodzenia w Bieszczadach to czas podobny z kolei do okresu ferii zimowych. Może tak się zdarzyć, że będzie on bezśnieżny, mglisty i mokry. Jeśli jednak szczęście nam dopisze to dni tej urokliwej pory roku spędzimy w otoczeniu wielkich zasp śniegu, a podczas długich wieczorów będziemy się grzać przy kominku. Cudownym spektaklem jest także bieszczadzka szadź w dni kiedy to w powietrzu króluje siarczysty mróz. Zamarznięte drobinki wody pokrywają wtedy każdą nawet najmniejszą gałązkę drzew czy krzewów i mienią się w promieniach słońca. Skojarzenie z bajkową „Krainą Lodu” jest chyba oczywiste…

Kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach – podsumowanie?

Na koniec kilka słów podsumowania na temat tego kiedy jest najlepsza pogoda w Bieszczadach. Oczywiście ostateczny werdykt będzie zależał od indywidualnych upodobań każdego turysty. Jedni powiedzą, że to lato oferuje najdogodniejsze warunki pogodowe, inni zaś, że mimo wszystko najbardziej kochają bieszczadzką jesień. My zatem zaprezentujemy nasze własne zdanie. Według nas najlepsza pogoda przywita przyjeżdżających w Bieszczady w okresie Bożego Ciała oraz w weekend majowy. Na drugim miejscu wymienilibyśmy pogodę jesienią, a dopiero na trzecim tę panującą w Bieszczadach latem.

Wynika to z faktu, że latem dokucza nam nieznośny skwar utrudniający podejmowanie bardziej forsownych wędrówek, stąd okres maja, czerwca, czy jesieni uznajemy za nieco lepszy. Pozostałe pory roku jako bardzo zmienne i kapryśne wymienilibyśmy na miejscu czwartym. Oczywiście jest to nasze osobiste, subiektywne zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać. Prawda też jest taka, że w Bieszczady wybieramy się kilkanaście razy w roku, niezależnie od jego pory. Za bardzo kochamy te góry aby przegapić cokolwiek z ich niezwykłej zmienności i różnorodności niezależnie od tego czy jest to wiosna, lato, jesień czy zima. Mamy nadzieję, że i Wy tak samo kochacie te przepiękne góry!

5 Porad Gdzie Jechać w Bieszczady Jesienią

Image5 listopada 2016 4 komentarze BlogPoradniki
Gdzie jechac w Bieszczady jesienia

5 Porad Gdzie Jechać w Bieszczady Jesienią

Pytanie o to gdzie jechać w Bieszczady jesienią jest jednym z najczęściej powtarzających się o tej porze roku, która przez wielu uważana jest za najlepszy moment w ciągu całego roku na wyprawę w te wspaniałe góry choćby dosłownie na 3 dni. Tym co po okresie letnim przyciąga turystów w te strony jest oczywiście złota bieszczadzka jesień, a także duża ilość atrakcji dostępnych tutaj nawet późną jesienią. Pisaliśmy już o tym kiedy najlepiej przyjechać w te strony jesienią, teraz zatem czas na kolejny z cyklu naszych poradników. Tym razem przedstawiamy 5 porad gdzie jechać w Bieszczady jesienią!

Wetlina

Wetlina to niekwestionowana królowa wśród bieszczadzkich miejscowości letniskowych. To właśnie do niej, szczególnie w okresie letnim, co roku pielgrzymują setki turystów spragnionych górskich wędrówek. Dzieje się tak głównie ze względu na wydawałoby się wymarzone położenie miejscowości wprost u stóp połonin i blisko wejść na liczne szlaki. Istnieje tu także bardzo bogate zaplecze noclegowe oraz gastronomiczne co pozwala na wygodne spędzenie tutaj urlopu. Minusem tego faktu jest to, że w sezonie letnim Wetlina jest dość zatłoczona i gwarna.

Gdzie jechac w Bieszczady jesienia

Inaczej prezentuje się sytuacja jesienią, szczególnie jeśli wybierzemy się w te strony w końcu października, czy na początku listopada. Tłumy znane z okresu letniego znikają wówczas, a gwar ustępuję tak bardzo przez nas poszukiwanej ciszy i spokojowi. O tej porze roku Wetlina choć sprawia wrażenie nieco wymarłej to nadal jest doskonałą bazą na wypad w góry. Dostaniemy się stąd wygodnie na większość najbardziej znanych bieszczadzkich szlaków, które o tej porze roku również nie będą tak zatłoczone jak latem. Możemy także rozważyć sąsiednie miejscowości, takie jak Smerek czy Ustrzyki Górne.

Muczne

Muczne to niezwykła, niewielka osada leśna położona w samym sercu tzw. bieszczadzkiego worka. Pierwsze zetknięcie z tym miejscem może powodować zdziwienie i cisnące się na usta pytanie o to, po co ktoś miałby tu przyjeżdżać? W Mucznem wszak nie ma niemal zupełnie nic. Znajduje się tu jedynie parę kwater i miejsc noclegowych, próżno tu szukać sklepów, deptaku czy straganu z pamiątkami. Osada leży dosłownie pośrodku bieszczadzkiej głuszy i otoczona jest gęstym, ciemnym lasem.

Gdzie jechac w Bieszczady jesienia

Z drugiej strony dla osób kochających ciszę, spokój i poczucie oderwania od świata Muczne będzie istnym rajem na ziemi. W bardzo wygodnych warunkach oferowanych przez tutejsze miejsca noclegowe mamy bowiem możliwość spędzenia, szczególnie jesienią, kilku dniu w absolutnej głuszy. Nie można chyba w całych Bieszczadach znaleźć lepszego miejsca, w którym odpoczniemy psychicznie od trosk życia codziennego, spędzimy ciszy wieczór z książką przy kominku oraz będziemy mieli możliwość poczuć jak wyglądały niegdyś niezaludnione Bieszczady.

Cisna

Zastanawiając się nad tym gdzie jechać w Bieszczady jesienią nie sposób zapomnieć o Cisnej. Ta niGdzie jechac w Bieszczady jesieniaeco większa miejscowość leży nieco na uboczy względem najbardziej znanych Bieszczadzkich masywów, ale za to jest idealnym miejscem wypadowym na wycieczki w masywy położone w zachodniej części naszych ukochanych gór. Znajdziemy też tutaj kilka kultowych restauracji i barów, które umilą nam długie jesienne wieczory. Cisna będzie też świetnym miejscem na jesienny wyjazd w góry z dziećmi z racji tego, że oferuje bardzo dużą gamę miejsc noclegowych oraz dobrze zaopatrzonych sklepów.

Dwernik

Dwernik to kolejna z bieszczadzkich miejscowości wydawało by się zagubionych pośród gór z dala od wszelkiej cywilizacji. Położona jest ona w okolicy, którą my sami uważamy za jedną z najbardziej urokliwych w całych Bieszczadach. Mowa tu o dolinie Sanu meandrującego u południowych zboczy Otrytu. To właśnie tutaj czas wydaje się, że się zatrzymał kilkadziesiąt lat temu. W całej dolinie znajdziemy jedynie nieliczne zabudowania kilku tutejszych osad otoczonych królującą tu niepodzielnie przyrodą. Miejsca ta są szczególnie urokliwe właśnie jesienią lub wiosną gdy toną w gęstych mgłach lub ciemnościach długich nocy.

Gdzie jechac w Bieszczady jesienia

Dwernik to dla osób poszukujących wytchnienia od zgiełku wielkich miast oraz kontaktu z przyrodą wymarzone miejsce na urlop w agroturystyce lub jednej z tutejszych kwater. Wypoczynek w tych stronach urozmaicać mogą odwiedziny na terenach jednej z okolicznych nieistniejących już dzisiaj bojkowskich wsi. Wśród nich chyba najbardziej znane jest niezwykłe Krywe. Atrakcją mogą być także wycieczki na okoliczne szczyty oraz do dolin jedną ze ścieżek historyczno-przyrodniczych. Nam samym w tych okolicach olbrzymią przyjemność sprawiają po prostu zwyczajne poranne lub wieczorne spacery po okolicy. Człowiek czuje się tu oderwany od rzeczywistości. To właśnie tak odpoczywa się najlepiej.

Lutowiska

Lutowiska to jeszcze jedna miejscowość leżąca zdecydowanie na uboczu, z dala od górskich szlaków i w okolicy, która przez niektórych uważana jest za bieszczadzkie pogórze. Zasadnym zatem będzie zadać pytanie o to czy to miejsce powinno aby na pewno znaleźć się na liście porad co do tego gdzie jechać w Bieszczady jesienią. Okazuje się, że jak najbardziej tak!

Gdzie jechac w Bieszczady jesienia

Miejscowość tak jest bowiem istną kwintesencją burzliwej bieszczadzkiej historii. Lutowiska przed wiekami były bowiem miejscem jednego z najbardziej znanych w tej części Europy targu wołów. Bydłem handlowali tu dominujący w miasteczku Żydzi. Sprzedawano woły hodowane na połoninach przez Bojków – rdzennych bieszczadzkich górali. Okrucieństwa II wojny światowej położyły kres wielowiekowej tradycji Lutowisk. Dziś niemal nic nie wskazuje na ich dawną świetność. Dopiero dociekliwy obserwator i poszukiwać śladów historii odnajdzie tu niezwykły i unikatowy żydowski cmentarz, miejsce po dawnej cerkwi, czy zapomniany cmentarzyk.

Lutowiska to niezwykle historyczne miejsce. Blisko stąd także do innych miejsc pamiętających dawne Bieszczady – Czarnej Dolnej, Bystrego, Lipia czy Michniowca oraz  niepowtarzalnego Smolnika nad Sanem. Dla osób mniej zainteresowanych historią najważniejsza będzie tutejsza cisza, oszałamiająca natura i możliwość odpoczynku na jej łonie. Wbrew pozorom i pierwszemu wrażeniu Lutowiska mają naprawdę wiele do zaoferowania. Dla nas samych są jednym z naszych ulubionych miejsc wypadowych w Bieszczadach.

Gdzie jechać w Bieszczady jesienią – które miejsce najlepsze?

Na koniec czas na podsumowanie naszych rozważań na temat gdzie jechać w Bieszczady jesienią. Tutaj nasz odpowiedź będzie de facto bardzo podobna do tej, której udzielilibyśmy również latem. Mianowicie, to zależy czego szukamy w Bieszczadach. Jeśli naszym głównym celem wyjazdu w te strony są górskie wycieczki, wówczas naturalnym wyborem będzie Wetlina i okoliczne miejscowości skąd najbliżej nam będzie na szlaki. Jeśli szukamy nieco większej miejscowości wtedy możemy pomyśleć o Cisnej. Jeżeli zaś interesuje nas głównie cisza, spokój i chwila zapomnienia o codzienności wówczas możemy zastanowić się nad Mucznem, Dwernikiem, czy Lutowiskami.

Co łączy te wszystkie opisane wyżej przez nas miejscowości? Jest to oczywiście trudny do opisania komuś kto tam nigdy nie był niepowtarzalny czar Bieszczadów. Góry te mają w sobie coś wyjątkowego, coś co sprawia, że czujemy się tu jakby czas stanął w miejscu parę dekad temu, a także coś co sprawia, że na nowo pragniemy poszukać dawno zapomnianego w naszych miejskich życiach kontaktu z przyrodą. Właściwie niezależnie od tego gdzie jedziemy w Bieszczady zawsze odnajdujemy cząstkę tych wszystkich emocji. To pewnie dlatego wracamy tam tak często.

Złota Jesień w Bieszczadach

Image2 listopada 2016 1 Comment BlogAtrakcje, Bieszczady Aktywnie, Poradniki
Zlota jesien w Bieszczadach

Złota Jesień w Bieszczadach

Złota jesień w Bieszczadach przez wielu uważana jest za najlepszy moment na wyprawę w te niezwykłe góry. Nic w tym dziwnego. To właśnie o tej porze roku ujawnia się chyba ich cała magia. Wszechobecne jesienne kolory liści sprawiają, że wydaje się, że góry po prostu płoną. Wieczorem i rano o tej porze roku towarzyszą nam gęste mgły. Chłodne już dni spędzimy na wędrówkach w nostalgicznej scenerii, a wieczory przy kominku w domku.

Również i my sami postanowiliśmy wybrać się w Bieszczady o tej niezwykle urokliwej porze roku i spisać dla Was relację z tego wyjazdu. Jak zwykle przy tym objechaliśmy sporą część gór tzw. małą i dużą obwodnicą aby móc zaprezentować Wam zdjęcia z jak największej ilości miejsc. Prezentujemy je poniżej z krótkimi opisami.

Złota jesień w Bieszczadach trwa nieprzerwanie od początku do końca października. Zastanawiając się długo nad tym kiedy jechać w góry jesienią wybraliśmy ostatecznie koniec pierwszego tygodnia października licząc na to, że uda nam sie uchwycić ten moment w górach gdy początkom „kolorków” towarzyszy jeszcze zieleń przemijającego lata. Po dojechaniu na miejsce zaczęliśmy się obawiać, że chyba jednak źle wybraliśmy tydzień bo w dolinach nic nie zapowiadało, że zobaczymy naszą upragnioną złotą jesień. Na zdjęciu poniżej widzimy jak prezentowały się Lutowiska widziane z punktu widokowego.

Zlota jesien w Bieszczadach

Widać na nim wyraźnie, że w dolinie „kolorki” były jeszcze ledwie dostrzegalne, dominowała właściwie zieleń. Niezrażeni jednak tym pierwszym niemiłym zaskoczeniem ruszyliśmy dalej obwodnicą w kierunku Smolnika nad Sanem, a następnie Dwernika.

Zlota jesien w Bieszczadach

Nadal nie byliśmy pocieszeni ponieważ to co otaczało nas dookoła to nadal była w przeważającej części zieleń. Zastanawialiśmy się już, czy może nie udało nam się wybrać dobrej pory roku i czy będziemy musieli wrócić w Bieszczady za parę tygodni gdy „kolorki” będą bardziej widoczne. Ruszyliśmy dalej w stronę Nasicznego.

Zlota jesien w Bieszczadach

Dopiero tutaj na dojeździe do Nasicznego naszym oczom ukazała się przepiękna złota jesień w Bieszczadach. Widok był naprawdę oszałamiający. W kilka chwil zapomnieliśmy o pierwszym niezadowoleniu i delektowaliśmy się niezwykłym spektaklem jaki zgotowała tutaj nam przyroda.

Zlota jesien w Bieszczadach

Okazało się, że trafiliśmy „w punkt” w moment kiedy to jeszcze wyraźna zieleń kontrastuje z już bardzo wyraźnie widocznymi i jaskrawymi kolorami jesieni. Naszym oczom ukazało się morze kolorów z paletą chyba ich wszystkich możliwych odcieni.

Zlota jesien w Bieszczadach

Urzeczeni tym co złota jesień w Bieszczadach dla nas przygotowała ruszyliśmy dalej w drogę w kierunku Brzegów Górnych. Tutaj natura jeszcze bardziej wzbogaciła swój spektakl. Wysoko nad nami dostrzegliśmy bowiem kompletnie pokryte śniegiem połoniny oraz część lasu lekko przyprószonego śniegiem.

Zlota jesien w Bieszczadach

Droga w dolinie wiła się malowniczo wśród kolorowych drzew, a w górze nad nimi dominowały ośnieżone szczyty. Szczególnie niesamowicie wyglądał las w oddali pokryty drobniutkim śniegiem czy szronem, spod którego przebijała czerwień bukowych liści.

Zlota jesien w Bieszczadach

Skoro tu, w dolinie, było już tak pięknie to pomyśleliśmy, że jeszcze ładniej będzie pewnie wyżej, na Przełęczy Wyżnej, którą postanowiliśmy zdobyć. Po drodze zatrzymaliśmy się przy niepozornej bacówce przy skraju drogi. Mówi się, że to właśnie tutaj można kupić najlepsze sery w Bieszczadach…

Zlota jesien w Bieszczadach

Jeszcze rzut oka w kierunku Połoniny Wetlińskiej i możemy ruszać. Tutaj też oszałamia niezwykły kontrast zieleni doliny z czerwienią górnych partii lasu oraz śniegiem szczytów. Gdzieś tam wysoko skrywa się mityczna Chatka Puchatka…

Zlota jesien w Bieszczadach

Na podejściu na przełęcz nasz wzrok przykuł masyw Działu. Pamiętamy go oszałamiającego swoją nieokiełznaną zielenią jeszcze parę miesięcy temu, a tymczasem teraz bardziej przypomina tort bezowy posypany cukrem pudrem. Zupełnie nierealny wygląd!

Zlota jesien w Bieszczadach

Wreszcie po zdobyciu przełęczy naszym oczom okazuje się obraz tak dobrze nam znany – dominujący nad całą doliną majestatyczny masyw Połoniny Caryńskiej. To chyba jedno z najbardziej obfotografowanych przez nas miejsc w Bieszczadach, które niezmiennie zachwyca nas o każdej porze roku. Teraz jesienią wygląda szczególnie niesamowicie. Jaskrawa biel śniegu na połoninach jest ledwie widoczna na tle nieba, w górnej partii lasu drzewa przypominają już bezlistny listopad, w dolnej zaś panuje prawdziwa orgia kolorów. Wszystko okraszone jest zielenią traw w dolinie.

Zlota jesien w Bieszczadach

Widok drzew w oddali jest zupełnie nierealny i przypomina bardziej filmową scenerię niż rzeczywisty krajobraz. Aż dziw, że o tej porze roku nie kręci się tutaj filmów fantasy – nie byłoby potrzeby dodawania efektów specjalnych jeśli chodzi o otoczenie!

Zlota jesien w Bieszczadach

Udajemy się w dalszą drogę w kierunku wsi Smerek. Tutaj pejzaż jest równie wspaniały. Na zdjęciu widzimy masyw Smereka z niezwykłą grą kolorów na jego zboczach. Jak nie kochać tych gór?

Zlota jesien w Bieszczadach

Złota jesień w Bieszczadach hojnie obdarowuje nas niespodziankami. Tutaj przepiękna tęcza, która towarzyszyła nam przez długi czas w okolicy Smereka oraz Kalnicy. Podążamy stąd do Dołżycy i dalej wąską drogą wijącą się wśród wzgórz do Terki.

Zlota jesien w Bieszczadach

Po drodze, w okolicy wsi Buk, kolory zdają się jeszcze bardziej przybierać na sile. Sami zadajemy sobie pytanie czy te góry lubią nas aż tak bardzo żeby pokazywać nam takie wspaniałości…Oczarowani zmierzamy dalej.

Zlota jesien w Bieszczadach

Przejeżdżając obok parkingu przy wejściu do Łopienki dostrzegamy gęsty tym unoszący się wśród drzew. Pierwsza myśl, która przychodzi nam do głowy to: wypał drewna! Takiej okazji nie możemy ominąć i już chwilę później maszerujemy w górę doliny aby pogawędzić z pracującym tutaj wypalaczem, którego mieliśmy już kiedyś okazję poznać.

zlota-jesien-w-bieszczadach-22

Po długiej rozmowie przy dymiących retortach pachnący jakbyśmy siedzieli całą noc przy ognisku jedziemy dalej w kierunku Terki, Bukowca i Rajskiego aby dotrzeć do jednego z naszych ulubionych miejsc w Bieszczadach czyli mostu przy Starym Placu skąd można wyruszyć na wycieczkę do Tworylnego.

Zlota jesien w Bieszczadach

Podziwiamy tu zbocza Otrytu, które dopiero co pamiętamy z lata jako tonące w orgii zieleni i przydrożnych kwiatów. Dziś króluje tu złota jesień. Z tego miejsca decydujemy się na powrót w kierunku Czarnej Górnej przez Polanę oraz dalej Skorodne.

Zlota jesien w Bieszczadach

W tej niezwykle odludnej i dzikiej części Bieszczadów, w której niegdyś rozlokowane były liczne wsie znów toniemy wśród kolorów. W miejscach jak to czuje się, że Bieszczady to absolutne królestwo przyrody, a człowiek jest tutaj jedynie gościem.

Zlota jesien w Bieszczadach

Na zakończenie dnia odwiedzamy jeszcze torfowiska w Tarnawie w samym sercu tzw. bieszczadzkiego worka. Miejsce to o tej porze roku przypomina reportaże znane z National Geographic o Alasce, Górach Skalistych czy Nowej Zelandii. Otoczeni przez absolutną ciszę czekamy tu na zachód słońca. To był bardzo udany dzień…

Kiedy Najlepiej Jechać w Bieszczady?

Image30 października 2016 1 Comment BlogPoradniki
Kiedy najlepiej jechac w Bieszczady

Kiedy Najlepiej Jechać w Bieszczady?

Pytanie o to kiedy najlepiej jechać w Bieszczady jest kolejnym z serii tych, na które odpowiedź wydaje się oczywista. Większość turystów powie pewnie zgodnie, że to lato jest takim najlepszym, idealnym momentem na odwiedziny w tych pięknych stronach. Z drugiej strony po chwili zastanowienia każdy kto był w Bieszczadach poza sezonem letnim zda sobie sprawę, że odpowiedź może jednak nie być aż tak łatwa, szczególnie w przypadku osób, które mogą sobie pozwolić tylko na jedną wyprawę w góry w ciągu roku.

Co sprawia, że co roku Bieszczady zdobywają coraz większą rzeszę zwolenników i co roku ściąga tu coraz więcej turystów? Powodów jest wiele i to niezależnie od tego czy świeci słońce czy pada deszcz. Z pewnością należą do nich przepiękne górskie szlaki bezkresnymi połoninami, których nie znajdziemy w innych górach w Polsce. Olbrzymią popularnością cieszę się także przeróżne bieszczadzkie atrakcje. Co bardziej dociekliwych turystów interesujących się historią przyciągają w te strony pozostałe do dziś ślady jak chociażby tereny wysiedlonych, nieistniejących dziś wsi czy przepiękne bieszczadzkie cerkwie.

W Bieszczadach nie będzie się nudzić rodzina z dzieckiem, czy nawet niemowlakiem, wczasowicze przybywający tutaj z czworonogiem, rowerzyści czy zwolennicy sportów zimowych. Ta olbrzymia ilość możliwości oraz w porównaniu do innych kurortów relatywny spokój panujący tutaj nawet w środku sezonu letniego czy zimowego sprawiają, że Bieszczady stają się ulubionym miejscem dla uciekających przed cywilizacją i zgiełkiem miejskiego życia tak dobrze znanego z naszej codzienności. Powiedziawszy to wszystko spróbujmy zatem odpowiedzieć na tytułowe pytanie o to kiedy najlepiej jechać w Bieszczady?

Lato

Lato i w szczególności okres wakacyjny to chyba ta pora roku, przez pryzmat której najwięcej z nas zna Bieszczady. To właśnie wtedy w te strony przyjeżdża najwięcej turystów, hoteliki, pensjonaty i restauracje w dolinach pękają w szwach, a na szlakach spotkamy największe tłumy. Przyjezdni przybywają tu aby podziwiać cudowne górskie widoki, maszerować do późna długimi, męczącymi bieszczadzkimi szlakami dzięki późno zapadającym ciemnością. W dzień podziwia się wszechobecną oszałamiającą zieleń dominującą w przyrodzie, wieczorem przepiękne zachody słońca, w nocy zaś z zapartym tchem obserwuje się rozgwieżdżone niebo.

Kiedy najlepiej jechac w Bieszczady

Należy jednak pamiętać przy tym o tym co zostało już powiedziane nieco wyżej – latem nieraz trudno będzie poczuć to co wielu ludzi najbardziej przyciąga w te strony, a mianowicie to niezwykłe wrażenie odcięcia od świata, zagubienia w czasie i przestrzeni gdzieś, jakby w innym, trochę nierealnym świecie. Lato bowiem to także wszechobecne w ostatnich latach tłumy hałaśliwych wczasowiczów, kolejki, brak miejsca na parkingach, ogólna wrzawa znana z innych znanych turystycznych miejsc. Kto szuka ucieczki przed cywilizacją zapewne będzie musiał rozważyć przybycie w Bieszczady poza sezonem.

Jesień

Właśnie takie osoby poszukujące ciszy i spokoju oraz zastanawiające się nad tym kiedy najlepiej jechać w Bieszczady powinny rozważyć przyjazd w te strony jesienią. To właśnie bowiem o tej porze roku na szlakach spotkamy już zdecydowanie mniej turystów, w restauracjach kolejki są zdecydowane mniejsze lub w ogóle ich nie ma, a miejscowości w dolinach nie pękają już tak w szwach jak w okresie letnim. Co jednak najważniejsze to właśnie jesienią w przyrodzie rozpoczyna się istny spektakl.

Kiedy najlepiej jechac w Bieszczady

Na przestrzeni całego października natura przechodzi od ziemnej zieleni późnego lata do chyba wszystkich możliwych barw czerwieni i żółci późnej jesieni. Wyjątkowo urokliwy jest przy tym tym moment, w którym zieleń towarzyszy nadal na drzewach pojawiającym się już kolorom. Listopad zaś tu już czas kiedy przyroda w chodzi w fazę zimowego snu. Wszystko to okraszone jest wszędobylskimi mgłami, chłodem, nieraz wiatrem i deszczem. Jeśli aura nie pozwala nam wybrać się na szlak nie pozostaje nam nic innego jak wieczór przy kominku z książką.

Zima

Zima to okres, w którym tradycyjnie od lat właściciele miejsc noclegowych starają się ze wszystkich sił przyciągać turystów w te strony. Trzeba jednak powiedzieć, że o ile po części faktycznie im się to udaje i z roku na rok o tej porze roku przyjeżdża w Bieszczady coraz więcej osób to jednak jeszcze bardzo tym górom daleko do istnego oblężenia znanego chociażby z Tatr. Poza okresem świątecznym i noworocznym kiedy to Bieszczady na chwilę znów zapełniają się przybyszami z dalekich stron można śmiało powiedzieć, że w trakcie pozostałych zimowych miesięcy dominują tutaj pustka.

Kiedy najlepiej jechac w Bieszczady

I to właśnie tak pustka przyciąga wielu zastanawiających się kiedy najlepiej jechać w Bieszczady. Oczywiście warunki panujące na szlakach są wtedy o niebo trudniejsze niż latem, ale nie oznacza to, że nie możemy przy odrobinie przygotowania wyprawić się w góry. Mimo towarzyszącego nam zimna i niewygód nasz trud zostanie na pewno wynagrodzony niezwykłymi widokami. Jest duża szansa na to, że całą wycieczkę spędzimy w całkowitej samotności, w poczuciu przemierzenia bezkresnego królestwa przyrody, w którym nie spotkamy żywej duszy. Na połoninach ukażą nam się zaś bajkowe formy tworzone przez lód i śnieg oblepiający trawy i krzewy.

Wiosna

Wiosna, a szczególnie przedwiośnie, to obok późnej jesieni i zimy poza okresem świątecznym to ten okres, w którym w Bieszczadach panuje największy spokój. Za późno już dla narciarzy z racji roztopów, a za wcześnie jeszcze dla turystów przyjeżdżających tutaj obficie dopiero od okresu długiego weekendu majowego. Bieszczady wydają się wówczas wymarłe. Szlaki są niemal puste, pogoda najczęściej jest dość kiepska, a widoczność niska stąd w trakcie naszych górskich wypraw spotkamy wówczas niewielu turystów.

Kiedy najlepiej jechac w Bieszczady

W przyrodzie panuje jeszcze zimowy letarg, gdzieniegdzie nieśmiało wyglądają dopiero pierwsze małe pączki zieleni. Codzienna aura to powtarzana niemal do znudzenia mgła, mżawka, niskie chmury, wiatr… Wydawać by się mogło, że to chyba najgorszy okres na odwiedzenie Bieszczadów. Nic bardziej mylnego. To właśnie ta pora roku jest bardzo często wybierana jako ulubiona przez osoby zastanawiające się kiedy najlepiej jechać w Bieszczady, a które jednocześnie najbardziej poszukują ciszy i poczucia zagubienia w czasie i przestrzeni. Życie powraca w Bieszczady dopiero z początkiem maja, kiedy to zaczynają one znów przypominać swoim zgiełkiem i gwarem najbardziej popularny okres letni.

Kiedy najlepiej jechać w Bieszczady – podsumowanie

Chcąc odpowiedzieć na pytanie o to kiedy najlepiej jechać w Bieszczady nie sposób nie zacząć od kilku słów na temat bieszczadzkiej zmienności i różnorodności, która już wielokrotnie podkreślaliśmy. Dosłownie jeden rzut oka na zdjęcia z tych pięknych gór z różnych pór roku wystarcza aby sobie ją w pełni uświadomić. Nieskończona gama aury, pogody, aktualnego stanu przyrody sprawiają, że bywając w Bieszczadach o różnych porach roku de facto odwiedzamy nieraz zupełnie inne miejsce. To właśnie ta zmienność sprawia, że niemal dla każdego inna pora roku będzie jego ulubioną.

Z pewnością duża większość osób zapytana o właśnie o to powie, że lato lub wczesna jesień jest najlepszą porą na wyjazd w Bieszczady. Tak z pewnością będzie dla tych, którzy poszukują jak najlepszej pogody, możliwości spędzenia jak największej ilości czasu na szlaku ze względu na długi dzień, czy możliwie najszerszej bazy noclegowej oraz gastronomicznej w dolinach. Wielu stwierdzi, że najlepszy moment to środek października ze względu na jeszcze stosunkowo dobrą pogodę i oszałamiające kolory w przyrodzie. Niejeden powie też, że okres świąt Bożego Narodzenia jest najlepszy ze względu na niezwykle urokliwą, zimową scenerię oraz dużą dostępną bazę noclegową.

My sami na tytułowe pytanie odpowiedzielibyśmy jeszcze inaczej – naszym zdaniem najlepiej jest jechać w Bieszczady zawsze wtedy gdy jest tam jak najmniej ludzi. Takie okresy to późna jesień, zima poza okresem świąt i wczesna wiosna. Czekamy na nie z utęsknieniem, choćbyśmy mogli nawet wyjechać wtedy tylko na krótki weekend, czy dosłownie kilka dni. To właśnie w tych okresach poza sezonem odnajdujemy to co w Bieszczadach jest dla nas najcenniejsze – zupełną pustkę, ciszę, przemożne poczucie ogarnięcia przez przyrodę i najmocniejszego obcowania z nią. To właśnie te uczucia sprawiają, że Bieszczadom poświęcamy każdą wolną chwilę i niejedną myśl na co dzień.

Older postsNewer posts
 Najnowsze wpisy 
  • 4 Pomysły na Ferie w Bieszczadach
  • Gdzie Najlepiej Jechać na Urlop w Bieszczadach?
  • Jak się spakować na wakacje w Bieszczadach?
  • 5 Pomysłów Na Lato w Bieszczadach
  • Bieszczadzkie Sacrum
 Popularne Wpisy 
bieszczadzkie szlaki
3 Najpiękniejsze Bieszczadzkie Szlaki Dla Każdego
173,904 odwiedzin
gdzie sie zatrzymac w bieszczadach
Gdzie Się Zatrzymać W Bieszczadach
102,264 odwiedzin
Co robic w Bieszczadach z dziecmi
Co Robić w Bieszczadach z Dziećmi – 7 Propozycji
101,416 odwiedzin
 Facebook 
Facebook
 Tagi 
PoradnikiBieszczady AktywnieHistoria BieszczadówAtrakcjeWycieczkiDawne wsieBojkowieEtnografiaNoclegiKryweŁopienkaSmolnik nad SanemCerkwieTworylneLutowiskaKirkut w LutowiskachBystreSolinaJezioro Solińskie
 Nasze Bieszczady 
  • O nas
  • Regulamin Sklepu
  • Polityka Prywatności
  • Współpraca
  • Kontakt
2015-2019 © Nasze Bieszczady
Serwis wykorzystuje pliki cookies. Podczas pierwszej wizyty na stronie wyświetlana jest Ci informacja na temat stosowania plików cookies. Zaakceptowanie i zamknięcie tej informacji oznacza, że wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies zgodnie z postanowieniami polityki prywatności serwisu (link u dołu strony). Zgodę zawsze możesz wycofać, usuwając pliki cookies oraz zmieniając ustawienia plików cookies w Twojej przeglądarce. Pamiętaj jednak, że wyłączenie plików cookies może powodować trudności w korzystaniu ze strony, jak również z wielu innych stron internetowych, które stosują cookies. Dowiedz się więcej.